Przejdź do głównej zawartości

CH2 Niebezpieczne bakterie - czyżby?

          Czytasz właśnie drugi artykuł z serii CH dotyczący chorób. W tych publikacjach będę starał się przedstawić swoje spojrzenie na objawy chorego ciała, które nazywamy chorobami. W kolejnych postach będę opisywał choroby takie jak podwyższony cholesterol, cukrzyca, nadciśnienie, rak i wiele innych trochę w innej odsłonie niż te, do których przywykliśmy. W moim odczuciu to nie są choroby tylko dopasowanie się naszego ciała do niesprzyjających okoliczności i choćby dlatego proszę Cię o wyrozumiałość co do tej serii publikacji, ponieważ mam wrażenie, że niektóre informacje w nich zawarte będą mogły Cię co najmniej zaskoczyć. Zachęcam Cię do czytania postów także opisujących choroby Ciebie nie dotyczące, ponieważ na ich przykładzie będziemy mogli pokazać sobie jak funkcjonuje nasze ciało, a zrozumienie mechanizmów w nim zachodzących stanie się o wiele prostsze (zresztą w większości moich artykułów przeplatam wątki działania organizmu więc warto czytać artykuły po kolei, czyli zaczynając od najstarszych znajdujących się na dole strony). W poście „Genetyczna ruletka? Niekoniecznie” pokazałem jak środowisko komórki wpływa na jej zdrowie. Zgodnie z informacjami tam zawartymi to de facto środowisko naszego ciała determinuje jak nasze komórki będą się zachowywać i jak my później możemy to dziwne dla nas zachowanie błędnie zinterpretować jako choroba. W tej serii artykułów spojrzenie na choroby będzie diametralnie inne niż nauka medycyny zachodniej. Jednak nie jest to żaden atak na naszą medycynę tylko podzielenie się z Tobą moją wiedzą i doświadczeniem. Medycyna zachodnia jest wspaniała jeśli chodzi o kryzysowe sytuacje zagrażające życiu, jednak staje się bezsilna w przypadku chorób przewlekłych, których po prostu nie potrafi wyleczyć. Nie potrafi wyleczyć, ponieważ przyjmowanie tabletek przez całe życie np. przy nadciśnieniu czy cukrzycy nie jest formą wyleczenia lecz pokazaniem jej ogromnej bezsilności (a może próby utrzymania pacjenta na stałe blisko siebie?). Z kolei kiedy np. nasz woreczek żółciowy jest zapełniony kamieniami żółciowymi, a medycyna proponuje nam jego wycięcie i to nazywa leczeniem to moim zdaniem jest to już kompletną klęską. Gdyby Twój mechanik samochodowy zaproponował Ci usunięcie alternatora, ponieważ jest zepsuty zamiast jego naprawę lub wymianę to nazwałbyś to naprawą? Nasza medycyna popełnia jeden diametralny błąd. Mianowicie patrzy na chorobę jako końcowy etap, często nie zna przyczyny (lub się tylko jej domyśla często modyfikując swoje teorie), a w tym przypadku zawsze może dojść do nieprawidłowych wniosków. Jednak kiedy znamy przyczynę, widzimy etapy pośrednie i zauważamy połączenia naszego ciała z objawami, to te końcowe stadia choroby stają się dla nas jasne, a próba ich wyleczenia zdecydowanie łatwiejsza. Mimo wszystko mocno podkreślam, że ja dziele się z Tobą swoją wizją zdrowego ciała, ale nie zachęcam do przerywania jakichkolwiek terapii lekowych przypisanych przez Twojego lekarza. Twoje decyzje zależą tylko od Ciebie, a ja tylko pełnię rolę informatora. Zanim zaczniemy opisy konkretnych chorób, to w tym artykule chciałbym Ci ukazać moje spojrzenie na bakterie zamieszkujące Twoje ciało i jeśli będzie trzeba zmienić trochę Twój stosunek do nich. Często patrzymy na nie jako niebezpieczne małe organizmy atakujące nasze ciało, ale może jest zupełnie inaczej.  Przekonajmy się…

