Przejdź do głównej zawartości

E2 Układ energetyczny człowieka

       Czytasz właśnie kolejny post dotyczący wszechobecnej energii. W celu pełniejszego zrozumienia tematu, jak zawsze polecam czytanie artykułów tematycznych po kolei (w tym przypadku najpierw E1). W tej publikacji przyjrzymy się bliżej energii tworzącej nasze ciało. Jak wiemy nasze ciało składa się z takich tkanek jak na przykład mięśnie czy organy, z kolei tkanki je tworzące składają się z komórek, a komórki z atomów. Jeśli czytałeś choćby artykuł E1 to już doskonale przyswoiłeś fakt, że atomy nie są materią, a tak naprawdę trochę bardziej skupioną energią. Pamiętaj jednak, że ponad 99% powierzchni atomu to pusta przestrzeń. W związku z tym każdy nasz narząd czy część naszego ciała to tak naprawdę tylko i aż energia oraz wiele pustej przestrzeni. Na tym poziome poszczególne elementy organizmu jak na przykład ścięgna, krew czy kości są polem skupionej bardziej lub mniej energii. W naszym ciele znajdują się pola energii wibrujące zdecydowanie mocniej, jak choćby krew, a niektóre wolniej jak na przykład wspomniane kości. A więc każda poszczególna część naszego organizmu emanuje własną energią, która z kolei patrząc z perspektywy całego ciała człowieka łączy się tworząc jego indywidualną energię, przez niektórych określaną mianem osobistej aury. Zastanawiałeś się może kiedyś co tym wszystkim polom energii nakazuje bycie w ciągłym ruchu i co sprawia, że połączyły się one wszystkie w naszym ciele w tak skomplikowane struktury? Albo pytając krócej – co sprawia, że żyjemy? Dziś, choć nie będzie to łatwe postaramy się odpowiedzieć na to pytanie…

    Zanim zaczniemy przypominam tylko, że tak jak napisałem w artykule E1 w tej serii postów pozwalamy sobie na odrobinę szaleństwa naukowego i nie wszystko stanie się dla nas zrozumiałe od razu. A więc co sprawia, że dziś Twoje i moje ciało funkcjonuje i zachodzą w nim ciągłe procesy tworzące życie, a w pewnym momencie naszego życia nagle to całe życie zamiera? Religia podpowiada nam, że to nasza dusza wprawia w ruch komórki naszego organizmu, a nasze ciało z punktu widzenia materialnego jest tylko jej narzędziem. Jeśli nie jest Ci bliskie pojęcie duszy, to nazwijmy to coś wprawiające w ruch nasze subatomowe elementy ciała energią życiową, świadomością, naszym prawdziwym ja czy po prostu umysłem. Umysłem, który nie ma postaci materialnej jak na przykład mózg, a jest częścią niezależną od naszego ciała będącym niejako nad nim. Wydaje się, że to właśnie energia życiowa (umysł, dusza itp.) tworzy życie w naszym ciele i jeśli opuści nasze ciało od razu zachodzą w nim procesy destrukcyjne przyczyniające się do jego śmierci. 

Medycyna Ajurwedyjska czy Chińska od zawsze brały pod uwagę energię życiową w procesach powrotu do zdrowia i stworzyły nawet sieci kanałów przepływu energii oraz czakr i punktów akupunkturowych, w których to energia życiowa wchodzi do naszego ciała i dalej przemieszcza się wzdłuż kanałów. Skoro nasz umysł jest ponad materią naszego ciała, to nasuwa się wniosek, że to on odpowiada za energetykę ciała. Za pomocą umysłu, czyli naszymi myślami tworzymy energię, a więc każda myśl przejawia się energetycznie. Dziś nauka stara się nam coraz bardziej wyjaśnić to co już dawno było zapisane w Ajurwedyjskich tekstach. Na poziomie kwantowym swoimi myślami tworzymy energię, która z kolei za pomocą naładowanej elektrycznie plazmy wpływa fizycznie na nasze ciało. Plazma jest to substancja składająca się jak każda materia z atomów, a które to jak każdy atom są z elektronów i protonów naładowanych ujemnie oraz dodatnio. Plazma można powiedzieć przenika i otacza nasz organizm. I tak w naszym ciele za pomocą kanałów energetycznych krąży plazma, czyli de facto krąży energia która dotyka każdy z naszych narządów. Jeśli poziom energetyczny jest na odpowiednim poziomie to nie ma żadnych blokad, a nasze narządy funkcjonują sprawnie i my pozostajemy wolni od chorób. 

