Przejdź do głównej zawartości

S4 Jak poszczególne emocje wpływają na ciało...

         Czytasz właśnie kolejny artykuł z serii S, czyli ogólnie publikacji związanych ze stresem przyczyniającym się do większość naszych dolegliwości. Przypominam tylko, że w celu lepszego zrozumienia tematu publikacje oznaczone literkami warto czytać po kolei. Dzisiaj napiszę trochę o emocjach i ich wpływie na poszczególne narządy. Na podstawie rozmów z ludźmi dość łatwo jest mi zauważyć, że pewne długo utrzymujące się stany emocjonalne mają konkretny wpływ na poszczególne dolegliwości. Mówiąc bardziej dobitnie, wszystkie osoby mające jakąś poważną chorobę, a już w szczególności zmianę nowotworową, zawsze mają „zaburzony” jakiś aspekt emocjonalny (pisząc słowo chorobę mam na myśli nie tylko rozmaite stany nazwane przez medycynę konwencjonalną, ale także momenty kiedy czujemy, że coś jest nie tak mimo iż jak to mówią lekarze: „na papierze jest Pan zdrowy”). Z moich obserwacji wynika, że to właśnie odpowiednio przepracowany obszar wewnętrznych trudności jest kluczem do pełni zdrowia. Elementy takie jak zmiana diety czy oczyszczanie organizmu co prawda przygotowują organizm do uzdrowienia, ale to faktyczna zmiana duchowa odblokowuje moce uzdrowieńcze ciała. Dlatego właśnie tak wiele uwagi poświęcam temu elementowi naszego życia, który uważam za kluczowy, ale też niestety najczęściej pomijany. Zdecydowanie łatwiej jest nam zmienić dietę, a nawet zrobić lewatywę niż spotkać się ze swoją duszą sam na sam. Obserwując osoby, którym udało się samemu poradzić z taką chorobą jak nowotwór zawsze możemy zauważyć u nich zmianę duchową. Bez tego nawet początkowe pozytywne efekty ozdrowieńcze mogą być tylko krótkotrwałe. W tym artykule postaram się pokazać jak poszczególne rodzaje emocji wpływają na narządy organizmu. Po przez emocję będziemy rozumieć uczucia jakie doświadcza człowiek, a jakie manifestują się zewnętrznie w jego zachowaniu. Każda nasza aktywność umysłowa zmienia konkretnie środowiska naszego ciała. Każda nasza myśl niesie ze sobą siłę energetyczną wpływającą na cały organizm. Może warto zapoznać się ze spostrzeżeniami jakie dokonała ludzkość na przestrzeni tysiąca lat?
 
W związku z tym, że dziś będziemy pokazywać sobie jak emocje potrafią niszczyć nasze ciało to zaznaczymy już na początku, że pojawienie się danych emocji, nawet tych destrukcyjnych jest normalną częścią naszego życia. Emocje stają się tylko wtedy patologiczne, kiedy stają się nadmierne, nie potrafimy ich kontrolować lub też nie mamy możliwości ich wyrażania. Warto tutaj podkreślić także, że nie tylko nasze stany emocjonalne mogą zaburzać pracę narządów, ale także zaburzone narządy potrafią wywołać konkretne emocje w naszym życiu. Na przykład nasz stłumiony gniew czy agresja mogą osłabiać naszą wątrobę, ale też pojawianie się tego uczucia może oznaczać już osłabioną wątrobę. Jest to reakcja obustronna i czasem zaczyna tworzyć się błędne koło. Tutaj warto zwrócić uwagę na wszelkiego rodzaju eksperymenty gdzie za pomocą zmiany diety spowodowano obniżenie agresywności u więźniów (a trzeba pamiętać, że raczej dieta była wprowadzana dość nieudolnie, ale samo wykluczenie mięsa, które w przypadku zaburzonej wątroby jest kluczowe, przynosiło zamierzone skutki). Czyli w tym przypadku za pomocą ustabilizowania choć trochę wątroby potrafiono zmniejszyć agresję wśród więźniów. Jednak my dziś zajmiemy się kierunkiem działania emocji na narządy, a nie odwrotnie. Ogólnie zaburzone emocje mogą wytworzyć lub przekształcić jakąś substancję w danym narządzie, ale mogą też w nim zablokować lub zaburzyć krążenie substancji. Chciałbym też zaznaczyć, że w tej publikacji czasem będę używać nazw narządów trochę symbolicznie i nazwa danego organu może oznaczać wiele rozmaitych funkcji naszego ciała. Jednak jeśli będzie taka potrzeba, to postaram się funkcje danego narządu opisać choć w kilku prostych słowach. 