       Nasze spojrzenie na bakterie opiera się głównie na odkryciu Ludwika Pasteura, który zauważył że chorobie lub uszkodzeniu danego organu ciała towarzyszą zwiększone ilości bakterii. Stąd wysunął wniosek, że to bakterie są przyczyną choroby i to one działają przeciwko nam. Na tej podstawie opiera się nasze spojrzenie na te drobnoustroje ukazujące je jako złe i czyhające tylko na naszą chwilę słabości zarazki. Jednak spostrzeżenie, że rozwój bakterii towarzyszy chorobie i obarczanie ich winą za wszelkie zło powstające w naszym ciele jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że to strażacy powodują pożary, bo przecież w przypadku praktycznie każdego pożaru możemy zauważyć ich obecność. Wiemy jednak, że strażacy gaszą pożar, a nie go wywołują więc może z bakteriami jest podobnie? A może infekcja wirusowa czy bakteryjna to skutek chorego ciała, a nie przyczyna choroby? Może rozwój bakterii w naszym ciele może pojawić się tylko kiedy środowisko naszego organizmu mu sprzyja? Na przykład kiedy nasze ciało zostało przepełniony toksynami, przesunęło swoje pH w odczyn kwasowy lub wiele komórek naszego ciała zostało uszkodzonych. Może jest tak jak w przypadku much, które pojawiają się jak gdyby znikąd, ale przecież wszyscy wiemy skąd one pochodzą i w jakich sytuacjach możemy się ich spodziewać. W mojej opinii infekcja bakteryjna może rozwinąć się tylko w niezrównoważonym ciele. Przyjrzyjmy się alternatywnemu spojrzeniu na chorobę wywołaną infekcją bakteryjną.

Na początek powiedzmy sobie jasno, że bakterie czy wirusy nie są naszymi wrogami i nie czekają tylko na naszą chwilę słabości aby nas zaatakować. Jeśli tak by było, to oznaczałoby to nic innego jak stwierdzenie, że Natura zwalcza samą siebie. Ta sama Natura, która tak pięknie rozwija naszą planetę co chwila pokazując nam jak wspaniale jest połączona miałaby popełnić tak diametralny błąd i w przypadku człowieka działać przeciwko niemu, czyli także przeciwko sobie? Mimo iż człowiek popełnia wiele błędów na tym świecie, to Natura nie stara się go unicestwić i między nią, a nami nie toczy się żadna wojna. Oczywiście objawy niezrównoważanego ciała, które my interpretujemy jako chorobę często są zapoczątkowane działalnością bakterii (czy wirusów) jednak nie oznacza to, że one działają przeciwko nam. Ale po kolei. Kiedy nasz organizm zaczyna być przepełniony toksycznymi odpadkami, występują w nim blokady (choćby poprzez zablokowaną wątrobę), układ limfatyczny odpowiedzialny za odprowadzanie zanieczyszczeń jest przepełniony, a w naszym ciele jest coraz więcej uszkodzonych komórek, nasz organizm w zwyczajny sposób ulega osłabieniu. Wszyscy zgodzimy się, że wtedy nasz układ odpornościowy staje się słabszy i w tym momencie „złym” bakteriom łatwiej rozwinąć się w naszym ciele. Większość tych „złych” bakterii jest w nas cały czas, ale czasem możemy  dostać je dodatkowo kiedy ktoś kichnie na nas w windzie. W tym momencie zwróćmy uwagę, że tylko u część osób (i to zazwyczaj ta mniejsza) znajdujących się w windzie razem z osobą „zakażoną” zachoruje. Od tej chwili u osoby zainfekowanej osłabiony układ odpornościowy pozwoli na zwiększenie ilości bakterii, które aby móc przetrwać potrzebują pokarmu. I tutaj pojawia się ich magiczna rola. Mianowicie te „złe” bakterie w odróżnieniu od tych, które uważamy zazwyczaj za „dobre” żywią się czymś co większość z nas uznałoby za śmieci znajdujące się w naszym ciele. Osłabiony układ odpornościowy pozwala na rozwój infekcji i bakterie zaczynają rozkładać toksyczne substancje oraz uszkodzone lub osłabione komórki naszego ciała. Dzięki temu niejako oczyszczają nasze ciało z substancji niebezpiecznych oraz rozprawiają się z naszymi osłabionymi komórkami. W tym czasie zaczynamy się czuć źle, rozpoczynamy kichać, kaszleć, mieć katar, czyli mieć objawy w moim odczuciu nie będące chorobą, a już procesem zdrowienia. Kaszel, podwyższona temperatura pokazuje nam, że organizm powziął już środki zaradcze i stara się przejąć kontrolę nad chorobą. Dzięki wydalaniu poprzez kaszel i spalaniu poprzez gorączkę toksycznych substancji nasz organizm samoczynnie się oczyszcza. Powiedzmy sobie jasno, że te objawy, które my nazywamy chorobą są początkiem odpowiedzi organizmu na zainfekowanie bakterią (lub wirusem) i wywołanym przez bakterię stanem zapalnym. Czyli choroba to już próba organizmu przywrócenia równowagi w ciele, a stan zapalny to tak naprawdę nic innego jak proces zdrowienia. Bakterie w tym procesie pełnią rolę pośrednika, który rozkłada uszkodzone komórki i inne zanieczyszczenia na substancje, które organizmowi łatwiej będzie wydalić. Jednocześnie w tym momencie układ odpornościowy zostaje pobudzony i stara się przejąć kontrolę nad tymi „złymi” bakteriami. Po pewnym czasie jeśli cały proces przebiega prawidłowo i bez zakłóceń „pokarmu” dla bakterii zaczyna brakować, układ odpornościowy staje na wysokości zadania i my zaczynamy czuć się coraz zdrowiej. 