Plazmą określamy mieszaninę elektrycznych cząstek doładowanych ujemnie lub dodatnio, która jako całość jest neutralna elektrycznie. A więc plazma jest doskonałym przewodnikiem prądu, ale też ciepła. Właśnie element właściwości cieplnych plazmy będziemy mogli wykorzystać w swoich poczynaniach, ale o tym za chwilę. Energia płynąca w kanałach niejako wpada do naszego ciała w punktach znajdujących się na naszym ciele, które są miejscami łączności naszej zewnętrznej energii z wnętrzem naszego ciała. Te punkty na naszej skórze wpuszczają energię wirującą wokół naszego ciała. Energię wpadającą do środka organizmu nazywamy właśnie naszą energią życiową (a może duszą?). Energia ta tworzy wokół naszego ciała pole energetyczne przypominające jajko w którego wnętrzu znajduje się nasz organizm. To pole energetyczne często potocznie nazywamy aurą i jedni z nas bardziej, a inni mniej wyczuwają naruszenie tego pola przez inne ożywione istoty jeszcze bez zauważania ich za pomocą zmysłów. Wspomniane punkty wejścia tej energii życiowej w Medycynie Chińskiej nazywane są punktami akupunkturowymi. Jeśli jednak dla Ciebie pojęcie energia życiowa czy dusza są zbyt abstrakcyjne powiedzmy sobie, że w tych punktach wejścia wpływa do naszego ciała masa cząstek pod nazwą elektronów. 

Wibrujące elektrony wokół naszego ciała nieustannie wpadają do niego i w konsekwencji do kanałów energetycznych gdzie następnie przemieszczają się z ogromna prędkością. Ich ruch tworzy pokłady energii kinetycznej, która z kolei rozkręca procesy chemiczne zachodzące w ciele. W tym miejscu przy okazji możemy zauważyć na jakiej zasadzie działa akupunktura. Mianowicie wbijając igłę w odpowiednie miejsce pozwalamy na wejście do naszego organizmu ogromnej ilości elektronów, które rozpędzając się w kanałach energetycznych będą tworzyć dodatkowe ilości energii kinetycznej, która z kolei doładuje nasze organy życiem, czyli doładuje odpowiednie tkanki naszą energią życiową. Często pozwala to na nasze wyleczenie bez dodatkowej interwencji medycznej. W konsekwencji odblokuje to przepływ energii w naszym ciele i teraz będzie mogła ona krążyć po organizmie bez napotykania blokad. Z drugiej strony czasem za pomocą akupunktury możemy też odprowadzić nadmiar energii życiowej, co także się zdarza.

A więc może to właśnie energia życiowa krążąca wokół i w środku naszego ciała jest odpowiedzialna za życie w naszym organizmie? Mnie się wydaje, że to właśnie ona przyczynia się do początków powstania procesów chemicznych zachodzących w naszym ciele. To krążące elektrony w naszym ciele dają energię do rozpoczęcia reakcji chemicznych. Przemieszczające się elektrony tworzą pole elektryczne, za pomocą którego z kolei prawdopodobnie możemy sterować swoją świadomością, czyli myślami (przecież to świadomość właśnie je tworzy). Nie jest to proste, ale za pomocą skupienia się na danym organie, wizualizacji i tym podobnych technik możemy przemieścić pole energii w naszym ciele do miejsc, na których nam najbardziej zależy. Poza tym możemy zwiększyć swój potencjał energetyczny za pomocą ciepła. Mianowicie różnice temperatur wpływają na nasze ciało tak, że następuje przepływ ciepła (z części o wyższej temperaturze do niższej i odwrotnie). Dzięki temu ruchowi cząstek w  plazmie możemy wytworzyć dodatkowy prąd elektryczny powstały pod wpływem różnicy temperatur. Czyli np. za pomocą naprzemiennych pryszniców ciepłą i zimną wodą (o których napiszę w artykule O9) możemy zwiększyć nasz potencjał energetyczny, którego wzrost zresztą szybko odczuwamy. 