Rozpoczniemy od jednej z mocniejszych emocji jaką jest strach. Strach ogólnie wiąże się z brakiem poczucia bezpieczeństwa, czyli instynktowną ochroną siebie. Pierwotnie uczucie strachu powinno dać nam w pewnych okolicznościach szanse do przetrwania. Jednak taki strach powinien przychodzić nagle i też szybko odchodzić. W prawdziwym życiu czasem dzieje się inaczej i takie uczucie potrafi się z nami zadomowić na dłużej, a nawet na całe życie i wtedy możemy mówić już o życiu w napięciu i przepełnionym lękiem. Ważne jest tutaj zrozumienie, że nie chodzi  tylko o strach związany z mocnym uczuciem przerażenia, ale też o strach jaki doskwiera nam praktycznie przy podejmowaniu prawie każdej decyzji, czyli np. strach czy dam radę wychować dziecko, strach czy wybiorę odpowiednie studia, strach czy dam radę finansowo, strach o utratę miłości życia itd. Nawet bezstresowe wychowanie dziecka może wywołać u niego brak poczucia bezpieczeństwa, ponieważ to brak konkretnych granic może rodzić w dziecku uczucie lęku. Chciałbym też abyś poczucie strachu rozumiał również przez ogólnie pojęty pesymizm. Pesymizm czyli brak wiary w poczucie powodzenia rozmaitych poczynań właśnie wynika ze strachu. Nawet mówienie źle o innych osobach także najczęściej wynika z braku poczucia bezpieczeństwa. W ten sposób pojmowane uczucie strachu może działać destrukcyjnie na nerki. Nerki w tym znaczeniu nie oznaczają tylko samych narządów, ale mam na myśli cały układ rozrodczy, moczowy. Nerki odpowiadają także za układ kostny, jakość naszej krwi, ale także za układ odpornościowy, owłosienie na naszej głowie oraz kontrolę nad dwoma otworami wydalania, czyli cewką moczową i odbytem (to nerki za pomocą filtracji de facto sterują tymi elementami ciała). Ogólnie można powiedzieć, że nerki sterują wszystkimi płynami naszego organizmu. Wiem, że na początek wydaje się to trochę dziwne, ale jak już przypomnimy sobie jak wiele hormonów potrafią wytworzyć choćby nadnercza, to ta koncepcja staje się nam coraz bliższa (nadnercza między innymi wydzielają hormon erytropoetynę, która zwiększa produkcję krwinek czerwonych w szpiku). W nerkach także jest skumulowana energia naszego życia, którą tracąc każdego dnia przybliżamy się do śmierci. Poprzez poczucie „strachu” szybciej zużywamy energię życia przybliżając do siebie moment śmierci. Jak mocno uczucie strachu działa na nerki możemy zauważyć nawet przywołując nasze przysłowia: „Posikał się ze strachu”, „Strach ma siwe włosy”, „Posiwiał ze strachu” itp. Dzisiaj mamy już co najmniej kilka dobrze znanych przypadków kiedy człowiek pod wpływem mocnego strachu posiwiał w jedną noc. Oczywiście pojawienie się przedwcześnie siwych włosów nie zawsze musi wynikać z zaburzonych emocji, bo nerki i ich energię życiową możemy osłabiać na różne sposoby. Podsumowując strach, uczucie lęku będzie osłabiać nasze nerki, a w tym także nasze siły witalne. 