Rezultatem takiej infekcji jest pozbycie się uszkodzonych komórek, wielu toksycznych substancji, a przez to odciążenie układ odpornościowego. Moim zdaniem „złowrogie” bakterie określane przez nas często zarazkami są wabione tylko do słabszych organów czy komórek. Jeśli organ czy komórka jest czysta i w pełni zdrowa to bakteria (czy wirus) nie będzie zainteresowana jej metabolizowaniem. Podobnie jak w skrzynce pełnej jabłek, w której znajduje się jedno uszkodzone jabłko. Jeśli pozostałe owoce są nieuszkodzone to bakterie zajmą się tylko tym pechowym jabłkiem praktycznie nie dotykając pozostałych. Czyli niejako usuną wadliwe jabłko, podobnie jak w przypadku naszego ciała usuną wadliwą komórkę. Jeśli nie pozwolimy bakteriom na zajęcie się uszkodzoną komórką w naszym ciele, to w przyszłości ta uszkodzona komórka może być początkiem poważniejszej choroby. Zaznaczmy też, że nasz układ odpornościowy poza funkcją ochronną ma za zadanie bieżące oczyszczanie naszego ciała. W związku z tym kiedy organizm jest osłabiony, szybko przeciążą się toksynami (lub też kiedy organizm jest przeciążony toksynami, to układ odpornościowy staje się osłabiony) więc bakterie w tym przypadku pełnią rolę pomocy dla układu odpornościowego w procesie neutralizacji toksyn. Tak jak w Naturze muchy czy bakterie pojawiają się tam gdzie nastąpiła śmierć (np. zwierzęcia) czy duże zanieczyszczenie, tak bakterie pojawiają się w naszym ciele. Jest to analogiczna sytuacja tylko przebiegająca na mniejszym poziomie i zamiast zwłok zwierzęcia mamy obumarłe komórki lub dużą ilość fekaliów i nie ma komu tego posprzątać.

