Przejdź do głównej zawartości

O11 Czy warto przeprowadzać głodówkę?

        Głodówka jest jednym z najlepszych naturalnych sposobów nas szybkie oczyszczenia i regeneracje ciała. Oczywiście jest jeden warunek, musi być przeprowadzona w prawidłowy sposób. Kiedy przyjrzymy się zwierzętom, to łatwo dostrzeżemy, że kiedy są one chore, przestają jeść. Z drugiej strony naukowcy przeprowadzający eksperymenty na szczurach już dawno zauważyli, że zwierzęta, które jedzą mniej, żyją zdecydowanie dłużej od tych, które są na pełnowartościowej diecie. Wilki, które dzięki człowiekowi mają stały dostęp do pokarmu, żyją krócej o około jedną trzecią życia w porównaniu do ich kolegów, którzy muszą sami zadbać o swój obiad, a którym często jakiegokolwiek posiłku brakuje przez wiele dni. Także człowiek na przestrzeni tysięcy lat dawno zauważył, że głodówki wspaniale wpływają na zdrowie. Egipcjanie uważani za najzdrowszy naród swoich czasów głodowali 3 dni w każdym miesiącu, a przed świętami ich post sięgał aż 42 dni, dzięki czemu żyli dłużej niż my i to w pełnym zdrowiu. Człowiek prehistoryczny często był zmuszony do głodowania przez wiele dni, kiedy w jego otoczeniu brakowało pożywienia. W czasach nam już bliższych gdy żywność zaczęła być dostępna przez okrągły rok wymyślono system postów, które miały służyć oczyszczeniu i regeneracji ciała, a później także duszy. Następnie całą naukę o postach opartą na wzajemnych relacjach między człowiekiem a Naturą zaadaptowały na swoje potrzeby religie. Dzięki takiemu rozwiązaniu większość ludzi regularnie oddawała się mniejszym lub większym głodówkom. W dzisiejszych czasach jakoś o tym zapomnieliśmy i choćby w post Wielkanocny zamiast wstrzymać się choć na jakiś czas od jedzenia, mamy postanowienia typu „nie będę jadł słodyczy”. Praktykujący katolicy w piątek zamiast naprawdę pościć jedzą rybę zamiast mięsa, tak jakby to naprawdę miało oznaczać jakikolwiek post. Jezus, Mahomet głodowali po 40 dni, Budda jeszcze dłużej. Jednak ich głodówki raczej nie były dla ciała, one przede wszystkim oczyszczały i otwierała na świat duszę. A więc odpowiednio skonstruowany post ma zdecydowanie większe oddziaływanie niż „tylko” oczyszczenie organizmu. W tym artykule postaram się dać odpowiedź czy warto zrobić sobie głodówkę, co naprawdę się dzieje w organizmie w czasie jej trwania i czy aby na pewno jest to dobry pomysł dla każdego. A więc co, może dzień bez jedzenia?

Głodówka towarzyszy człowiekowi praktycznie od zawsze. Głodowali buddyści, Indianie, muzułmanie, chrześcijanie itd. Wszyscy wielcy filozofowie od Sokratesa, po Platona czy Pitagorasa oddawali się długotrwałym głodówkom, nie tylko ze względów zdrowotnych, ale przede wszystkim dla bystrości umysłu. Kiedyś głodówkę uważano za najlepszy sposób na przywrócenie harmonii energetycznej organizmu. Hipokrates w swojej pracy napisał wręcz, że jeżeli ciało nie jest oczyszczone, to im bardziej się je odżywia, tym bardziej się mu szkodzi. 

Jak już pewnie wiesz osobiście bardzo dużą wagę przykładam do oczyszczania organizmu, ale nie przypadkiem dopiero teraz piszę o głodówce. Ze swojej strony uważam, że większość z nas cierpi na tak duże niedobory składników odżywczych przy jednoczesnym zapchaniu wątroby kamieniami, że nie od razu w czasie swojej przygody z regeneracją ciała powinniśmy brać się za głodowanie. Po prostu dla osoby mającej mało substancji odżywczych w ciele post może być jeszcze bardziej osłabiający. Czasem lepiej jest najpierw wzmocnić ciało dobrym pokarmem i wstępnie je oczyścić innymi sposobami, a dopiero potem brać się za przeprowadzenie głodówki. Z drugiej strony musimy zdawać sobie sprawę, że pożywienie nie jest głównym źródłem energii życiowej człowieka, a tak naprawdę poprzez procesy trawienne zabiera organizmowi cenne siły, który mógłby choćby wykorzystać na uruchomienie procesów uzdrawiania ciała. Dlatego zmuszanie swojego ciała do jedzenia w czasie choroby, kiedy nie mamy specjalnie apetytu, będzie sprzyjało dalszemu procesowi pogłębiania choroby. Wiem, trochę zamieszałem, ale zrobiłem to świadomie aby dać już teraz sygnał, że nie wszystko jest takie łatwe i jednoznaczne. Nawet głodowanie wymaga od nas odrobinę większej wiedzy. Czasem może być najlepszym lekarstwem, czasem może okazać się trucizną. Abyś mógł zrozumieć temat poszczenia proponuję najpierw opisać co się dzieje w organizmie w czasie głodówki.

