Przejdź do głównej zawartości

N4 Jony dodatnie, jony ujemne

         W tym artykule postaram się przybliżyć temat mniej znany, albo przynajmniej często pomijany jakim są jony zawarte w otaczającym nas powietrzu. Mimo iż jonów specjalnie nie widzimy oraz ciężko nam bezpośrednio powiązać z nimi nasze samopoczucie, to one jednak istnieją i naprawdę mają ogromny wpływ na nasze ciało. Jony są z nami każdego dnia, w każdej chwili i wszędzie więc choćby z tej racji powinniśmy zadbać o ich równowagę w naszym środowisku. Zostało udowodnione naukowo, że przewaga w powietrzu jonów dodatnich niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie, natomiast względna równowaga jonów dodatnich do jonów ujemnych działa na nasze organizmy pozytywnie. Ogólnie możemy powiedzieć, że jony ujemne to atomy obdarzone ujemnym ładunkiem elektrycznym (uzyskały elektron), a jony dodatnie to atomy naładowane dodatnio (straciły elektron). Jony ujemne wytwarza natura czyli rośliny, lasy, góry, morza, jeziora ale też wodospady, deszcze itp. Dlatego w tych naturalnych przestrzeniach czujemy się lepiej, jesteśmy mniej rozdrażnieni i ogólnie nasz stan zdrowia znacząco się tam poprawia. Natomiast jony dodatnie produkuje mówiąc w skrócie nasza cywilizacja, poczynając od linii wysokiego napięcia, fabryk, samochodów, a na naszych domach i zawartych w nich wszelakich urządzeniach od lodówki do routera kończąc. Szczególnie w naszych mieszkaniach ciężko o równowagę jonów, a już o przewadze jonów ujemnych występujących choćby w najbliższym lesie możemy zapomnieć. Jednak mimo iż trudno będzie nam zachować odpowiedni poziom jonów ujemnych w naszym domu (w szczególności jeśli mieszkamy w bloku w mieście), to istnieje kilka sposobów pozwalających chociażby zmniejszyć szkodliwość jonów dodatnich. Dziś nie będę poruszać tematu jak urządzenia elektryczne, a w szczególności te bezprzewodowe niekorzystnie wpływają na nas, ale postaram się pokazać kilka sposobów aby jonów ujemnych było w naszym życiu jak najwięcej. A więc zmieniajmy ładunki elektryczne wokół nas…

