Przejdź do głównej zawartości

M1 Medytacja - początek . . .

Medytacja jest to … - dla każdego coś innego. Medytacja dla jednej osoby może oznaczać po prostu uspokojenie umysłu, dla innej poszukiwanie duchowego szczęścia, boga, dla jeszcze kogoś innego możliwość poczucia czystej świadomości itd. W związku z tym definicji medytacji powinno być dokładnie tyle ile osób ją praktykuje. Dla mnie medytacja jest poszukiwaniem spokoju i wewnętrznej radości oraz sposobem połączenia się z czystą świadomością, czyli czymś co jest poza moim umysłem i ciałem. Dzięki medytacji łatwiej osiągniesz wewnętrzny spokój i będziesz czerpał więcej radości z otaczającego świata. Medytacje będziemy zgłębiać wraz z upływem naszej wspólnej praktyki i ufam, że pomoże to nam osiągnąć cele, o których dzisiaj nawet nie marzymy. Dziś chciałbym, abyś medytację traktował jako jedno z pierwszych narzędzi do obniżenia poziomu stresu w Twoim organizmie, o którym pisałem w artykułach zaczynając się na literę S1 i S2. Ufam, że medytując szybko zauważysz obniżenie napięcia w Swoim ciele i to nie tylko w trackie i tuż po medytacji, ale także w pozostałej części dnia. Technik medytacyjnych jest ogromna ilość i każdy powinien znaleźć odpowiednią dla siebie. Szukając tej odpowiedniej szybko zauważysz, że większość polega na skoncentrowaniu się na jakieś rzeczy (oddechu, mantrze, ogniu itp.) w celu osiągnięcia stanu „bez myśli”. Ta chwila, w której nasz umysł przestanie generować myśli, pozwoli nam uspokoić ciało. Po pewnym czasie w tym stanie bez myśli poczujesz coś, co sprawi Ci przyjemność. Nie mam pojęcia, co to będzie – może to być poczucie szczęścia, odprężenia, uczucie radości, poczucie połączenia z bogiem czy po prostu spokój. Dzisiaj przedstawię Ci dwie techniki medytacyjne – jedna oparta na oddechu, druga oparta na koncentracji oraz bonus. Bonus to sposób medytacji, który ciężko znaleźć w książkach i to będzie mój prezent dla Ciebie. A więc zaczynamy…

Co potrzebujemy na początek:

·       Znajdujemy miejsce, w którym spokojnie możemy się wyciszyć. Nie przejmuj się hałasami z ulicy itp. Proszę tylko abyś znalazł pokój, w którym przez kilka minut nikt nie będzie Ci przeszkadzał

·       Znajdujemy trochę czasu. Wydaje mi się, że 10-15 minut powinno wystarczyć, ale decyzję jak długo chcesz medytować pozostawiam Tobie. Niech to będzie czas czerpania radości, a nie wysiłku. Staraj się medytować codziennie rano, najlepiej przed śniadaniem oraz wieczorem. Najlepsze efekty osiągamy przy medytacji dwa razy w ciągu dnia, ale staraj się przynajmniej wykonywać ją raz dziennie. Ja jak nie zdążę wykonać medytacji w ciągu dnia to przynajmniej wykonuje ją w łóżku przed samym zaśnięciem (chociaż to lekkie oszustwo…). Czasem warto też nastawić sobie po prostu budzik w telefonie np. na 10 minut, aby nie trzeba było nerwowo co chwilę spoglądać na zegarek.

·       Znajdujemy wygodną pozycję dla siebie. Dość popularna jest pozycja lotosu, ale to może być jakakolwiek inna pozycja – siedzącą, a nawet leżąca, jeśli nie zaśniesz. Ważne aby było wygodnie i nic Ci nie przeszkadzało. Twój kręgosłup powinien być wyprostowany, a ciało rozluźnione. Najlepiej jednak będzie jak Twój kręgosłup będzie w pionie. Na początek proponuje ulubione krzesło

·       Zamykamy oczy i …? Techniki podaje poniżej (na marginesie, jeśli w czasie medytacji zasypiasz to może warto rozważyć oczy wpół otwarte)

Ważnenie traktujemy medytacji, jako środka do osiągnięcia jakiegoś celu. Baw się nią od pierwszego dnia. Sama droga jest celem. Jeśli czujesz, że w czasie medytacji masz zbyt duży natłok myśli, nie możesz się wyciszyć – nie przejmuj się tym. Najwyraźniej tego potrzebujesz i na tym etapie Twoje „Ja” tak wykorzysta ten czas. Nie czekaj na niespodziankę z nieba, tylko po prostu poświęć tę chwilę dla Siebie...