Kiedy przestajemy jeść sprawiamy, że organizm nie ma możliwości pokrywania bieżącej swojej działalności za pomocą energii z przyjmowanego pokarmu. Dlatego organizm zabiera się za konsumowanie niestrawionych resztek pokarmowych, glukozy oraz tłuszczów, a kiedy one się skończą, zaczyna „zjadać sam siebie” zaczynając od tego co jest mu najmniej potrzebne. Na początku zostają lepiej zagospodarowane produkty rozpadu przemiany materii, które jeśli odłożyły się gdzieś w naszych tkankach, teraz są z nich wyprowadzane. To, co organizm uzna za przydatne zostaje wykorzystane, a co nie zostaje wydalone. Dzięki temu w czasie głodówki jesteśmy w stanie wyciągnąć rozmaite toksyny ulokowane w naszych tkankach, nawet w tych najgłębszych rejonach. 

U osób mających większą tkankę tłuszczową ten efekt będzie następować zdecydowanie wolniej, ponieważ organizm będzie dłużej czerpał energię z nagromadzonego tłuszczu. Dlatego czasem aby naprawdę oczyścić tkanki, potrzeba wielu dni głodówki powtórzonych wielokrotnie, a najlepiej wkomponowanych w całe nasze życie. W związku z pokrywaniem bieżącej działalności organizmu na początku głodówki zaczynamy mocno chudnąć, tak aby z czasem tracić coraz mniej na wadze. Tu od razu pojawia się zalecenie mówiące o tym, że osoby bardzo szczupłe powinny głodować zdecydowanie krócej od ludzi otyłych. Jeśli zdecydujesz się na post, to w czasie jego trwania Twoja energia życiowa, która normalnie jest wykorzystywana do procesów trawienia pokarmów zostaje zaprzysiężona do wydalania trucizn z Twojego ciała. Jak wiele tej energii jest zużywane podczas procesu trawienia zazwyczaj odczuwamy podczas obfitego świątecznego ucztowania przy stole. Nadmienię dodatkowo, że substancje odżywcze wchłonięte do krwi z układu trawiennego nie są rozprowadzane od razu po tkankach organizmu. Najpierw muszą zostać przetransportowane do wątroby, gdzie następuje ich przemiana z substancji obcych dla organizmu mogących wywoływać reakcję alergiczną, na substancje własne. Taka przemiana następuje nie tylko w składnikach odżywczych, ale także w polach energetycznych pożywienia. Przykładowo ostatnio zostało odkryte, że woda aby została wchłonięta do tkanek musi najpierw zostać przemieniona na tak zwaną wodę strukturalną. Aby ten mechanizm zadziałał, potrzebna jest energia, a której podczas głodówki Twój organizm  po prostu nie zużywa.

Zatrzymanie rozmaitych procesów związanych z pożywieniem sprawia, że w organizmie energia cieplna jest zdecydowanie mniej wytwarzana. Jest to przyczyna, dlaczego w czasie poszczenia zazwyczaj jest nam zimno. Swoją drogą efekt cieplny metabolizmu związanego z trawieniem pokarmu także pokazuje jak mocno energetyczny jest to proces.  
  