       Więcej jonów ujemnych w Twoim życiu oznacza krótko mówiąc bycie bliżej natury. Współczesność przyniosła nam wiele wspaniałych urządzeń, dzięki którym nasze życie jest łatwiejsze i choćby ja mogę podzielić się z Tobą swoją wiedzą, co jeszcze 30 lat temu byłoby praktycznie niemożliwe. Jednak dynamiczny rozwój technologiczny nie idzie w parze z rozwojem nauk dotyczących tego jak radzić sobie ze szkodliwymi skutkami ubocznymi naszej cywilizacji. Dziś zdecydowanie większa część naszej aktywności oznacza wytworzenie dodatkowej porcji jonów dodatnich. Uzależniliśmy się od energii i związanymi z nią urządzeniami. Przekłada się to na środowisko naładowane dodatnio z którym nauka nie bardzo potrafi sobie poradzić, a szczerze mówiąc nawet specjalnie nie próbuje czegokolwiek z tym zrobić jakby problem nie istniał. Ale on istnieje i jest bardzo realny. Bardziej obeznana osoba może powiedzieć, że faktycznie jesteśmy otoczeni przedmiotami będącymi fabrykami jonów dodatnich, ale jony dodatnie mają krótką żywotność, a więc nie powinniśmy się nimi zbytnio przejmować. Jednak musimy pamiętać, że te wytwórnie jonów praktycznie ciągle wytwarzają jony dodatnie, a pole elektromagnetyczne jest wśród nas stale więc jony obojętne stale przekształcają się w jony dodatnie (nasz świat jest już tak napromieniowany, że nawet całkowite wyłączenie sieci komórkowych i innych urządzeń bezprzewodowych mogłoby nie przynieść oczekiwanego efektu). Promieniowanie elektromagnetyczne, które nas otacza może nawet doładowywać dodatnio nasze ciało, co z kolei może przesuwać je w stronę kwasowości. Dobrze przeczytałeś, zbyt mocne naładowanie ciała ładunkiem dodatnim zakwasza Twoje ciało. Na takie działanie szczególnie jesteśmy narażeni kiedy nasze nogi nie mają bezpośredniego kontaktu z podłożem, czyli np. przykład podczas snu. Dlatego ważne jest aby szczególnie w naszej sypialni zadbać o jak najmniejszą możliwą ilość urządzeń elektrycznych, a najlepiej ich po prostu tam nie mieć lub przynajmniej zadbać o obecność naturalnych fabryk jonów ujemnych. Ale co faktycznie oznacza więcej jonów ujemnych w powietrzu nas otaczającym? Jak dla mnie najważniejsze jest to, że jony ujemne produkuje Natura więc z założenia pewnie są zdrowe, a jony dodatnie produkuje człowiek więc z założenia z kolei pewnie są …, no właśnie jakie? A mówiąc bardziej obrazowo jony ujemne doskonale oczyszczają powietrze z rozmaitych szkodliwych drobnoustrojów takich jak wirusy czy bakterie. Jony ujemne poza tym doskonale oczyszczają powietrze z kurzu co można łatwo zaobserwować jak kurz opada na ziemię dzięki rozmaitym urządzeniom jonów ujemnych. Jony ujemne ogólnie przyciągają do siebie większość substancji o szkodliwym działaniu (one są naładowane dodatnio). Dzięki temu choćby naładowane dodatnio cząsteczki smogu chcąc oprzeć się sile jonów ujemnych tworzą większe skupiska, w których ich wspólna waga staje się na tyle duża, że opadają na ziemię. Ogólnie zostało udowodnione, że jony ujemne wspomagają układ odpornościowy, a co za tym idzie mogą zawsze stać się naszymi sojusznikami. Poza tym będą pomocne przy alergiach i bólach reumatycznych, choć w mojej ocenie leczą zdecydowanie więcej dolegliwości mimo iż nie są one dogłębnie przebadane.

Sposoby na produkcje jonów ujemnych

Istnieje cały szereg możliwości produkcji jonów ujemnych w naszym mieszkaniu. Jednak zanim do tego przejdziemy chciałbym abyś pamiętał, że tak naprawdę doładujesz się jonami ujemnymi tylko na łonie natury. Dlatego tak ważne jest abyś tylko jak masz okazję korzystał z możliwości pójścia do lasu czy choćby do pobliskiego parku (choć ucieczka jeszcze dalej, poza miasto jest zdecydowanie korzystniejsza). Stężenie jonów ujemnych w lesie lub nad morzem waha się w przedziale od tysiąca do pięciu tysięcy jonów na cm3. Natomiast stężenie jonów w mieszkaniu w mieście to tylko pięćdziesiąt/sto jonów na cm3 (choć może to też być zdecydowanie mniej). Nawet powietrze na ulicy w mieście ma więcej jonów ujemnych (w granicach od stu do pięciuset) niż większość mieszkań dlatego warto jak najczęściej opuszczać pomieszczenia, nawet kiedy nasza okolica jest mocno zurbanizowana. Napisałem o tym, abyś pamiętał, że nawet jak Twoje mieszkanie zostanie wybudowane z odpowiednich materiałów (np. żelbeton kumuluje jony dodatnie, cegła mniej a drewno praktycznie wcale), zostanie wspaniale zaprojektowane pod względem ustawień pokoi, wentylacji, odpowiednio poprowadzonej instalacji elektrycznej i zapewnisz sobie kilka naturalnych wytwórców jonów ujemnych to i tak nie osiągniesz choćby zbliżonej wartości do przestrzeni na wolnym powietrzu. W naszym mieszkaniu pełnym urządzeń elektrycznych jony dodatnie się kumulują, ponieważ nie mają ujścia, stąd też warto dbać o odpowiednie przewietrzanie mieszkania. W tym ujęciu elektryczny odświeżacz powietrza wydaje się całkowitym nieporozumieniem, bo poza tym że wprowadzamy do naszego wnętrza sztuczne chemiczne związki zapachowe drażniące nasz układ oddechowy, to jeszcze zapewniamy sobie małą fabrykę jonów dodatnich.