Kolejną emocją jaką Ci przedstawię jest gniew, rozżalenie czy po prostu agresja. Narządem, który jest szczególnie podatny na te emocje jest wątroba. Od razu zaznaczmy sobie, że tłumiony gniew jest o wiele gorszy niż gniew, który zostanie przez nas szybko rozładowany (byle nie na partnerze życiowym). Osobiście właśnie to uczucie jest mi dobrze znane. Przez wiele lat nosiłem w sobie duże pokłady agresji. W moim przypadku było to o tyle groźne, że ogólnie nie okazywałem tego na zewnątrz, a trzymałem wszystko w sobie. W swoim życiu często robiłem rzeczy, które nie do końca mi odpowiadały, ale też nie protestowałem, co powodowało wewnętrzną frustrację. Kiedy pojawia się w nas takie uczucie, to zablokowujemy naszą wątrobę i uniemożliwiamy normalny przepływ przez nią płynów. Efektem tego może być ból głowy w okolicy skroniowej, dzwonienie w uszach czy gorzki smak w ustach („człowiek staje się zgorzkniały”). Mimo iż w moim otoczeniu czasem jestem uważany za oazę spokoju, to jednak bardzo łatwo wywołać we mnie agresję. Jestem osobą o konstytucji Pitty więc choćby z tej racji moja wątroba często staje się zaburzona (pracuje zbyt nadmiernie). Pewnie nie przypadkiem jest to, że moje oczyszczanie wątroby zajęło mi kilkakrotnie więcej czasu niż u przeciętnego człowieka, a ilość przeprowadzonych płukań jest tak duża, że dziś nawet nie jestem w stanie tego zliczyć. Bardzo ciekawe tutaj byłoby odnalezienie odpowiedzi na pytanie czy w moim przypadku to zaburzona wątroba wywołała uczucie tłumionego gniewu czy raczej to właśnie ta emocja ją tak mocno zaburzyła. Obawiam się, że tego nigdy się nie dowiem i zawsze będzie to polemika w sferze zgadywania. Jednak jedno jest dziś pewne. Mianowicie wraz z oczyszczaniem wątroby, zmianą diety, a w tym przede wszystkim odrzucenie mięsa ze swojego jadłospisu zdecydowanie łatwiej było mi pracować nad swoją agresją. Ważne jest tutaj aby pamiętać, że każda agresja będzie „rozpalać” naszą wątrobę mogąc ją właśnie zablokować, a nawet wytworzyć stany zapalne. W starych księgach możemy znaleźć informacje, że do rozładowania „ognia” wątroby wywołanego przez silne uczucie gniewu potrzeba nawet kilka tygodni. Najgorsza jednak może być nie sama agresja, a jej tłumienie. W tym przypadku to uczucie zostaje z nami na dłużej i może stać się praktycznie maszynką do robienia kamieni wewnątrz-wątrobowych. Tutaj także mamy różnego rodzaju przysłowia, takie jak np. „leży mu coś na wątrobie” czy „żółć go zalewa”. Innymi uczuciem wywołującym podobne skutki jest zazdrość. Ważne jest tutaj zauważanie, że zastój w wątrobie wywołany poprzez uczucia będzie szkodził wszystkim narządom. Wątroba przecież odpowiada za jakość naszej krwi, jej regenerację, a wewnętrzna złość spowoduje jej fizyczne skurczenie co uniemożliwi harmonijny przepływ krwi przez narządy. Przyblokowana wątrobą spowoduje krążenie trucizn w naszym krwiobiegu, które będą działać destrukcyjnie na wszystkie narządy naszego ciała, w tym także na samą wątrobę. Kiedy w życiu towarzyszą Ci takie uczucia jak gniew, frustracja czy depresja z okresowymi wybuchami gniewu, to warto przyjrzeć się swojej wątrobie. Warto też zauważyć, że zharmonizowana wątroba odpowiada za takie pozytywne uczucia jak wyrozumiałość, tolerancja czy cierpliwość. Na tej podstawie możemy zauważyć jak wiele osób w tym kraju ma mocno zaburzoną wątrobę. Z pozoru nawet niewielkie emocje mogą zablokować przepływ płynów przez wątrobę, a gromadzone latami mogą skumulować się w jej wnętrzu. 

W tym akapicie zajmiemy się takimi emocjami jak zaduma, rozpamiętywanie, martwienie się, rozmyślanie czy zadręczanie się. Zbytnie rozmyślanie czy nawet nadmierne uczenie się negatywnie odbije się na pracy układu trawiennego. W tym przypadku nie będziemy wypisywać konkretnego narządu ale przyjmijmy, że wyżej wymienione uczucia kiedy występują nadmiernie osłabiają funkcje transformacji pożywienia i następnie transportu substancji odżywczych, czyli ogólnie pojęte trawienie. Jak bardzo destrukcyjnie te uczucia działają na układ trawienny, możemy łatwo zaobserwować kiedy mocno się czymś martwimy. Wtedy nasz apetyt spada praktycznie do zera. Jedzenie w takim stanie naprawdę nie jest dobrym pomysłem, ponieważ większość z tego co zjemy zostanie źle strawione. Organizm broni się przed tym obniżając ochotę na jedzenie. W tym kontekście warto zauważyć, że układ trawienny będzie odpowiadał za jakość naszej krwi czy innych płynów ciała, bo przecież to on dostarcza wszelkich składników odżywczych potrzebnych do ich budowy. Może właśnie dlatego tak szybko chudniemy kiedy w naszym życiu pojawia się wiele powodów do zmartwień. Osobiście dla mnie zbytnie martwienie się czy silne uczucie strachu są w obecnych czasach jednymi z najmniej potrzebnych nam emocji. Życie nie raz Ci pokazało, że czas spędzony na zamartwianiu się jest czasem straconym, ponieważ życie i tak piszę swoje scenariusze. Oczywiście mamy wpływ na swoje życie i powinniśmy dokładać starań aby jego jakość była jak najwyższa. Jednak zamartwianie się w mojej ocenie jest bezproduktywnym zajęciem nie wnoszącym wiele dobrego do naszego życia. Zamartwianie się nie zabierze jutrzejszych trosk, ale na pewno zabierze dzisiejszy spokój. Pełności żołądka czy nawet jego ból szybko objawi się w sytuacji kiedy zbytnio przejmujemy się światem nas otaczającym. Wartym zauważania jest też nadmierne uczenie się, a w dzisiejszych czasach możemy do tego dorzucić zbyt długą prace przy komputerze. To wszystko także będzie osłabiać trawienie i w konsekwencji przyczyni się do wytwarzania śluzu. Osobiście jest mi to dobrze znane i dziś nawet kiedy poświęcam zbyt dużo czasu na przyswajanie nowej wiedzy, to staram się zrobić choć kilkuminutowe przerwy na bezmyślne patrzenie za okno czy w sufit. Choć pewnie i tak nie tędy droga…