Powyższy opis infekcji bakteryjnej zabrzmiał dla Ciebie jak ciekawie napisana bajka? Jeśli tak, to wcale się Tobie nie dziwię więc postaram się jeszcze trochę poopowiadać tą opowieść aby jak w każdej bajce było szczęśliwe zakończenie. Każdego dnia, w każdej sekundzie naszego życia bakterie znajdujące się w nas prowadzą swoje bardzo burzliwe życie. Infekcje bakteryjne zachodzą w naszym ciele praktycznie cały czas tylko są na tyle małe, że symptomy są dla nas rzadko zauważalne i pojawiają się tylko wtedy kiedy już nasz organizm podjął decyzję o nasileniu tego naturalnego procesu oczyszczającego. Tak naprawdę bakterii jest zdecydowanie więcej niż komórek naszego ciała. Stąd można się zastanowić czy w ogóle mamy prawidłowe myślenie traktując je jako element obcy, znajdujący się co prawda w naszym ciele ale nim niebędący. Jeśli się bliżej im przyjrzymy łatwo zobaczymy, że wykonują one ogromnie dużo funkcji w naszym ciele. Między innymi pomagają nam trawić pokarm produkując przy tym ogromną ilość substancji odżywczych takich jak witaminy, aminokwasy itp. Czyli mając odpowiednią florę bakteryjną jesteśmy w stanie sami wyprodukować znaczną część substancji odżywczych bez dostarczania ich z zewnątrz. Poza tym można powiedzieć, że bakterie są naszym drugim układem odpornościowym. Przecież populacja dobroczynnych bakterii jeśli jest w odpowiedniej ilości, nie pozwala rozwinąć się tym mogącym wykonać szkody w naszym organizmie. Jeśli wyjałowimy nasze ciało np. za pomocą antybiotyków szybko w naszym ciele pojawią się grzyby czy inne drobnoustroje, które niekoniecznie chcemy widzieć u siebie, a one nawet pożywne jedzenie mogą przemienić w truciznę. W moim odczuciu wszystko co jest na tym świecie ma jakiś cel i w Naturze nic nie jest przypadkowe. Jeśli zaczniemy walkę z jakąś bakterią czy wirusem szybko w jej miejscu pojawią się inne mikroorganizmy, ale nasz organizm może mieć problem z ich kontrolowaniem (brak mu po prostu doświadczenia z nowymi drobnoustrojami). Zauważ, że kiedy umiera zwierzę i jeśli jego ciało pozostawimy, to szybko zajmą się nim bakterie i dzięki nim ciało zostanie rozłożone, a my nie będziemy musieli się potykać o ciała martwych zwierząt. Według Ciebie te martwe zwierze rozkładają „dobre” czy „złe” bakterie? W moim odczuciu bakterie, które my uważamy za „złe” po prostu występuje w Naturze kiedy muszą rozłożyć uszkodzone lub martwe komórki oraz inne fekalia. Nasze ciało jest odbiciem, częścią natury a nie osobnym bytem. W tym ujęciu każda choroba jest raczej procesem zdrowienia i większość objawów takich jak gorączka, obrzęki węzłów chłonnych, wysypka na skórze itp. pokazują, że nasz układ odpornościowy dalej pracuje i właśnie próbuje przywrócić homeostazę. Musimy być świadomi, że nasze ciało przeprowadza proces uzdrawiania obojętnie czy tego sobie życzymy czy nie. W każdej chwili zachodzi oczyszczenie i regeneracja naszego organizmu, a bakterie mogą mu tylko w tym pomóc. Mówiąc dobitniej infekcja bakteryjna może być jednym z bardziej skutecznych sposobów oczyszczania organizmu i czasem wręcz możemy być wdzięczni kiedy zachorowaliśmy. Jednak zdając sobie sprawę z tego, że jest to sygnał mówiący o potrzebie zadbania o wewnętrzną czystość naszego ciała, możemy uniknąć dzięki temu podobnych infekcji w przyszłości. Oczywiście jest tutaj jeden warunek. Mianowicie jeśli nasz układ odpornościowy jest mocno osłabiony, a ciało przepełnione zbyty mocno toksycznymi odpadkami, to infekcja bakteryjna może wymknąć się z pod kontroli i zacząć przeważać nad ciałem prowadząc do bardzo poważnych komplikacji. W tym momencie pomoc medycyny zachodniej może być nieoceniona. Jednak patrząc bardziej z dystansu, to według praw natury tak jak wcześniej pisałem, że bakterie zajmują się uszkodzonymi komórkami, tak w tym przypadku zajęły się mocno uszkodzonym ciałem i nie jako spróbowały je zneutralizować. Ja tutaj nie widzę żadnej walki tylko pokaz pięknych procesów zachodzących w Naturze mających jeden końcowy cel – zachować wszystkie żywe organizmy w równowadze (wszystkie a nie pojedyncze). No ale nie każdy z nas chce się tym prawom Natury poddać więc czasem na chwilę warto skorzystać z usług medycyny zachodniej. Jednak powinien być to dla nas jasny sygnał, że kiedy męczą nas częste infekcje, katary, zapalenia gardła, anginy itp. to nasz organizm za wszelką cenę stara się oczyścić więc zamiast tłumić te procesy warto je wspomóc choćby za pomocą sposobów jakie opisuję w artykułach z serii O. Czy nie jest zastanawiające, że ja, moja żona oraz przeważająca część osób starających się regularnie dbać o czystość wewnętrzną swojego ciała praktycznie nie choruje? Może powyższy opis jest rozwiązaniem tej zagadki? Zaznaczam, że niektóre znane mi osoby dziś praktycznie przestały chorować mimo iż wcześniej rożnego rodzaju infekcje męczyły je regularnie. Nie twierdzę, że ja już nigdy nie zachoruję, ale będzie to dla mnie znak, że za bardzo sobie odpuściłem i zbyt mocno odszedłem od Natury. Poniżej zamieszczam obrazek z najbardziej popularnymi antybiotykami jakie dała nam Natura. W odróżnieniu od tych chemicznych te poniższe zwalczają tylko te "złe" bakterie.