Na początku wymienimy sobie rośliny doniczkowe będące w stanie wyprodukować znaczącą ilość jonów ujemnych. Jeśli zdecydujesz się na którąś z nich, postaraj się ją umieścić w naturalnej doniczce, glinianej lub kamiennej. Rośliny, które wymieniam nie tylko produkują jony ujemne, ale często pochłaniają wiele toksycznych substancji, które pokrótce także opisuję poniżej:

·     Paprocie – już w czasach komunistycznych gościły blisko naszego telewizora. Paproć poza pochłanianiem szkodliwego promieniowania zobojętnia różnego rodzaju substancje chemiczne. Przykładem może być formaldehyd zawarty w toksycznych farbach. Pełno go w naszych „nowoczesnych” dywanach, wykładzinach, zasłonach. Na marginesie dodam, że zanim położymy nową wykładzinę warto dać jej czas na odparowanie toksycznych oparów (mój dywan do salonu musi poczekać rozłożony w innym miejscu rok zanim się do nas wprowadzi), choć pewnie najlepiej z nich zrezygnować. Jak mocne są te opary wystarczy wejść do pobliskiego sklepu z wykładzinami. Mnie po pięciu minutach zaczyna boleć głowa.

·     Skrzydłokwiat – doskonale absorbuje smog elektryczny. Poza tym neutralizuje benzen, którego coraz więcej w zasłonach, roletach cz dywanach. 

·   Storczyk – poza neutralizacją jonów dodatnich dobrze radzi sobie z toksyczną substancją o nazwie ksylen, będącej składnikiem komputerów i telewizorów. Może warto go mieć właśnie przy tych urządzeniach.

·   Fikus – poza neutralizacją jonów dodatnich i formaldehydu dobrze sobie radzi z toksycznymi klejami zawartymi choćby w płytach wiórowych, czyli jest bardzo przydatnych w przypadku posiadania większości mebli. Pamiętaj, że fikus nie lubi bezpośredniego kontaktu ze Słońcem, jak zresztą także skrzydłokwiat.

·     Trzykrotka – ogólnie posiada pozytywną energią wzmacniającą nasz organizm.

·     Kaktus – choć jego działanie jest dość słabe, to prostość jego hodowli może przynieść wiele korzyści dla nas. Kaktusy najlepiej jest przenosić na dzień do naszej sypialni, ale na noc kiedy idziemy spać powinniśmy je przenieść w inne miejsce. W tym celu warto mieć po prostu przenośny koszyczek z kaktusami.

·  Geranium – poza pochłanianiem zanieczyszczeń energetycznych ma właściwości znieczulające. Polecam te o kolorze czerwonym dające dodatkowy kolor w naszym mieszkaniu.

·   Pelargonia
·   Agawa
·   Kroton
·   Grubosz

Z większych roślin dobry jonizatorami są brzoza, sosna, klon, jałowiec czy jarzębina. Dlatego jeśli mamy możliwość posadzenia drzew w pobliżu naszego domu lub na działce warto zastanowić się nad tymi drzewami lub jak mamy okazję czasem po prostu przybywać blisko nich. Podejrzewam, że akurat tych roślin nie znajdę u Ciebie w mieszkaniu, ale na wszelki wypadek napiszę o filodendronie i kaparze, które mają negatywny wpływ na nasze zdrowie i w ich przypadku lepiej będzie jak się ich pozbędziemy. Dodatkowo nie polecam hodowli pomidorów (także koktajlowych) w pomieszczeniach, w których przebywamy, ponieważ mają one szkodliwe właściwości dla naszych organizmów. Jednak mimo iż zachęcam Cię to wstawianie jednej lub kilku z podanych wyżej roślin do swojego mieszkania, to przestrzegam przez zbytnim udekorowaniem nimi Twojej sypialni. Nocą rośliny te pochłaniają tlen wydzielając dwutlenek węgla (tak, dobrze przeczytałeś) więc nie warto stawiać ich w miejscu, w którym śpimy. Z wymienionych roślin, które możemy postawić w sypialni jest skrzydłokwiat oraz storczyk, ponieważ one akurat nocą produkują tlen, ale i tak nie polecam ich stawiania w dużych ilościach koło naszego łóżka.