Następnie kiedy skończą się rozmaite substancje ulokowane po całym ciele, organizm przystępuje do konsumpcji własnych tkanek. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać trochę groźne, ale jak się zaraz przekonamy jest to właśnie najlepszy sposób na odnowienie zniszczonego ciała. Tkanki naszego ciała można rozpatrywać w tym ujęciu jako magazyn energii, z którego w razie potrzeby nasze ciało może skorzystać. W pierwszej kolejności organizm zaczyna rozkładać tkanki, które są mu najmniej potrzebne. Dlatego najpierw trawione zostają chore tkanki, mające nieprawidłową budowę. Także rozmaite złogi w formie utworzonych tkanek, które są toksyczne dla ciała zostają skonsumowane. Mówiąc krótko i zwięźle, w czasie głodówki zjadamy wszystko to, co nam ciąży i jest zbędne. Kiedyś założenie, że organizm zaczyna trawić najpierw chorą tkankę było piękną tezą, ale tylko teoretyczną. Dzisiaj już zostało to potwierdzone naukowo, że jako pierwsze procesowi rozkładu poddają się chorobowo zmieniona tkanka, rozmaite guzy, krwiaki, obrzęki czy patogeny. Po pewnym czasie głodówki organizm musząc czerpać skądś energię zaczyna rozkładać także zdrowe tkanki, zaczynając od tych najmniej ważnych. Co ciekawe chcąc jeszcze raz podkreślić mądrość organizmu warto zauważyć, że mózg czy serce niezbędne nam do przeżycia nawet podczas bardzo długich głodówek nie są nawet tknięte. A więc panuje tutaj zasada, że najpierw jemy wszystko co zbędne i obce, potem to co jest zmienione chorobotwórczo, a potem konsumujemy tkanki według skali ich przydatności dla organizmu. 

U większości z nas podczas trwania głodówki usuwana jest zgromadzona spożywcza sól czy złogi wapniowe. Napisałem słowo „spożywcza sól” mając na myśli sól jaką duża część ludzi kupuje w sklepie, a będąca przemysłowym wyprodukowanym trującym proszkiem (o soli więcej napisałem w artykule na literę D8). Z kolei jeśli chodzi o wapń, to często nasze organizmy nie mają odpowiednich substancji aby skierować go do kości, w związku z tym zalega on w rozmaitych częściach ciała, zaczynając od tętnic tworząc blaszki miażdżycowe, poprzez zwapnione kamienie zalegające w woreczku żółciowym czy w nerkach, a na stawach kończąc. Na nasze szczęście czasem wystarczą tylko 4 dni głodówki aby choćby usunąć nadmiarową sól z organizmu. Z wapniem sprawa jest trochę bardziej skomplikowana, ale seria odpowiednio przeprowadzonych głodówek jest go w stanie skutecznie zredukować. 

Jeśli chodzi o inne substancje usuwane z organizmu podczas głodówki należy zwrócić uwagę choćby na usuwanie rtęci. W czasie postu organizm usuwa rtęć dziesięciokrotnie więcej niż normalnie. Amoniak usuwany jest nawet tysiąckrotnie więcej niż normalnie. Z kolei jedna z osób badających mocz oddawany podczas głodowania odnotowały w nim duże stężenia pestycydów, w tym pestycydu DDT. Substancji toksycznych wydalanych podczas poszczenia jest zdecydowanie więcej, ale nie widzę specjalnie sensu aby poszczególne z nich wymieniać. Ale już choćby z tego, co napisałem można wysunąć wniosek, że organy wydalnicze takie jak nerki, płuca, ale też wątroba i jelita pracują bardzo intensywnie (dla Twojej informacji płuca potrafią wydalać naprawdę wiele toksyn w postaci gazowej). Z tego właśnie powodu jestem zdania, że do głodówki należy przystępować z już wcześniej, chociaż wstępnie oczyszczonym ciałem, aby przypadkiem nie przeciążyć organizmu. Im dłużej praktykuję, tym bliżej mi do tezy, że wszystko należy robić spokojnie, bez pośpiechu, cierpliwie i konsekwentnie.  

W moim odczuciu mechanizmy rozpoczęte w trakcie głodówki takie jak oczyszczanie tkanek, likwidowanie tkanek zmiennych czy substancji obcych pozostają w organizmie na dłużej, niż tylko czas postu. Sam doświadczyłem jak przynajmniej kilka dni jeszcze po głodówce odczuwałem oczyszczanie ciała. Wydaje mi się, że w trakcie głodówki organizm „uczy” się na nowo pewnych zachowań dzięki czemu stajemy się odporniejsi na rozmaite infekcje i po prostu przestajemy chorować. Poza tym diagnozując swoich „pacjentów” za pomocą Medycyny Chińskiej zauważam u nich tak zwany „przetrwały patogen”. Oznacza to, że często mamy w sobie chorobotwórcze mikroorganizmy, które przebywają w naszych ciałach w otoczkach ochronnych. Branie antybiotyków nie niszczy tych drobnoustrojów, a wręcz przeciwnie powoduje, że stają się coraz trudniejsze do usunięcia. Te patogeny uaktywniają się w czasie kiedy nasza odporność spada i są przyczyną ciągle powracających infekcji. Czasem da radę je unicestwić za pomocą terapii ziołowej, ale głodówka także wydaje się wspaniałym lekiem przeciwko nim. 