Techniki medytacyjne

Technik medytacyjnych jest ogromna ilość i w sumie każdy z nas może stworzyć odpowiednią technikę dla siebie. Na początek warto rozpocząć od technik koncentracji, tak aby nasz uporczywie pracujący umysł w końcu się wyciszył (był w czasie bez myśli). Ważne abyśmy bawili się medytacją jak małe dziecko – byli ciekawi, chcieli się uczyć, a przede wszystkim abyśmy nie byli ograniczeni przez swój umysł. Czyli tak jak byśmy nic jeszcze o niej nie słyszeli. A więc niech umysł będzie przed myślą…

1.     Skupiamy się na oddechu – w celu osiągnięcia stanu bez myśli przekieruj Swoją uwagę na Twój oddech. Po prostu w wygodnej pozycji obserwuj swój oddech. Jak pojawia się myśli, to staraj się z powrotem wracać do oddechu. Na początku będzie trudno uwolnić się od myśli. Nie przejmujemy się tym i za każdym razem, kiedy zauważysz w sobie nową myśl, wracaj do swojego oddechu. Po pewnym czasie powinno udawać się Tobie uzyskać stan bez myśli przez coraz dłuższy czas. Ten czas to jest Twój czas spokoju – Twój prezent dla Siebie. Nie przejmuj się jak złapiesz się na jakimś ciągu myślowym. Jak tylko zdasz sobie o tym sprawę wróć do swojego oddechu. Myśli traktuj jak chmury pojawiające się na niebie. Chmury które przychodzą i odchodzą, a więc nie ma sensu się do nich specjalnie przywiązywać...

Dodatek – z oddechem możesz próbować różnych rzeczy. Na przykład możesz sobie wyobrażać, że powietrze (czyli prana o której jeszcze napiszę) wdychane przez Ciebie jest przepełnione energią życiową i z każdym oddechem ta energia wypełnia Twoje ciało. Czyli biorąc wdech czujemy wypełnienie ciała czymś pozytywnym (np. kolorem słońca), a z wydechem możesz wyrzucać z ciała złą energię, coś negatywnego (np. ciemny kolor). Inną techniką jest obserwowanie przerwy między oddechami. Czyli bądź świadomy istnienia punktu między Twoimi oddechami. W tym punkcie nie ma oddechu, jest to chwila, w której nie oddychasz. Możesz też być w pełni świadomy procesu oddychania. Czyli w czasie wdechu poczuj jak powietrze dotyka nozdrzy, pozwól mu wejść głębiej, czuj jak przesuwa się w dół, jak powoli wypełnia Twoje płuca i następnie poczuj jak powoli Cię opuszcza. Ważne abyś nie sterował oddechem tylko po prostu idź razem z nim. Możesz też zamiast obserwacji przerwy poczuć zwrot oddechu. Twój wchodzący i wychodzący oddech tworzy krąg, a Ty widzisz to koło jakie zaplątuje Twój oddech.

2.     Skup uwagę na …  – w tej technice skupiamy swoją uwagę na jakieś części ciała. Najłatwiej będzie Ci skierować swoją uwagę na trzecim oku, czyli punkcie między brwiami. Zamknij oczy i tak jakbyś patrzył obojgiem oczu na ten punkt. Koncertuj całą swoją uwagę na nim. Wbrew pozorom nie jest to aż tak bardzo tajemniczy punkt. Jest tam gruczoł szyszynka, która jak szybko się przekonasz łatwo absorbuje naszą uwagę.  Innym łatwo koncentrującym miejscem w naszym ciele jest splot słoneczny (mniej więcej w okolicach końca mostka). Tutaj podobnie koncertujemy całą swoją uwagę na ten punkt. Możemy dodawać różne rzeczy. Przykładowo ze splotu słonecznego powoli wypełnia Twoje ciało jasne światło, które następnie ogarnia cały Twój organizm.

Jeśli będziesz ciekawy innych technik medytacyjnych już dziś, proszę napisz do mnie. Ufam jednak, że na razie te dwie z dodatkami (z którymi w sumie wyszło osiem) oraz poniższy bonus Ci wystarczą. Jeśli trochę za dużo zamieszałem to porostu usiądź i obserwuj swój oddech, a po kilku dniach takiej medytacji wróć do artykułu.