Poza roślinami istnieje wiele innych naturalnych wytwórców jonów ujemnych. Tutaj szczególnie godna polecania jest sól, nieoszlifowany bursztyn, turmalin, świece z wosku pszczelego czy głaskany kot. Powiedzmy sobie kilka słów o nich:

·   Lampy Solne - prawdziwe fabryki jonów ujemnych. Lampy solne to nic innego jak większy kawałek soli, najczęściej himalajskiej z żarówką w środku (mogą też być świeczniki). Podgrzany kawałek soli wydziela zdecydowanie więcej jonów ujemnych niż ten o temperaturze pokojowej. Tak naprawdę możemy też mieć w pobliżu naszego komputera po prostu większą ilość soli, choćby w kubeczku. Tutaj warto zadać sobie pytanie czy aby groty solne mające dobroczynny wpływ na nasze zdrowie de facto nie działają właśnie za pomocą jonów ujemnych. 

·   Bursztyn - jonizujące właściwości ma też nieoszlifowany bursztyn. Warto go po prostu położyć przy lub na urządzeniach elektrycznych. Można go też nosić przy sobie, np. pod postacią jakiegoś wisiorka.  

·   Turmalin – jest to kamień, który w sposób trwały emituje jony ujemne. Czytając opisy tego kamienia można odnieść wręcz wrażenie, że posiada magiczne właściwości. W moim odczuciu po prostu jest naturalną fabryką jonów ujemnych, które działają dobroczynnie na nasze zdrowie i samopoczucie. Dziś możemy znaleźć coraz więcej gadżetów z użyciem tego kamienia, od bransoletek, naklejek na telefon, po wkładki do butów. Czy działają to tego akurat nie wiem. Ale sam kamień raczej tak.

·   Wosk pszczeli - spalanie wosku pszczelego produkuje także jony ujemne. Dlatego tak chętnie używane przez nas rozmaite świeczki, w tym także podgrzewacze powinny składać się tylko z wosku pszczelego. Zdaje sobie sprawę, że są one zdecydowanie droższe od dostępnych świeczek, ale mam wrażanie że starczają one na dłużej (choć to tylko moje subiektywne wrażenie). Na marginesie dodam, że świece pszczele mają bardzo szeroki pozytywny wpływ na zdrowie, a w tym potrafią wspomóc nasz organizm przy takich schorzeniach jak astma, alergie czy choroby zatok. Z kolei na drugim marginesie dodam, że używane dziś przez nas świece są wykonane zazwyczaj z parafiny czyli de facto z ropy naftowej. Zapalenie takiej świecy nawet tej ładnie zabarwionej i o zapachu lawendy można porównać do włączeniu samochodu wewnątrz mieszkania, tylko w tym przypadku producent świecy sprytnie zamaskował zapachy spalin syntetycznymi zapachami. Szczególnie mocno narażamy się na wdychanie dymu z jego wszelkimi rakotwórczymi związkami robiąc sobie klimat przy kąpieli zapalając kilkanaście takich świec w zamkniętym pomieszczeniu. 

·   Kot – może to trochę dziwne, ale głaskanie kota powoduje wytwarzanie jonów ujemnych. 

            W przypadku naturalnych jonizatorów warto aby choć któryś znalazł się w Twoim mieszkaniu. Szczególne polecania wydają się lampy solne czy nieoszlifowany bursztyn, który po prostu kładziemy w różnych miejscach w mieszkaniu. Poza tym warto też zwrócić uwagę, że doskonale naładowują jonami ujemnymi wyładowania atmosferyczne (choć wydaje się to nielogiczne), deszcze, wodospady czy inne naturalne gejzery. Może dlatego po burzy czujemy rześkie powietrze i jakby więcej energii? 