W czasie długotrwałej głodówki organizm jest w stanie nawet usunąć zastałą żółć w wątrobie i związane z tym kamienie. W związku z tym nie należy się dziwić kiedy któregoś dnia zaczniemy wydalać dziwnie wyglądające substancje. Osobiście tego nie doświadczyłem, ale ja podchodząc po raz pierwszy do głodówki miałem za sobą już dwa lata rygorystycznego oczyszczania organizmu. Z kolei u osób, które wcześniej nie specjalnie oczyściły jelita jest całkiem możliwe, że w czasie głodówki wydalą pasożyty, rozmaite strzępy itp.

Z drugiej strony podczas głodówki normalizuje się mikroflora jelitowa. Wiele patogennych bakterii czy grzybów nie jest w stanie przetrwać wskutek zakwaszenia, które występuje podczas głodówki, dzięki czemu zaczynają przeważać dobroczynne bakterie. Pałeczka kwasu mlekowego będąca jednym z najlepszych naszych sojuszników (to ona produkuje choćby witaminy z grupy B) potrafi przetrwać nawet bardzo silne zakwaszenie. Następstwem dobrze przeprowadzonej głodówki jest wypracowanie takiej mikroflory, która będzie dla nas produkować witaminy i inne substancje biologicznie czynne. Jednak w moim odczuciu przy zbyt długiej głodówce także „dobre” bakterie mogą powymierać. Bakterie aby żyć potrzebują pożywienia, a kiedy głodzimy się miesiąc lub jeszcze dłużej, to może go zdecydowanie zabraknąć. Dlatego uważam, że zbyt długie głodówki nie są korzystne dla ciała i lepiej wykonywać krótsze ale częściej. 

Wspomniałem o zakwaszaniu organizmu podczas głodówki. A więc wygląda to tak, że procesy rozkładu tkanek prowadzą do procesu kumulacji produktów powstałych po ich rozpadzie. Ten efekt wraz z zużyciem glukozy w organizmie prowadzi do przejście pH naszego organizmu w stronę kwaśną. Kiedy nie ma glukozy, która zazwyczaj kończy się po dwóch dniach głodówki, proces rozkładu tłuszczów jest niepełny i tworzy wiele kwaśnych odpadów. 

Dla osób prowadzących alkaliczny styl życia zakwaszanie ciała w czasie głodówki może wydawać się przynajmniej niepożądane. Jednak akurat w tym czasie jest to jeden z najlepszych darów jakie daje nam post. Mianowicie w czasie poszczenia zakwaszanie organizmu powoduje jeszcze szybszy rozkład potencjalnie szkodliwych tkanek. W takim środowisku swoją aktywność zwiększają chociażby fagocyty, czyli komórki żerne, które pochłaniają patologicznie zmienione tkanki oraz obce elementy w naszym ciele. Ten stan potencjalnie jest w stanie strawić nawet guzy nowotworowe, ale także pasożyty. Oczywiście nie oznacza to, że jak mamy nowotwór, to głodówka jest od razu najlepszym lekarstwem. Tak jak już wspomniałem czasem może okazać się trucizną. Jednak bardzo ważnym do zauważenia jest fakt, że w tak silnie zakwaszonym organizmie wiele patogenów nie jest w stanie przetrwać. Dlatego głodówka może okazać się bardzo dobrym lekiem w czasie przerostu Candidy czy innych zakażeń pasożytniczych.

Proces zakwaszenia organizmu rośnie stopniowo, tak aby mniej więcej od szóstego do dziesiątego dnia głodówki nastąpił tak zwany proces przełomu kwasicznego. Jest to stan kiedy organizm, mówiąc dość ogólnie, oczyszcza się najbardziej efektywnie. W tym czasie nasze samopoczucie może się bardzo pogorszyć i możemy mieć objawy mocnego kryzysu ozdrowieńczego. Aby temu przeciwdziałać powinniśmy jak najwięcej czasu przebywać na świeżym powietrzu, wykonywać ćwiczenia fizyczne oraz wspomagać się lewatywami. Po takim przełomie kwasicznym często nagle zaczynamy się dobrze czuć i następuje ponowny przypływ energii do ciała, mimo iż dalej pozostajemy na głodówce. W niektórych przypadkach może okazać się, że dopiero przejście przełomu kwasicznego spowoduje wyleczenie „trudniejszej” choroby.