Jako ludzie musimy zdać sobie sprawę, że jeszcze nie wszystko rozumiemy i nie zawsze znamy (lub często nie chcemy znać) odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące otaczającego nas świata. Często brakuje nam szerszego spojrzenia na proces życia zachodzący na naszej planecie, a patrząc z bardzo bliska za pomocą mikroskopu łatwo zgubić jego prawdziwe oblicze. Możemy nie zauważyć, że mikroorganizmy produkujące toksyczne substancje tak naprawdę wcześniej zneutralizowały jeszcze bardziej niebezpieczne związki. Przeciążony toksynami organizm może pozbawić całe rzesze naszych komórek dostaw tlenu i innych substancji odżywczych skazując je na śmierć lub poważne uszkodzenia. Proces uzdrowienia, w którym drobnoustroje pełnią rolę wspomagaczy wymaga wiele energii stąd naturalne jest nasze gorsze samopoczucie czy gwałtowny spadek energii. Jeśli wcześniej nie męczyliśmy naszego ciała „darami” współczesnej medycyny takimi jak antybiotyki, to proces chorobowy powinien przejść stosunkowo szybko i bez większych kompilacji. Jak dla mnie brak reakcji ozdrowieńczych tak naprawdę jest o wiele gorszą sytuacją, ponieważ sygnalizuje, że nasz układ odpornościowy nie ma energii odpowiadać na trucizny znajdujące się w naszym ciele i staje się wysoce prawdopodobne, że w przyszłości objawi się to poważną przewlekłą chorobą czy nawet rychłą śmiercią. Antybiotyki w tym ujęciu tak naprawdę przygotowują podłoże dla rozwoju naprawdę groźnej choroby. Oczywiście czasem są sytuacje, że warto się nimi wspomóc jednak pamiętajmy, że wtedy wybijamy praktycznie wszystkie bakterie w naszym ciele, czyli wybijamy część siebie. 

Na zakończenie mojej bajki o bakteriach chciałbym Ci dać jakieś praktyczne wskazówki co warto robić w trakcie np. przeziębienia. Jak dla mnie infekcję bakteryjną powinniśmy traktować jak kryzys ozdrowieńczy i postępować zgodnie ze sprawdzonymi przez nas metodami jego szybszej redukcji. Choć jak wspomniałem dawno nie byłem chory, ale gdybym był to wykonałbym znaczną część czynności z poniższej listy:

1.    Przede wszystkim z ufnością podchodzę do każdej reakcji mojego ciała i zdaję sobie sprawę, że przeziębienie nie pojawiło się u mnie znikąd. Prawdopodobnie zanieczyściłem swoje ciało lub mocno je przeciążyłem np. stresem lub nadmierną pracą. Dlatego „chorobę” traktuje jako czas dla mnie, czas odpoczynku i nabrania sił. Od początku wiem, że aby moje ciało mogło się regenerować, potrzebuję dużo energii więc zostaję w domu i całą swoją energię oddaję tylko jemu. Od początku zdaję sobie sprawę, że po kilku dniach będę silniejszy niż przed chorobą.

2.    W moim odczuciu wszystkie leki będą tłumić ozdrowieńcze reakcje organizmu. Jednak decyzje jak się z nimi obchodzić pozostawiam Tobie. Warto jednak pamiętać, że kiedy nasze ciało jest mocno osłabione czasem musimy się wspomóc.

3.    Proces chorobowy to proces oczyszczania więc musimy mocno wspomóc nasz organizm na tym polu. Dlatego pijmy dużo płynów w postaci wody (najlepiej ciepłej), wody z cytryną i świeżo wyciśniętych soków. Niech ilość płynów będzie większa niż zwykle. Dużo odpoczywajmy, ale czasem aby rozruszać układ limfatyczny warto się  pokusić się o spacer (choćby w domu). Możemy, a wręcz powinniśmy wspomóc się zabiegami oczyszczającymi organizm takim jak lewatywa (w tym kawowa) czy płukanie ust olejem. Możemy też pić napary ziołowe jak choćby przygotowane na bazie Czystka czy Lapacho.

4.    Zazwyczaj w czasie choroby nie jesteśmy głodni. To nie przypadek. Proces trawienia jest bardzo energochłonny więc nasz organizm nie chcąc tracić niepotrzebnie energii potrzebnej do przeprowadzania procesów ozdrowieńczych po prostu traci apetyt. Nie działaj przeciwko niemu, a raczej poddaj się mu unikając w tym czasie zbyt dużej ilości oraz ciężkostrawnego jedzenia. Można pokusić się nawet o krótkotrwały post lub skupić się na świeżym roślinnym pokarmie. Ze swojej strony proponuję rezygnację z produktów zwierzęcych takich jak nabiał, mięso, jaja. W moim odczuciu niejedzenie w tym okresie jest najlepszym rozwiązaniem, ale jeśli czujesz potrzebę spożycia posiłku, to niech pierwszy będzie około godziny 12:00. Bycie na czczo w godzinach porannych kiedy jest naturalny czas oczyszczania organizmu wspomoże Twój organizm.

5.    Naturalne antybiotyki dane nam przez naturę to czosnek, miód, imbir, cebula, aloes, olej kokosowy, Czystek, Lapacho, wyciąg z nasion grejpfruta, czarny bez oraz wiele innych. Wspomagaj się nimi pamiętając, że zachowują one swoje wartości tylko w postaci surowej.