Bonus

Dużo technik medytacyjnych, jakie możemy znaleźć w książkach za pomocną różnych technik mocno koncertuje się na pozbyciu się własnych myśli. Dzięki temu mamy osiągnąć stan wyższej świadomości. Niestety dla wielu ludzi, w tym dla mnie próby medytacji kończą się na walce z myślami i ciężko uzyskać stan, w którym nie generujemy myśli. Zdradzę Ci pewien łatwiejszy sposób. Aczkolwiek abyś go docenił proszę pobaw się chwilę technikami powyżej. Pamiętaj, że nie dążymy do jakiegoś celu, więc nie musisz się nigdzie spieszyć – na wszystko mamy całe życie (cel nie przyniesie Ci spokoju. Spokój osiągamy raczej w tymczasowym „zawieszeniu” pomiędzy celem osiągniętym, a przed wyznaczeniem nowego). Wiem, że często chcemy coś osiągnąć, coś poczuć jak najszybciej. Tutaj jednak dodajemy nową zabawkę do naszej piaskownicy, nigdzie się nie spiesząc i czując, że już teraz wszystko robimy dobrze. Technika, którą zaraz Ci zdradzę (jeszcze chwilka cierpliwości) jest banalnie prosta. Mimo wszystko jeszcze dosłownie kilka zdań wprowadzenia.

Na początku musimy zadać sobie kilka pytań - kim jestem? Czy jestem pędzącymi myślami w moim mózgu, zbitkiem kilku komórek, jakąś formą świadomości, duszą…? Jeśli jesteśmy myślami, to skąd biorą one swój początek? Skąd pojawia się kolejna myśli? A może myśli są tylko tym, czego jesteśmy świadomi? Nie jest moim celem rozważyć, kim tak naprawdę jesteśmy, ale ułatwić Ci wykorzystanie bonusu. Posłużę się porównaniem umysłu do stawu, które wyczytałem u Maharshi Yogi. W tym porównaniu myśl jest bańką powietrzną wydobywającą się z dna stawu i zwiększającą się do momentu, kiedy nie pęknie na powierzchni wody. Powierzchnia wody to nasz świadomy umysł. Czyli jak bańka pęknie na tafli wody, jesteśmy świadomi myśli. Dno stawu jest źródłem naszych baniek/myśli. Czym w takim razie jest to dno? Czy kiedykolwiek skończyły Ci się myśli? Domyślam się, że nie, więc Dno jest niewyczerpanym źródłem energii. Nie musisz do końca rozumieć co przed chwilą napisałem, ale to gdzie jesteś teraz wystarczy aby łatwiej wykonać poniższe ćwiczenie.

Teraz pamiętaj o naszym stawie i proszę wykonaj następujące ćwiczenie. Zamknij oczy i zwróć uwagę na swoje myśli. Po chwili zadaj sobie pytanie – ciekawe skąd będzie pochodzić moja następna myśl? Po zadaniu pytania obserwuj przez chwilę, co się stanie. Proszę zrób to teraz. Nie czytaj dalej tylko to zrób (nawet jak jesteś w pracy nikt nie zauważy tych 30 sekund), ja tu czekam.

Coś Cię zaskoczyło? Prawdopodobnie po zadaniu pytania przez chwilę nie miałeś żadnej myśli. Twój umysł czekał na nową myśli, ale przez chwilę ciężko mu było ją wygenerować. Jeśli to zrobiłeś i faktycznie przez chwilę nie miałeś żadnej myśli, to osiągnąłeś większy spokój umysłu, niż ja miałem po pół roku prób medytacji. Jeśli byłeś uważny, to może już teraz zwróciłeś uwagę jak Twoje ciało się rozluźniło w tych kilku sekundach. Jeśli masz ochotę to wykonaj to ćwiczenie jeszcze raz (teraz lub kiedykolwiek będziesz chciał). Możesz je wykonywać nawet kilka minut, a kiedy pojawi się nowa myśli zadaj sobie nasze pytanie jeszcze raz. 