Osobiście nie jestem fanem zbyt długich głodówek i jak dla mnie głodówka dziesięciodniowa jak na razie jest maksymalnie długa (może kiedyś się to zmieni, ale na dziś uważam dłuższe głodówki za zbytnio wyczerpujące nasz organizm i naszą florę bakteryjną). Dłuższe głodówki są bardziej dla umysłu i duszy niż dla ciała. Jednak osoba, która zdecyduje się na dłuższą głodówkę powinna się spodziewać jeszcze jednego przełomu kwasicznego, podczas którego znów samopoczucie może się mocno załamać. Wiele osób twierdzi, że dopiero po drugim przełomie kwasicznym następuje prawdziwe uzdrowienie, odmłodzenie czy nawet odnalezienie w sobie jakiś nadzwyczajnych zdolności. Osobiście uważam, że podobny efekt można uzyskać szybciej dodatkowo zakwaszać organizm podczas poszczenia. Jednak jak to robić będę pisał w postach już praktycznych.

W czasie głodówki poza zmianami w ciele następują rozmaite aktywności na tle duchowym. Nie chodzi mi o wątki religijne (choć osoby praktykujące jakąś religię na pewno docenią efekty głodówki na tym tle), ale o nasze ciało emocjonalno-energetyczne. W moim odczuciu nawet ateista gdzieś głęboko dopuszcza możliwość istnienia czegoś więcej w człowieku niż tylko przypadkowej zbieraniny komórek. A więc poza fizycznym ciałem jesteśmy także tworem rozmaitych pól energetycznych, tworzących nasz drugi kwantowy organizm, a który jest tak pieczołowicie odkrywany w najnowszej fizyce. W czasie dłuższych głodówek uaktywniają się nasze uczuciowe rany, które z początku się nasilają aby w końcowym efekcie uwolnić nas od najróżniejszych traum emocjonalnych. Dla osób bardziej wierzących poszczenie pozwala oczyścić naszą energetyczną postać, tak aby dusza stała się wolna od „złego ducha”. Dlatego okres głodówki powinien być czasem większego skupienia się na swoim wnętrzu. Ze swojej strony proponuję aby na przykład osoby wierzące w czasie postu więcej się modliły, chodziły do kościoła. Kto nie ma na to ochoty, powinien przybywać jak najwięcej czasu na łonie natury, medytować czy patrzeć po prostu w niebo lub przeczytać jakąś dobrą duchową książkę. Naprawdę nie trzeba praktykować jakiejkolwiek religii aby się rozwijać duchowo. Jako przykład co może się stać na tym tle podczas głodówki opiszę w jednym z kolejnych artykułów z tej serii.

Podsumowując, głodówka może okazać się najskuteczniejszym lekiem na nasze dolegliwości. Głodówki wcale nie wymyślił człowiek, ale jest ona na stałe wkomponowana w świat Natury. W obecnych czasach duża część z nas odstawiła to naturalne lekarstwo, które kiedyś człowiek zażywał kilka razy w roku. Dzisiaj dzięki badaniom naukowym wiemy, że głodówka nie tylko oczyszcza organizm, ale potrafi też zregenerować nasze DNA, a w tym także je „wydłużyć”. Mówiąc prościej, przeprowadzanie głodówek przedłuża nasze życie. Jednak trzeba wiedzieć, że nie wszystkie osoby powinny od razu przystąpić do tego cudownego procesu. Także głodówka, po której następuje nieodpowiednio przeprowadzony proces wyjścia może okazać się bardziej toksyczna niż lecznicza. Dlatego w kolejnym artykule napiszę jak przeprowadzać krótkotrwałe głodówki, tak aby stopniowo przyzwyczajać organizm do tego nowego leku Natury.
Zamiast stosować leki,
Lepiej przegłodzić się jeden dzień