6.    Czas choroby wykorzystaj maksymalnie na odpoczynek. Jest to czas choćby na to na co zwykle nie masz czasu, czyli na medytację (teraz już nie ma wymówki). Dużo odpoczywaj. Jednak pamiętaj, że oglądanie telewizji czy nawet czytanie książek, to nie jest odpoczynek. Poświęć ten czas na pobycie samym z sobą. W tym czasie szczególnie zadbaj o dobry sen. Idź się spać około godziny 21:00 i wstawaj bez budzika. Jeśli w ciągu dnia opadniesz z sił pozwól sobie na chwilę „nierobienia nic”. To, że jesteś w domu nie oznacza, że masz go teraz wysprzątać i umyć okna. To jest czas tylko dla Ciebie. Dbaj także o świeże powietrze w Twoim domu.

7.   W moim odczuciu nie należy walczyć z gorączką, a raczej być świadomym, że podniesienie temperatury przez organizm sprzyja pobudzeniu układu odpornościowego (białe krwinki szybciej się rozmnażają), toksyny łatwiej się uwalniają, a wysoka temperatura zabija drobnoustroje. Czyli łatwo wysunąć wniosek, że gorączka to stan kiedy organizm podjął decyzję o zakończeniu procesu ozdrowieńczego i jest to jeden z ostatnich etapów tego magicznego wręcz zjawiska.

8.   Jeśli jeszcze zbytnio się nie rozłożyliśmy możemy skorzystać z sauny. Często taki pojedynczy zabieg (lub seria) już na wstępie zakończy nasz proces chorobowy. Wskazówki dotyczące jak korzystać z sauny zamieściłem w artykule O8.

9.    Jednym z najsilniej działających naturalnych antybiotyków jest Słońce. A więc jeśli masz taką możliwość korzystaj z jego ozdrowieńczej mocy. Tylko nie używaj żadnych kremów hamujących promienie największego sprawcy życia na naszej planecie. Dzięki temu wytworzysz dużą ilość witaminy D, dzięki której Twoja choroba szybko się zakończy. Jeśli w czasie choroby pokusisz się o badanie krwi to może warto także przebadać sobie poziom witaminy D. Jestem prawie pewny, że będzie poniżej normy (sprawdź mnie). W zimie kiedy w naszym kraju brak odpowiednich promieni UVB do wytworzenia witaminy D możemy wspomóc się naturalnymi suplementami tej witaminy. Jednak w dawkach dużo większych niż zazwyczaj przepisują lekarze (np. 10 000 jednostek).

10. Pozostań w domu, a jeśli jednak udałeś się do przychodni zachowaj ostrożność. Zazwyczaj tam znajdują się dziwne mutacje bakteryjne, które są noszone przez nieświadomych pacjentów przyjmujących coraz to nowsze antybiotyki.

11. A na koniec pozwól przejść i wykonać swoje Twojej infekcji nawet jak będzie się ona utrzymywać dłużej niż planowałeś. Czasem warto zaufać Naturze i pobyć te kilka dni dłużej w domu niż za kilka lat dostać diagnozę w postaci niewydolności serca czy raka. Pozwól Twojemu organizmowi tego uniknąć.

            Pisząc ten artykuł w głowie świtała mi jedna myśl mówiąca, że brak zrozumienia danego zjawiska nie jest równoznaczny z tym, że dana rzecz jest zła. Dla mnie w Naturze nie ma podziału na rzeczy dobre czy złe. Każdy element ma do spełnienia jakąś funkcję nawet jeśli jeszcze nie wiemy jaką. W moim odczuciu jesteśmy częścią Natury i nie powinniśmy siebie traktować jako odrębny byt tylko jako jej nieodłączny element. Większość procesów jakie możemy zauważyć w Naturze zachodzą na podobnych zasadach w naszym ciele. I tak jak grzyby wspaniale oczyszczają las choćby z metali ciężkich oraz wielu innych silnych trucizn tak mogą się one rozwinąć w naszym ciele kiedy zaczną w nim przeważać toksyczne substancje. Dlatego nie powinniśmy z nimi walczyć, ale zadbać o „prawdziwą” higienę naszego ciała i wtedy możemy być pewni, że z czasem opuszczą one nasze ciało. Grzybica stóp nie powinna być leczona od zewnątrz jak często to robimy, ale jej wyleczenie będzie efektem ubocznym procesów oczyszczenia organizmu. W Naturze nie toczy się żadna wojna, a tylko my wiele procesów jeszcze nie rozumiemy. Zdaję sobie sprawę, że ta publikacja może być dość kontrowersyjna, ale ufam, że nawet jeśli dziś jest ona dla Ciebie nie do zaakceptowania, to z czasem wraz z kolejnymi moimi postami będziesz mógł zbudować swoją własną wizję Natury. No bo czy nie jest tak, że świat jest taki jaki postrzegasz go tylko Ty?