Prawdopodobnie w podobny sposób na plazmę oddziałuje zmiana pola magnetycznego. Każdy z nas ma swoje pole magnetyczne, Ziemia ma swoje, a otaczająca nas przestrzeń, a w tym jej poszczególne elementy mają swoje. Dodatkowo za pomocą drgań ładunek ujemny może wytworzyć też pole magnetyczne. Drgania jonów ponadto powodują wytworzenie ciepła. Wszystko to razem stymuluje nadprogramowe wytworzenie energii w naszym ciele. Czynniki, które sobie wymieniliśmy jesteśmy w stanie osiągnąć choćby za pomocą lekkiego biegu, który będzie oddziaływać na nas za pomocą pola magnetycznego i drgań, co z kolei przyczyni się do naładowania nas energią. Może to jest odpowiedź na pytanie czemu odpowiednio trenując mamy więcej energii niż w dniu bez ruchu? Przecież teoretycznie powinniśmy być bardziej zmęczeni, a jednak jest inaczej. Wydaje się, że właśnie właściwości plazmy i związanej z nią energii są odpowiedzialne za dodatkową energię. Oczywiście możemy powiedzieć, że to powstające na skutek wysiłku fizycznego endorfiny odpowiadają za poczucie błogości po treningu, ale chyba jednak nie tylko one.

Powyższy opis może wydawać się dla Ciebie dość trudny do zaakceptowania czy przetrawienia, ale mam nadzieje, że czytając dalej ten artykuł będzie on dla Ciebie bliższy. 

A więc starając się temat bardziej sprecyzować pomiar oporu elektrycznego naskórka dał wyniki od kilku do nawet kilkuset miliardów omów na centymetr kwadratowy. Taki opór elektryczny naszego ciała tworzy silne pole elektryczne. Pole elektryczne powstaje w wyniku tarcia i gromadzi się w warstwie rogowej naskórka. W zależności od oporu naszej skóry ładunek elektryczny dość powoli wnika w głąb naszego ciała. Czyli zmniejszając opór naszej skóry jesteśmy w stanie zwiększyć ilość pochłanianej energii właśnie przez skórę. Tutaj warto zwrócić uwagę, że im większe odparowanie wody przez organizm odbywające się przez skórę, tym opór staje się mniejszy, a ładunek elektryczny szybciej dostaje się do wnętrza naszego ciała. A jak najlepiej doprowadzić do tego zjawiska? Poprzez wysiłek fizyczny lub saunę. 

Wcale nie chodzi tu o nadmierne pocenie się tylko o lekkie powstanie ciepła w naszym ciele, które już przyczyni się do zmniejszenia oporu skóry a co za tym idzie pochłonięcia przez nią większej ilości energii życiowej. Poza tym jak już wspomnieliśmy na naszym ciele znajdują się punkty akupunkturowe, które prawdopodobnie są powiązane z jakimś rodzajem białek będących w stanie transportować energię i informacje z zewnątrz organizmu do jego środka. Dziś pozostawmy sobie wyjaśnienie akupunktury na inny artykuł z tej serii, ale warto wspomnieć, że obecnie system akupunkturowy został nawet zaakceptowany przez medycynę konwencjonalną, a więc nie musimy sobie na siłę udowadniać czy on faktycznie istnieje. 

Tutaj pojawia się przydatna dla nas informacja. Mianowicie przez białka znajdujące się na naszej skórze w miejscach punktów akupunkturowych, które nazwijmy sobie receptorami najlepiej przepływają jony kiedy skóra jest czysta, wilgotna, elastyczna i ciepła. Wszystkie te czynniki wydają się dość logiczne i najłatwiej je osiągniemy znów za pomocą lekkiego wysiłku fizycznego. Warto też dbać o czystość skóry i może to właśnie ten czynnik odpowiada za nasze lepsze samopoczucie po wzięciu zwykłego prysznica kiedy odczucie świeżości jest połączone z lekkim dopływem energii. Zabrudzona skóra będzie blokować dopływ energii do naszego ciała i zamiast ją wchłaniać będzie rozpraszać energię (możliwe, że objawia się to poprzez przysłowiowe „kopnięcie” nas prądem od innego człowieka). Nie wiem jak Ty, ale ja kiedy nie wezmę rano prysznica, to czuję mniejszą moc w swoim ciele. Może to proste zjawisko nam tylko potwierdza mechanizm poboru energii przez skórę? 