Komentarze

  1. Czekalam i... sie doczekalam :-). Dzieki-a moze cos jeszcze o charakterach postu,bo jednak post wodny ,to nie dieta warzywno -owocowa dr Dabrowskiej, gdzie dluzsze poszczenie wskazane jest przy powazniejszych schorzeniach,a stale dowozenie i blonnika,i witamin,enzymow roslinnych chyba spelnia funkcje uzupelniania ich brakow w trakcie wczesniejszego zywienia-przy okazji leczac,co do leczenia jest-bo nie mozna przekroczyc 800kcal na dobe :-).Ten post praktykowales rowniez, jak mi sie wydaje :-).Pozwole sobie umiescic Twoj artykul w grupie wsparcia leczacych sie dieta dr Dabrowskiej-mam nadzieje,ze bedzie dobrze sluzyl :-). Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Ten artykuł nazwijmy wstępem do głodówki, a jak dokładnie przeprowadzać post, a także różne jego odmiany napiszę w kolejnych publikacjach na literę O. Dieta dr Dąbrowskiej oczywiście jest jednym z rodzaju poszczenia, pomocnym szczególnie współczesnemu człowiekowi, jedzącemu za dużo będąc jednocześnie bardzo niedożywiony... A jeśli chodzi o zamieszczenia artykułu, to wszystkie informacje jakie zamieszczam na blogu są ogólnodostępne i właśnie służą do dzielenia się nimi:)Czyli dziękuje za pomoc w szerzeniu wiedzy:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. To bardzo sie ciesze i czekam na reszte :-)
      A na przyszlosc-proponuje zebrac wszystko i jakas ksiazke wydac,bo na polskim rynku,polskich publikacji..jak na lekarstwo ;-)
      Pozdrawiam rowniez.

      Usuń
    3. Mam pytanie dotyczące wody w głodówce...napisałeś że podczas głodówki człowiek nie zużywa energii na zamianę wody w wodę strukturalną - czy to oznacza że piszesz o głodówce także bez wody? Wiem że będą o tym kolejne artykuły, ale to taka moja zagwostka w oparciu o ten tekst. Pozdrawiam!

      Usuń
    4. W tym przykładzie z wodą strukturalną nie chodziło mi o głodówkę ale podałem to jako przykład, jak wiele energii nasz organizm musi włożyć w przyswojenie jedzenia aby było dla niego użyteczne. Jako przykład podałem wodę, ale raczej chodziło mi jedzenie. A Tobie raczej nie polecam głodówki bez wody. Oczywiście są takie posty, ale to nie są dla wszystkich. Czasem można zrobić taki sobie jeden/dwa dni kiedy mamy w organizmie za dużo śluzu/wilgoci. No ale tutaj raczej potrzebujemy kogoś doświadczonego w temacie blisko siebie. Dla większości z nas w moim odczuciu nawet nie ma co myśleć o takiej formie głodowania...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  2. Witam Marianie super blog gratuluję:) ale mam jedno pytanie nurtujące mnie od dawna i jeszcze nigdzie nie uzyskałem odp. Proszę powiedz jeśli masz wiedzę na ten temat jak się ma to całe zdrowe odżywianie oczyszczanie się itp jeśli chciałbym budować masę mięśniową i trenować sporty walki da sie to jakoś połączyć ?. Bo im więcej czytam różnych artykułów tym bardziej jestem przekonany że się nie da. Bo raczej nie zbudujemy mięśni bez ogromu jedzenia ( białka itp.). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Czy przypadkiem to właśnie ostatnio w sportach walki nie znajdujemy coraz więcej wegan? Poszukaj w necie, bo dziś nawet znajdziemy kulturystów na diecie wegetariańskiej. Oczywiście, że można połączyć zdrowe odżywianie ze sportami walki. Wtedy jednak należy ustawić indywidualną dietę (zresztą zawsze tak się powinno robić). Znając ciało człowieka możemy zobaczyć jaka dieta wyrówna jego układ trawienny, tak aby jedząc stosunkowo mało białka mógł on z niego skorzystać maksymalnie. Oczywiście jestem w stanie taką dietę ułożyć, no ale w tym przypadku musiałby się widzieć/pracować z daną osobą na żywo. Ja jestem "dietetykiem" z Medycyny Chińskiej i nią wykorzystywałbym do ustalenia diety. Wtedy zamiast głodówek, lewatywy itp wykorzystalibyśmy zioła w celu oczyszczania ciała, a mięśnie budowalibyśmy na produktach roślinnych z dodatkiem żółtek jaj i jakiś super foodów...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. To co umówimy się jakoś ?

      Usuń
    3. Witam serdecznie,
      Nie wiem czy dla Ciebie będzie sensowne spotykanie się ze mną ponieważ ja jestem z Gdańska. Jeśli mimo wszystko będziesz zainteresowany wyślij mi proszę wiadomość na maila: zdrowietoenergia@gmail.com.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…