10% naszej wagi to bakterie,
Więc może to jednak ważny skład naszego ciała?

Komentarze

  1. jako dziecko chorowałam non stop, głównie na angine. Jako nastolatka potrafiłam zachorować nawet w okresie wakacyjnym. Dzisiaj świadomiej się odżywiam i nie choruje już tak często - ostatni raz byłam przeziębiona (!) ponad 2 lata temu, czy mogę się pokusić o teorię, że nie mam w sobie złych bakterii? Bo gdyby były to bym je chyba jakoś odczuła ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej ocenie nie ma podziału na "złe" czy "dobre" bakterie ale ważna jest ich równowaga w ciele. Twoje nowe wybory żywieniowe spowodowały, że tych bakterii które powszechnie uważamy za dobroczynne jest więcej i to one kolonizują Twoje ciało trzymając w ryzach te, które możemy uważać za "złe". Wydaje mi się, że dalej masz pełne spektrum bakterii w swoim ciele ale jesteś tylko żywym przykładem, że zmieniając swoje wybory żywieniowo na lepsze to te "złe" bakterie rzadziej się nas czepiają. Moim zdanie teraz Cię infekcje bakteryjne omijają ponieważ te "złe" bakterie nie mają co u Ciebie robić, ale też organizm też ich nie "wzywa" na ratunek (trzyma je pod kontrolą za pomocą układ odpornościowego). A nawet jakby organizm trochę szwankował to te "dobre" bakterię potrafią na jakiś czas zastąpić układ odpornościowy, po prostu nie pozwalając rozrosnąć się innym patogenom.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  2. Witam!
    W takim razie proszę napisać co robić w przypadku helicobactera, który wywołuje u mnie mdłości, wzdęcia bóle żołądka itp. Nie poddałem się żadnej terapii lekowej i szukam skutecznego sposobu na poradzenie sobie z ta bakterią. Dzięki za super blog, jestem zainspirowany!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Na początek należy zadać pytanie czy w ogóle Twoje symptomy są spowodowane tą bakterią. W moim odczuciu powód jest inny nawet jeśli równocześnie w Twoim ciele jest ta bakteria, której na marginesie jest nosicielem jakieś 85% z nas:) Muszę jednak od razu stwierdzić, że nie jestem w stanie doradzać tak szczegółowo za pomocą komentarzy. Aby móc zaproponować odpowiednie "leczenie" muszę się zobaczyć, zebrać wywiad czy zdiagnozować po oglądzie ciała. Może warto najpierw odpowiednio nawodnić organizm, zmienić dietę na bardziej warzywną i następnie odpowiednio zakwasić żołądek? Proszę czytaj moje artykułu po kolei (zaczynając od najstarszych) i stopniowo wprowadzać zmiany. Zazwyczaj po jakimiś czasie bardzo dużo dolegliwości znika samoczynnie...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  3. Witam...Piszesz o korzystaniu ze słońca- dziś różnie słyszymy, że jest szkodliwe, rakotwórcze itd... Będę wdzięczna za krótką informacje- korzystamy ze słoneczka czy nie?Dziękuje serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam już artykuł z serii N2- i otrzymałam odpowiedź- dziękuje, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. dzien dobry,
    chcialem sie zapytac co powinienem zrobic w przypadku problemow z moimi migdałami. Moj lekarz mowi, ze sa w bardzo zlym stanie i nadaja sie w zasadzie do wyciecia, czego bardzo bym nie chcial robic. Lekarz powiedzial, ze sa one zasiedlone (przesiakniete wrecz) przez bakterie.
    Z gory dziekuje za pomoc.
    pozdrawiam,
    Daniel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Migdały to właśnie takie "oczyszczalnie" dla niepożądanych bakterii w naszym ciele. Ich wycięcie można porównać do usunięcia filtra paliwa w samochodzie bo się zatkał. Początkowo samochód będzie chodził lepiej jednak bez filtra paliwa możemy uszkodzić silnik. A więc należy oczyścić ciało, a wtedy także migdały nie będą wchodzić w stany zapalne. Migdały najczęściej więżą się z układem pokarmowym i to właśnie jego należy oczyścić. Proponuje dietę alkalizująca na dwa miesiące i migdały prawdopodobnie same się oczyszczą. Kiedy usuniemy migdały nie usuwamy problemu ale wrzucamy go głębiej. Teraz go nie widać ale jest bardziej groźny niż wcześniej. Moim "pacjenci" dość szybko oczyszczali sobie migdały stosując odpowiednie zalecenia żywieniowe, no ale za pomocą komentarzy nie jestem w stanie doradzać tak szczegółowo...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  6. Witam serdecznie, od 3 dni męczy mnie wysoka temperatura (do 40 stopni) i inne objawy sugerujące grypę. Byłam pełna nadzieji, że nie zachoruję ponieważ w ciągu ostatniego pół roku wprowadziam bardzo dużo pozytywnych zmian w żywieniu. A jednak wirusy mają co robić w moim organizmie. Czy może fakt, że wciąż karmię piersią 1,5 rocznego synka osłabia moje ciało? Nawiasem mówiąc karmię piersią nieprzerwanie już 3,5 roku wliczając starszą córkę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Fakt karmienia piersią przez tak długi czas musi wpływać na Twoje ciało. Tutaj warto by było wzmocnić się ziołami, aby nie powstawały braki odżywcze w Twoim ciele, na które jesteś mocno narażona dzieląc się tak długo ze swoimi dziećmi swoją krwią (mleko matki to taka biała krew:)). Tutaj oczywiście ważna jest wartościowa dieta (warzywa, żółtka jajek, kasze, czarny sezam, buraki, pyłek pszczeli, strączki, może wołowina itp.) oraz można by się wzmocnić ziołami (nie znam Cię więc nie napiszę dokładnie jakimi ale coś w stylu koper włoski, pokrzywa). Odnośnie aktualnego Twojego stanu, to polecam napar z krwawnika, bzu czarnego i położenie się do łóżka oraz wypocenie, choć obawiam się, że jest za późno aby szybko pozbyć się patogenów. Jak do tego boli Cię gardło to dodaj do tego szałwię, którą też możesz płukać gardło...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  7. Dzień dobry,