Poza tym skoro skóra powinna być wilgotna, czysta i ciepła to logiczne wydaje się, że skóra sucha i zimna będzie blokować swobodny dostęp elektronów dla naszego ciała. A więc szczególnie osoby mające przewagę doszy Vata powinny dbać aby ich skóra była dobrze nawilżona (a w tym pomogą im choćby masaże olejowe, które opisałem w artykule A4). Dlatego ważne jest abyśmy dbali o swoją skórę i nie doprowadzali jej do wysuszenia. Warto wspomagać się wysiłkiem fizycznym, ponieważ jego skutki spowodują mniejszy opór elektryczny skóry, co nas dosłownie doładuje prądem, czyli energią życiową. Poza tym wolne elektrony doskonale wchłaniają się przez część nosową gardła co wykorzystuje się w prana jamie, czyli w ćwiczeniach oddechowych. Może ta słynna „prana” określana w księgach o medytacji jako siła życiowa będąca szczególnie w powietrzu, to także wolne elektrony, które trzymają  nas przy życiu? Prane zostawmy sobie na artykuły z serii M ale pamiętajmy, że za pomocą oddechu nie wchłaniamy tylko tlenu, ale właśnie także energię życiową. Dlatego tak ważne jest oddychanie przez nos, ponieważ to w jego części znajduje się najwięcej receptorów pochłaniających energię życiową. 


Warto już teraz wspomnieć, że sieć kanałów energetycznych nie musi być osobnym bytem w naszym ciele. Kanały do przepływu energii mogą znajdować się w naczyniach krwionośnych, naczyniach limfatycznych, nerwach czy ścięgnach (no ale są też bardziej subtelne kanały energetyczne jak meridiany). Ruchome elektrony przepływające przez kanały mają ładunek ujemny i ich siła rozpędowa rozwija się dzięki przyciąganiu do jonów dodatnich. Dzięki temu jon ujemny niejako przeskakując jon dodatni rozpędza się i dąży do kolejnego jonu dodatniego tworząc energię kinetyczną. Jednak jeśli odległości jonów dodatnich będą zbyt duże lub będą chaotycznie położone, to jony ujemne nie będą się prawidłowo rozpędzać w naszych kanałach co zaburzy energetykę naszego organizmu. Podobnie jeśli opór skóry i receptorów będzie zbyt wysoki, to mniej elektronów wpłynie do naszego wnętrza, a co za tym idzie będziemy posiadać w sobie mniej energii życiowej. Z kolei jeśli nasze ciało będzie odwodnione, to wszystkie nasze tkanki będą się automatycznie zagęszczać co także będzie niekorzystne dla swobodnego przepływu jonów. Dlatego dbaj aby Twój organizm był dobrze nawodniony dzięki czemu przepływ energii będzie w nim swobodniejszy. 

Podsumowując ten wątek możemy powiedzieć, że nasze ciało ciągle energetyzuje się siłą życiową za pomocą punktów akupunkturowych, które niejako przechwytują wolne elektrony będące wokół naszego ciała. Następnie wolne elektrony rozpędzają się w odpowiednich kanałach, które z kolei rozgałęziając się wchodzą w poszczególne narządy naszego ciała. Podobnie jak krew kanały w narządzie rozgałęziają się na coraz mniejsze kanaliki aby na końcu być zakończone „stykiem” elektrycznym oddającym energię za pomocą elektronów do pojedynczej komórki. W komórce elektrony oddają swoją energię kinetyczną, która z kolei niejako napędza życie w samej komórce. Przepływ elektronów w naszych kanałach jest regulowany i jeśli organizm nie ma żadnych blokad śle energię życiową do narządów wymagających w danym momencie większej jej ilości. Prawdopodobnie główną rolę tutaj odgrywa serce, które za pomocą skurczów uczestniczy w wymianie elektronów. To, że serce jest naszą małą elektrownią już sobie wspomnieliśmy, ale może faktycznie jego ważniejszą funkcją jest regulowanie energii? 