Poza naturalnymi jonizatorami powietrza istnieje coraz więcej urządzeń elektrycznych produkujących duże ilości jonów ujemnych. Odnośnie takich urządzeń nie mam wyrobionego zdania. Bardzo możliwe, że w większości one naprawdę działają ale tam gdzie pojawiają się możliwości zarobkowe mam zwiększoną ostrożność. Poza tym obawiałbym się, że akurat moje urządzenie wyprodukowane prawdopodobnie w Chinach jest większym wytwórcom jonów dodatnich niż ujemnych (jeśli nie na początku swojej egzystencji to po jakimś czasie używania), ale może się mylę. W swoich „konsultacjach” często namawiam do spędzania każdej możliwej chwili na świeżym powietrzu, a najlepiej w lesie, nad jeziorem, morzem czy w jakimkolwiek miejscu gdzie nasza cywilizacja nie ogarnęła zbyt mocno przestrzeni. Niestety wiem, że ten element jest najczęściej zaniedbywany przez osoby dotknięte poważniejszą chorobą. W mojej ocenie otaczanie się jonami ujemnymi w możliwie największym stężeniu jest tak samo ważne w terapiach uzdrawiających jak oczyszczanie jelita grubego czy wątroby. Tą publikacje dedykuję tym wszystkim osobom (w tym sobie), które zapominają jak ważne dla naszego zdrowia jest przebywania na łonie natury…

Błaznem jest ten, kto odtrąca uciechy, jakich natura mu dostarcza.
Nie trzeba ani gonić za nimi, ani od nich uciekać – trzeba je przyjmować
                                                             Michel Eyquem de Montaigne

Komentarze

  1. pięknie napisane, jestem pod wrażeniem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A co z jonizatorami? Ja taki sobie kupiłam owego czasu? Można nim jonizować powietrze,czy jedzenie zanieczyszczone... Mam go wyrzucić bo pisze Pan,że Pan w działanie tych technik współczesnych nie wierzy ? Jakby były komercją to by się sprzedawały jak ciepłe bułki sądzę.Mało kto wie do czego służy jonizator i,że w ogóle coś takiego można sobie kupić i stosować w domu na przykład. Ciekawa jestem Pana opinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      Ja nie napisałem, że nie wierzę tylko, że nie mam wyrobionego zdania. Uważam, że faktycznie jonizatory mogą zrobić wiele dobrego w naszym powietrzu, ale ja osobiście staram się wystrzegać urządzeń elektrycznych mających zrobić coś dobrego dla mojego Ciała. Staram się wykorzystywać to co jest najbliżej natury. Jednak wybór pozostawiam Tobie:) (dla podpowiedzi powiem, że gdybym już miał takie urządzenie to korzystałbym z niego od czasu do czasu...)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  3. Swietny i ciekawy artykul.Od dzis bede glaskac mojego kota czesciej,to bardzo ciekawe,ze jony ujemne sa wytwarzane tylko podczas glaskania.Gdy mam bardo silne bole glowy kot kladzie sie obok mnie na sofie,po okolo 20min jest lepiej.Co do roslinek to u mnie sa tylko grubosze,skrzydlokwiaty,paprocie i storczyk.Lampy solne leza jako ozdoba,zakupie zdrowsze swieczki do nich ale i tak wolalabym na zarowke bez dymku zdrowiej tak mysle :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampy solne z żarówką kosztują w zależności od rozmiaru, ale ogólnie około 30 złotych więc może warto sobie taką sprawić. Ja mam dużą lampę solną w każdym pokoju w mieszkaniu:) Co do kotów one mają naprawdę niesamowite właściwości...