 Inną emocją często towarzyszącą nam w życiu jest ogólnie pojęty smutek. Do tego możemy dorzucić uczucie żalu, przygnębienie czy poczucie osamotnienia. Organem, który najbardziej ucierpi kiedy nadmiernie pojawią się te uczucia w Twoim życiu są płuca i związana z nimi skóra oraz jelito grube. Płuca w tym ujęciu nie tylko są odpowiedzialne za absorpcję powietrza, ale także dzięki swojemu ruchowi sterują przenoszeniem energii naszego ciała (choćby układ limfatyczny jest mocno sprzężony z ruchami płuc). Można powiedzieć też, że cały układ wydalniczy jest mocno energetycznie sprzężony z płucami. Płuca przecież same wydalają toksyczne substancje, a dziś badania naukowe potwierdzają ich „dziwne” połączenie z jelitem grubym. To połączenie, które dziś dopiero zaczynamy poznawać było opisane w medycynach wschodu tysiące lat temu. Czasem szkoda, że nie umiemy czerpać z odziedziczonej wiedzy i dziś musimy wszystko sobie udowodnić i to najlepiej naukowo.

Na koniec zostało nam do opisania serce, czyli chyba bezsprzecznie najważniejszy narząd, choć zazwyczaj w praktyce najważniejszy jest ten, który nam obecnie doskwiera. Mówi się, że osoba mająca dobre serce potrafi kochać wszystko co na tym świecie się znajduje. Kiedy mamy dobre serce nie oceniamy, a szanujemy każdą osobę. Dobre serce to łagodne usposobienie, cierpliwość i spokój. Sercu ogólnie przypisywane są takie uczucia jak szczęście i radość. Ważne jest tutaj podkreślenie, że chodzi o prawdziwą radość, a nie taką jaką możemy osiągnąć oglądając nawet dobrą komedię czy jako rezultat dobrze zakrapianej imprezy. Czasem taką prawdziwą radość osiągamy jak po długo trwającym gniewie, następuje moment rozładowania, który przynosi prawdziwą radość (jak mówi przysłowie „Kamień z serca”). I właśnie o taką radość w życiu nam chodzi, ponieważ jeśli jej zabraknie, to właśnie serce może szybko na tym ucierpieć. W prawdziwym życiu ciężko nam rozróżnić smutek związany z płucami z brakiem radości dotyczącym serca. Taki brak radości często zauważam u osób mających bardzo poważne dolegliwości zdrowotne. Ten brak radości jest tak duży, że nie potrafią się nawet szczerze uśmiechnąć, a przecież to właśnie im ten uśmiech jest najbardziej potrzebny. Emocją, którą dodatkowo może osłabić serce jest zbytnie pożądanie. Może to dotyczyć zarówno osób jak i rzeczy. Niektórzy z nas mimo iż mają prawie wszystko dalej uważają, że czegoś im brakuje. Prawdopodobnie nie chodzi tu o rzeczy materialne, ale szczęśliwi są Ci, którzy już o tym wiedzą. Ważne jest też spostrzeżenie, że ciągłe działanie pod presją czasu także bardzo mocno osłabia serce. Nasz świat został tak zaprojektowany, że praktycznie każdy z nas działa pod naciskiem upływającego terminu i niestety sami to mocno napędzamy. Ale czy warto się aż tak śpieszyć? Wydaje się, że nie do końca. Warto też wiedzieć, że wewnętrzne zdenerwowanie, niepokój czy też problemy z zaśnięciem lub niemożność przespania całej nocy mogą świadczyć o zaburzeniach niedoboru odpowiednich substancji odżywczych serca.  Na koniec tego akapitu chciałem zauważyć, że młodym człowiekiem jest ten, który czerpie ogromną radość z uczenia się tego świata, mimo iż poznał już swoje wnuki, a siwe włosy zapełniły jego głowę. Taki człowiek ma zawsze młode serce. 