Teraz podążmy na chwilę jeszcze dalej. Jeśli jesteśmy naszymi myślami, to kim byłeś w momencie kiedy Twój umysł nie generował myśli. Kim był ten obserwator siedzący i czekający na kolejną myśl? Czułeś, że nie ma tam nic, ale wciąż byłeś świadomy. Ufam, że poczułeś - jesteśmy czymś więcej niż myślami. To coś nazwijmy czystą świadomością. Czy wiedziałeś, jaka będzie Twoja kolejna myśli po przerwie? Czy trochę nie jest tak, że czekałeś jak widz w kinie oglądający film na kolejną akcję? 

Nasz umysł nie tworzy myśli. Czysta świadomość także nie tworzy myśli. Myśli tworzy nasze wewnętrzne „Ja” (w naszej religii określane, jako dusza). Jest to skomplikowane, więc jeśli masz ochotę to przeczytaj powyższy tekst jeszcze raz. Nie rozstrzygnąłem tutaj nawet tego o czym zacząłem pisać, ale nie taki był mój cel. Pewnie ciężko Ci będzie połączyć moje powyższe opowiadania z poniższym bonusem, ale zaufaj mi, że bez niego poniższa metoda mogłaby nie zadziałać. A więc…

            Mój bonus jest trochę odwróceniem technik medytacyjnych. Na początek znajdź miejsce do medytacji i zamknij oczy. Następnie przez pół minuty obserwuj swoje myśli, swoją powierzchnię wody, na której pojawiają się kolejne myśli. Po tej chwili stań się maksymalnie świadomy tego, o czym myślisz. Obserwuj swoje myśli z najwyższą uwagą. Nie musisz wkładać w to wiele wysiłku, także nie wpływaj na swoje myśli. Po prostu obserwuj je jak film na ekranie kina. Jakbyś siedział nad stawem i oglądał przypływające z dna bańki. Bądź czujny jak myśliwy na polowaniu (ale niebiegający po lesie tylko polujący z ambony). Nie próbuj kontrolować myśli tylko je obserwuj. To wszystko. Koniec

Na powyższe przeznacz około 10 minut lub tyle czasu ile uznasz za wystarczające. Jeśli będziesz świadomie obserwować swoje myśli, szybko zauważysz, że są one coraz bladsze i następnie znikają. Przy włączeniu Twojej uwagi aż niewiarygodnie ciężko się myśli. O ten stan czystej świadomości nam chodzi. Mimo wszystko podkreślam, że cokolwiek się stanie Ty masz tylko obserwować, jakbyś oglądał film. Twoje myśli lub czysta świadomość mogą pojawiać w każdej chwili. Ty masz je tylko niewinnie obserwować. Jeśli będziesz sumiennie w ten sposób medytować, to może poczujesz coś więcej niż tylko czystą świadomość. Jednak jeszcze nie czas o tym pisać…

Ufam, że choć trochę przekonałem Cię do medytacji. Proszę daj sobie szansę, ale nic nie rób wbrew sobie. Nie wyznaczaj sobie celów. Cel zabiera Cię z miejsca, w którym aktualnie jesteś, a ja chcę abyś był w teraźniejszości. Dzięki medytacji osiągniesz większy spokój w swoim codziennym życiu, a to pozwoli na rozluźnienie Twojego ciała. Odprężone ciało łatwiej się będzie regenerować, a to pozwoli na lepsze efekty ozdrowieńcze…

Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok
Bruce Lee


Komentarze

  1. wspaniale opisany temat medytacji. Super :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy i wciagajacy artykul!!! Jak i caly blog :-)...Moje kolejne podejscie do medytacji-byc moze teraz wejdzie w moje zycie na stale-bardzo dziekuje i czekam na kolejne wpisy!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż się uśmiechałam do monitora, czytając ten tekst. Wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, czy w ciągu dnia i podczas sytuacji stresujacych też starać się patrzeć na swoje myśli z "boku " i nie angażować się w nie ? Zacząłem przygodę z medytacja ,2 gi dzień dopiero ale już widzę że jakoś automatycznie zaczynam tak podchodzić...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Myślę, że właśnie tak warto robić. Ogólnie nie chodzi oto aby się nie angażować, ale aby nasze emocje nie rządziły nami. Czyli abyśmy zdali sobie sprawę, że stres nie pochodzi z zewnętrznego świata, ale od nas, od naszego środka. Czyli zmieniając siebie nagle okazuje się, że ten świat nie jest taki stresowy, lękowy itd. Dzięki naszej uważności automatycznie nad tym pracujemy:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…