      Usuń
  4. Morze powodoje jonow dodatnich, nie ujemnych, bo jest solony NaCl. Wlasnie czujemy sie zmeczeni po dnia spedzony nad morzem, prawda? Tak rowniez lampa solna produkowje jonow dodatnich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy jesteśmy na łonie natury naturalnie stajmy się zmęczeni ponieważ nasz organizm wtedy zaczyna odpoczywać i się regenerować. Wykorzystuje moment kiedy nie pędzimy w naszym życiu i zaczyna się uzdrawiać. Stąd często jak jedziemy na wieś na początku stajemy się senni. Dopiero po kilku dniach przybywa do nas energia witalna. A więc mechanizm o którym piszesz nie koniecznie musi wyglądać tak jak twierdzisz. Nasza planeta w tym morza, sole itp ogólnie ma naładowanie ujemne...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  5. A czy lewatywa z kawy ładuje jakimś konkretnym rodzajem jonów? Osobiście po lewatywie z kawy czuję się naładowany jak świeża bateria duracell..

    Pozdrawiam serdecznie, Marek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      W przypadku lewatywy z kawy działa kilka mechanizmów naszego lepszego samopoczucia. Po pierwsze pozbawiamy się balastu i w tym momencie kiedy mamy czyste jelita mamy czysty umysł. Ten efekt przez wieki był wykorzystywany przez rozmaitych mędrców aby właśnie mieć jasny i przejrzysty umysł. Dodatkowo pozbawiamy się wilgoci z organizmu, która ogólnie sprawia, że nasze ciało jest ociężałe. Kolejny mechanizm do zadziałanie zwykłej kofeiny na nasze ciało. Tutaj niestety nie ma nic specjalnie pożądanego - po prostu kofeina pobudza. Natomiast jeśli chodzi o jony ujemne, to faktycznie kiedy gotujemy wodę dłużej niż 10 minut, to pojawiają się w niej jony ujemne, a więc w lewatywie z kawy mamy ich dość dużo. Jednak szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy jesteśmy w stanie z nich skorzystać kiedy je sobie aplikujemy w ten sposób. W moim odczuciu na pewno w jakiś sposób jony ujemne z kawy przyciągają jony dodatnie i wyciągają je z naszego ciała. Jednak to są tylko przypuszczenia bez poparcia jakąś konkretną wiedzą merytoryczną...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  6. Tak się zastanawiałem czy ma sens kłaść Turmalin w parze, którą wytwarza urządzenie do aromaterapi olejkami - co o tym sądzisz? Czy będzie to jonizowało tą parę? Czy nie ma to znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Myślę sobie że jest w tm jakiś sens. Na pewno woda w parowniku stanie się żywa i strukturyzowana co doda mocy Twoim zabiegom:)
      Turmalin można też włożyć do dzbanka, w którym normalnie trzymamy wodę do picia. Ważne tylko aby był obrobiony, czyli aby miał zaokrąglone brzegi...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. Wodę przetrzymuję przez noc w miedzianym dzbanku - czy dodanie tam turmalina nie wpłynie negatywnie na jakieś reakcje ?

      Usuń
    3. Witam serdecznie,
      Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Wydaje się, że nie powinno a raczej miałbyś efekt synergii, no ale może jest to jakieś dziwne połączenie więc lepiej nie próbować...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  7. mam pytanie czy włokna tencel mam takie w materacu podpiete do uziemienia przewodza/daja jony ujemne czy nieprzewodza uziemienia? pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Uziemienie w domu nie daje nam jonów ujemnych ale nas uziemia, czyli ściąga z nas jony dodatnie. To jest bardzo korzystne. Podobny efekt osiągamy chodząc na bosaka po Ziemi, najlepiej po trawie, ale też super właściwości ma plaża. A więc uziemianie się ma duży sens, tym bardziej zimą kiedy nie możemy poszaleć na bosaka na świeżym powietrzu. Natomiast z włókami tencel nie mam doświadczenia więc moja wiedza jest dość ograniczona. A więc na dziś nie będę się wypowiadał na ich temat...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  8. Czemu turmalin ma mieć okrągłe brzegi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Na to do końca nie znam prawidłowej odpowiedzi. W naturze przecież nie ma okrągłych ale wiem, że kiedy brzegi są zaokrąglone to wtedy energia jest bardziej harmonijna. Ja w swoim domu mam więc turmalin z zaokrąglonymi brzegami...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  9. Witam, Czy stosowanie impulsatorów magnetycznych jak np. Mim-2 oraz mat i prześcieradeł uziemiających będzie pozytywnym dodatkiem do naszego życia codziennego ? Proszę o krótką Pana opinię na temat takich rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jedno pytanie odnośnie impulsatora mim-2. Producent poleca stosowanie go aby ożywiać wodę, Czy użycie takiego impulsatora np. umieszczając go przy zbiorniku filtra odwróconej osmozy posiadającego biorezonator ;) może jeszcze polepszyć jakość wody ?