Tego nie wiem, ale przypuszczam, że tak może być. I tak na przykład w czasie wysiłku fizycznego większa ilość energii życiowej kierowana jest do mięśni, a mniejsza np. do układu pokarmowego. Dlatego w czasie np. biegu proces trawienny zdecydowanie się zmniejsza na rzecz ruchu mięśni (oczywiście także przepływ krwi się zmienia w podobny sposób). Z kolei w czasie np. świąt kiedy zbyt mocno pofolgowaliśmy sobie przy stole, to cała energia jest kierowana do układu pokarmowego, a my zaczynamy odczuwać brak energii w pozostałych tkankach i zaczynamy być senni. Dlatego warto rozsądnie kierować swoją energią życiową aby np. po obfitym posiłku nie pójść od razu biegać, lub co gorsza spożywać batony w czasie np. jazdy na rowerze. Jeśli mamy ochotę pobiegać lepiej to zrobić przed posiłkiem lub ewentualnie zrobić sobie dłuższą przerwę po nim.

Z powyższego opisu wynika, że wolne elektrony bez ustanku krążą po naszym ciele przy okazji wytwarzając energię kinetyczną i w końcowym efekcie doładowując poszczególne komórki naszego ciała. Obiegów energii w naszym ciele jest co najmniej kilka i każdy z nich odpowiada za inne funkcje. Z pozoru poszczególny obieg energetyczny może wydawać się niezależny, ale oczywiście tak naprawdę współpracuje on z pozostałymi na najwyższym poziomie. Zostało wyliczone, że czas jednego cyklu obiegu energii przez wszystkie kanały to około 30 minut. Stąd wysuwa się wniosek, że warto niektóre zabiegi takie jak choćby bieganie, marsze, jazda na rowerze wykonywać nie krócej niż pół godziny jeśli chcemy aby nasz trening doładował nas energią życiową. Za pomocą treningu nasza zdolność do poboru energii życiowej będzie wzrastała dzięki czemu także podczas zwykłych czynności w ciągu dnia będziemy czuć większą moc witalną. 

Poza tym energia życiowa wytworzona np. podczas wysiłku fizycznego potrafi się gromadzić i magazynować w dodatkowych kanałach energetycznych. Dzięki temu możemy z niej skorzystać przez jakiś czas nawet kiedy pobór elektronów z jakiś powodów będzie dla nas utrudniony. W artykule N3 o rytmach dobowych wspomniałem, że nasze narządy są aktywne w dwugodzinnych cyklach w ciągu doby. To znaczy, że zauważono (już potwierdzone badaniami) większą aktywność danego narządu przez dwie godziny (np. jelita od 5:00 do 7:00, a żołądek od 7:00 do 9:00 rano) w ciągu dnia. Wydaje się, że poza czysto fizycznym oddziaływaniem Księżyca na obieg materii w naszym ciele, to energia życiowa także ma tutaj swój udział. Możemy wykorzystać ten fakt np. nie obciążając zbyt mocno narządu, który mamy w nierównowadze (chory organ) w czasie jego największej aktywności lub też wspierać dany narząd np. wizualizacjami w odpowiednim czasie. Z kolei kiedy wyćwiczymy swój organizm do umiejętnego korzystania z energii życiowej, może się okazać, że potrzebuje on mniej jedzenia, mniej snu czy odpoczynku i mimo wszystko czujemy się dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak jest to długi proces, który nie jest łatwy do osiągnięcia i zazwyczaj zajmuje kilka lat. Ja osobiście codziennie rano doładowuję się energią za pomocą ciepło-zimnych pryszniców, no ale o tym w osobnym artykule. 

Szczerze mówiąc nie wiem czy udało mi się odpowiedzieć na początkowe pytanie co sprawia, że nasze ciało żyje ale ufam, że choć trochę przybliżyłem ten temat. W początkach naszej zabawy z energią życiową mogą wystąpić jakieś zakłócenia, które możemy odczuć fizycznymi dolegliwościami (zawroty głowy, zmęczenie, skurcze itp.). Po prostu dostarczając nagle większą ilość wolnych elektronów do kanałów, które wcześniej nie były tak mocno absorbowane, ich funkcje mogą zostać rozregulowane. Jednak z czasem kanały zostają oczyszczone, odbudowane i są w stanie przyjąć odpowiednie ilości energii. Stopniowo też są formowane nowe kanały co dodatkowo usprawnia nasze ciało. Większość z nas nie korzysta w życiu codziennym z tej olbrzymiej energii życiowej dostępnej dla każdego. Zamiast tego staramy się pobrać jak najwięcej energii z pożywienia. Wydaje mi się, że warto spróbować popracować nad osobistym poborem energii z „powietrza”, a rezultaty mogą nas co najmniej zaskoczyć. Jeśli powyższy opis jest dla Ciebie dość oderwany od rzeczywistości może mimo wszystko warto abyś zaryzykował i spróbował popracować nad swoją maszynką do wytwarzania energii? Jedyne co ryzykujesz to uwolnienie dodatkowych mocy energetycznych lub „stracony” miesiąc na te dziwne rzeczy. A więc może czas na ładowanie Twoich akumulatorów? 
Kiedy wibruje elektron
Wibruje cały świat