    czy długoletni brak gorączki u młodej osoby powinien niepokoić? W zimę zdarza mi się przeziębiać, chorować, natomiast nigdy nie towarzyszy temu gorączka. Jako dziecko przy przeziębieniu gorączkowałam zawsze, jako nastolatka w pewnym momencie przestałam i tak jest już z dobre 7 lat myślę. Zgłaszałam to lekarzom, ale nikt się tym nie przejął. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      To wszystko zależy i niestety nie znając Cię bardzo ciężko mi powiedzieć, czy to coś powinniśmy poprawiać czy zostawić jak jest. Ogólnie jeśli mimo choroby organizm nie jest w stanie podnieść gorączki oznacza to ogólne osłabienie organizmu, w tym układu odpornościowego, który po prostu nie ma siły aby walczyć z patogenami i przy okazji podnieść gorączkę. Jednak może Ciebie atakują patogeny nie wywołujące gorączki, może w twoim organizmie jest zbyt dużo wilgoci itd. Tego nie wiem. Natomiast jeśli często się przeziębiasz na pewno warto wzmocnić organizm. Ja jednak nie mogę polecić Ci konkretnych ziół, bo źle przypisane mogą Ci zaszkodzić. No ale możesz sobie pić herbatkę z nasion kopru włoskiego, tymianku i krwawnika - to raczej nie zaszkodzi a może pomoże:) A jak już zachorujesz pij wywar z imbiru (gotuj imbir 20 minut) i zalej tym wywarem 6 gram krwawnika i zaparzaj 15 minut pod przykryciem. Taką herbatkę pij aż wyzdrowiejesz, kilka razy w ciągu dnia (oczywiście to takie dość ogólne zalecenie ponieważ tutaj zawsze powinniśmy zróżnicować i dobrać zioła bardziej indywidualnie...)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  8. Witam.Co polecałbym pan na nawracające infekcje intymne...po przyjmowanych antybiotykami dopochwowe chyba jest miesiąc może trochę dłużej dobrze a później wraca..słyszałam, że dobry jest nagietek kapile czy irygacja ale już stosowałam niby było trochę lepiej ale objawy nie ustąpiły. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Tutaj zawsze trzeba daną osobę zdiagnozować indywidualnie i wtedy za pomocą ziół czy akupunktury dość prosto się to leczy. Jednak musisz wiedzieć, że Twoje infekcje są skutkiem zaburzonego ciała, a nie są osobną jednostką chorobową. Możliwe, że masz w sobie za dużo wilgoci, w tym wilgoci macicy (np. upławy między miesiączkowaniem) i wtedy należy pozbyć się tej wilgoci, za pomocą odpowiedniej diety razem z ziołami. Czynników może być wiele i różnych osób ten sam z pozoru problem leczy się inaczej. A więc jest to łatwe do leczenia jednak niestety nie mogę pomagać na odległość, tym bardziej za pomocą komentarzy...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…