      Usuń
    2. Witam serdecznie,
      Odnośnie mat i innych produktów uziemiających to jak najbardziej polecam ich stosowanie, pamiętając jednak, że czasem warto po prostu pójść na trawę, plażę i zdjąć obuwie - to jest najlepszy sposób na uziemienie i doładowanie się. Zimą natomiast maty są bardzo przydatne, choć zawsze można przytulić się do drzewa:) Szczególnie przydatne maty będą w pracy kiedy cały dzień spędzamy przy komputerze. Odnośnie impulsatora mim-2 nie chcę się wypowiadać ponieważ nie mam własnego doświadczenia więc moja wiedza jest totalnie teoretyczna, a więc nie pełna...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  10. a pies? czy pies w domu poprawia jonizacje na minus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj nawet badania naukowe pokazują, że posiadanie psa może wydłużać życie nawet o 10 lat. Myślę, że to wystarczy jako odpowiedź:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Tak podświadomie myślałam :), miałam psa 25 lat :D. Odeszła moja kochana sunia w tym roku. Teraz przyhołubię kota, chciałabym ze schroniska, żeby był lub była wysterylizowana i żeby miała to kocie "cos" czyli siódmą intuicję. Miałam takiego czarnego kota 45 lat temu, był niesamowity. On naprawdę widział inny wymiar. Czytałam że u niektórych kotów tak sie dzieje, że potrafią nawet domu pilnować przed złymi energiami (że je wypędzają). Że leczą i znajdują źródła stanow zapalnych (właściwie leczą wszystkie zwierzęta a raczej ich bliskość - to moje zdanie). Weszłam w wiek "dinozaurowy" :P więc sprawie sobie kota, bez zwierzaka nie żyje się "tak naprawdę".

      Usuń
    4. Dlatego ja też jestem szczęściarzem mieszkającym z dwoma kotami:)

      Usuń
  11. i czy lepiej spac w miejscu gdzie lubi lezec i spac kot, czy raczej tu gdzie lubi spac pies?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej mimo wszystko chyba w swoim łóżku;) Ale tak na poważnie, to koty chyba wybierają lepsze miejsca. Jednak jakbyśmy mieli to zastosować, kiedy moje koty śpią praktycznie w całym domu, a najbardziej chciałby spać z nami tak naprawdę...
      Nie wiem czy te nasze udomowione zwierzaki mają jeszcze dobrze zachowane instynkty, teraz to raczej pewnie tylko kanałów wodnych dają radę unikać...

      Usuń
  12. Hahahah, dobrze wychwyciłeś niepoprawnie napisane zdanie. Niektóre rasy kotów dziedziczą pewne ciekawe cechy, może te zdolności mają nieco przymglone, ale zwierzęta dużo wolniej tracą instynkty niż homo sapiens (rasa ludzka przez nieodpowiednie jedzenie i inne techniczne wynalazki prawie całkowicie zasuszyła szyszynkę. Ja poszłam za instynktem mojej suni i przestawiłam łóżko w miejsce gdzie najczęściej leżakowała. Nawet nocą wyskakiwała z lóżka (spała ze mną :P ) i kładła się w TO miejsce. No i bingo, po przebudzeniu głowa przestała mnie boleć. Może był jakiś ciek, a może samo przestało, nie zastanawiałam się, ważne ze od tamtej pory spałam duuuużo lepiej i pies w nocy nie uciekał z łóżka :D. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Tak, nasze szyszynki ogólnie nie są w dobrym stanie, ale całe szczęście coraz więcej wiemy jak o nią zadbać i naprawdę coraz więcej ludzi otwiera ją na nowo:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…