Komentarze

  1. Marianie może wiesz,co Medycyna Chińska mówi o jąkaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Szczerze mówiąc trochę to pytanie na dziś jest dla mnie trudne. Fakt, że czytałem w jednej z książek o jąkaniu ale szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie o co tam chodziło. Jednak ze swojej strony łatwo mi zaobserwować, że przez gardło przechodzi meridian wątroby, która z kolei w Medycynie Chińskiej jest odpowiedzialna za przepływ energii w ciele. Na zaburzenia wątroby, czyli zaburzenia przepływu energii w ciele przede wszystkim wpływają nasze emocje. Gniew, rozdrażnienie, stres itp powodują tak zwany zastój Qi wątroby, który może w konsekwencji uruchomić reakcję ognia wątroby (na marginesie zastój Qi wątroby jest matką większości naszych chorób). Stąd nawet z życia wiemy, że w czasie stresu jąkanie często się nasila. Czyli chcąc leczyć jąkanie musielibyśmy pracować nad odpowiednim wyregulowaniu wątroby aby przepływ energii w ciele przepływał bez zakłóceń, w tym na interesującym nas meridianie (jednak proszę Cię nie myl zachodniego pojęcia "wątroby" z tym co jest określane w Medycynie Chińskiej jako "wątroba" - to dwie różne rzeczy). Wyregulować przepływ Qi (energii) przez wątrobę można robić z różnych stron - dietą, ziołami, akupunkturą oraz pracą z umysłem i ćwiczeniami fizycznymi. Jednak podałem Ci tylko jeden ze scenariuszy i już w czasie pisania tego komentarza przyszły mi do głowy tez inne pomysły na przyczynę jąkania. W Medycynie Chińskiej jest tak, że jedna choroba może mieć 10 różnych przyczyn, więc z pozoru tą samą chorobę leczy się innymi sposobami, z pozoru wykluczającymi. Osobiście po prostu zdiagnozowałbym daną osobę według TCM, wyregulował jej ciało i następnie wraz z pracą nad umysłem oczekiwałbym zmniejszenia dolegliwości. Jednak będąc z Tobą zupełnie szczery na moment odpisywania tego komentarza nie mam doświadczenia w leczeniu jąkania - jednak związku z tym, że studiuje Medycynę Chińską podpytam bardziej doświadczonego terapeutę o jego doświadczenia...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  2. Witam.Dzięki Tobie uśmiecham się.Wspaniałe jest,że można zadać pytanie i otrzymać odpowiedż.Dobrze,że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Dużo pan pisze o naprzemiennych prysznicach, o których czytałem wcześniej w innych publikacjach. Zastanawiam się w jaki sposób zastąpić poranny prysznic, w przypadku braku możliwości jego wzięcia. Po prostu nie mam prysznica w domu. Czekam na Pana sugestie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Może na początek warto przeczytać artykuł tematyczny na literę O9, w którym pisze tylko o naprzemiennych prysznicach oraz praktyce z nimi związanej. Gdybym nie miał prysznica, a chciałbym skorzystać z mocy naprzemiennych polewań, to po kąpieli nalałbym sobie miskę zimnej wody i oblał się nią jednym zdecydowanym ruchem. We wspomnianym artykule piszę o tym jako element zakończenia prysznica. Z drugiej strony skoro nie masz prysznica to podejrzewam, że masz wannę, a przecież tam za pomocą rączki prysznicowej można się polewać (może nie w pozycji pionowej ale w jakieś kucznej lub w jakieś podobnej;))
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  4. Brednie i bluźnierstwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za przeczytanie artykułu i podzielenie się swoją opinią.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…