W tym artykule skupiłem się tylko na pokazaniu jak emocje mogą oddziaływać na narządy. W prawdziwym życiu zazwyczaj mamy mieszaninę nierównowagi emocjonalnej, kiedy to np. dysharmonia serca połączy się z zaburzonymi nerkami i otrzymamy uczucie panicznego lęku lub jak dysharmonia nerek i płuc wywoła lękowe zamartwienie się. W praktyce chyba największa i najbardziej narażona na zaburzenie pod wpływem emocji jest wątroba, a której destabilizacja szybko przechodzi na serce. Jak mocno „ogień” wątroby potrafi zawładnąć naszym ciałem czujemy w chwili mocnego zdenerwowania. Wtedy prawdziwe gorąco potrafi zalać naszą twarz, która staje się od razu czerwona od krwi. W jednej sekundzie reaguje serce przyspieszając puls i podnosząc ciśnienie. Skoro emocje potrafią wywołać tak zauważalne przez nas zmiany w naszym ciele, to może powinniśmy dbać o wewnętrzny spokój naszej duszy? W moim odczuciu czasem warto się lekko zdystansować do trosk tego świata i nie przejmować się tak wszystkim dookoła. Ciekawe jest to, że kiedy jesteśmy na studiach myślimy, że bez sensu się tak stresowałem w szkole średniej. Kiedy pracujemy, to wręcz śmieszy nas bieganina z indeksem po uczelni. Z kolei nasi dziadkowie z przymrużeniem oka patrzą na „stresowe” problemy w naszej pracy. Z pewnej perspektywy wszystko może wyglądać trochę zabawniej lub przynajmniej zdecydowanie mniej strasznie. Nie chodzi mi oto aby w życiu podchodzić zbyt luźno do swoich obowiązków. Można być wspaniałym pracownikiem, odpowiedzialnym rodzicem czy doskonałym uczniem jednak pamiętając, że niekoniecznie życie musi być takie na serio. Osobiście wolę podchodzić do całego życia jak do wspaniałej zabawy niż dramatycznego obowiązku. Nawet jak czasem mam czegoś dość, to moment przypomnienia sobie, że przecież to wszystko jest przygodą jakoś mi ułatwia radzenie sobie z codziennymi troskami. Jeszcze jak w poprzedniej mojej pracy zmieniłem tylko swój stosunek do niej, to wszystko zaczęło być bardziej znośne. Praktycznie od jednego momentu przestały mnie denerwować zadania, które wcześniej wywoływały moją frustrację. Z czasem miałem tez wrażenie, że moja zmiana wpływa na zmianę mojego otoczenia. Nie dość, że wartość samej pracy jakby wzrosła wraz ze zmianą mojego stosunku, to sama praca także zmieniała się wraz ze mną, w tym także ludzie dookoła mnie. Może czasem warto zaryzykować i po prostu brać życie takim jakie jest, bez oceniania czy wartościowania. Może warto cieszyć się nim i brać „niepoprawną” radość z każdej chwili, w której akurat się człowiek znajduje. Na koniec zamieszczam rysunek odkryć naukowców z Aalto Univesity. Badając około 700 uczestników stworzyli oni mapę emocji naszego ciała. Są to badania dość sugestywne i raczej zamieszczam rysunek jako ciekawostkę. W tych badaniach u uczestników wywoływano pewne emocje, a oni następnie na modelach starali się pomalować te części ciała, w których czuli stymulacje za pomocą danej emocji. A więc nie jest to rysunek, z którego możemy wyciągać jakieś konkretne wnioski bo trudno nazwać to obiektywnymi badaniami, ale to, że emocje naprawdę wywołują konkretne zmiany w naszym ciele chyba jest już niezaprzeczalnym faktem…

Czasami myślę, że Bóg tworząc człowieka
przecenił nieco swoje zdolności
                                                        Oscar Wilde

Komentarze

  1. Bardzo ciekawe, powinnam, ale nie mogę przestać czytać.
    Anna

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…