Przejdź do głównej zawartości

D1 Nie łącz białek z węglowodanami

Czytasz właśnie pierwszy artykuł z serii informacji dotyczących zasad naszego odżywiania (publikacje zaczynające się literką D1 / D2 itd.). W cyklu tych artykułów będę dawał Ci wskazówki żywieniowe, jakie warto stosować w naszym życiu. W każdym artykule podam Ci tylko jedną, dwie lub trzy zasady, ponieważ będę starał się je nie tylko podać ale też i wyjaśnić. Poza tym uważam, że łatwiej będzie Ci wprowadzać kolejne zmiany stopniowo niż poznać wszystkie bez wprowadzenia żadnej. Sama wiedza niestety nie utrzymuje nas w zdrowiu, tylko jej praktyczne zastosowanie. Dziś zacznę od teoretycznie prostej, ale w praktyce jednej z najtrudniejszych zasad do zastosowania. A więc…

1.    Produkty białkowe i węglowodanowe spożywamy oddzielnie

Jeśli uświadomimy sobie, że produkty węglowodanowe to np. ziemniaki, ryż, kasze, zboża (w tym makarony, chleby itp.), a produkty białkowe to schabowy, kurczak, ryba, nabiał, jajko to okazuje się, że większość naszych rodaków łamie tę zasadę prawie za każdym razem, kiedy wkłada coś do ust. Obawiam się, że Tobie również będzie początkowo ciężko wprowadzić tę zmianę w życie, ale dla ułatwienia wytłumaczę Ci, dlaczego ta zasada jest dość ważna. Bycie świadomym mechanizmów działania naszego ciała znacznie pomaga nawet w wydawałby się niemożliwych przemianach. Na początek przedstawię Ci mechanizmy trawienia węglowodanów (skrobi).

Natura trawienia węglowodanów

Trawienie węglowodanów zaczyna się już w jamie ustnej, czyli w czasie gryzienia pokarmu. Dlatego tak ważne jest, aby w czasie spożywania produktów węglowodanowych (w tym owoców, które w postaci świeżej jednak jemy zupełnie oddzielnie) dokładnie przeżuwać pokarm. Dotyczy to przede wszystkim wszystkich zbóż i ziemniaków, które powinniśmy przeżuwać bardzo powoli. Pozwoli to na dokładne zmieszanie się pokarmu ze śliną i zawartymi w niej enzymach trawiennych (w szczególności amylazie). W tym czasie w naszej jamie ustnej mamy środowisko zasadowe, czyli naturalne do trawienia skrobi. Jeśli w jednym posiłku dodamy produkt białkowy, to utrzymanie środowiska zasadowego w jamie ustnej będzie utrudnione. Zakłócenie trawienia w jamie ustnej spowoduje brak prawidłowej obróbki pokarmu, który przedostanie się do żołądka niezupełnie nadtrawiony, jak to przewidziała Natura. 

W dalszej części układu pokarmowego do procesów trawienia skrobi także potrzebujemy środowiska zasadowego. W żołądku pokarm napotka raczej środowisko kwaśne (przynajmniej powinno takie być) i tutaj proces trawienny węglowodanów można powiedzieć zostaje wstrzymany. Jeśli w jednym posiłku zjemy węglowodany i białka, to czas przybywania węglowodanów w żołądku niebezpiecznie się wydłuży powodując ich fermentacje (białka trawimy głównie w żołądku). Takie zaburzenie spowoduje, że niestrawiony zupełnie pokarm przedostanie się do jelita cienkiego. Tam nasz organizm będzie zmuszony do dalszej obróbki skrobi za pomocą enzymu amylaza, który zostanie dostarczony przez trzustkę. W związku z tym brak odpowiedniego połączenia śliny z węglowodanami w jamie ustnej i nieprawidłowa obróbka ich w żołądku spowoduje duże obciążenie trzustki, która musi dodatkowo wyprodukować enzymy trawienne (jej zbyt częste obciążania może być przyczyną cukrzycy, ale także innych chorób, w tym także rozmaitych nowotworów). 

W jelicie cienkim w odróżnieniu od żołądka mamy środowisko zasadowe i tutaj następuje dalsze trawienie skrobi, które jednak w towarzystwie białek zostanie zakłócone. Spowoduje to brak odpowiedniego strawienia skrobi. Z kolei niestrawiony pokarm staje się pożywką dla bakterii, które niestety w procesie rozkładu skrobi (zresztą białek także) produkują różne toksyny obciążające nasz układ pokarmowy i w konsekwencji zanieczyszczają naszą krew. Skoro krew zostanie zabrudzona, ucierpi na tym cały nasz organizm (wątroba, płuca itd.). 

Regularne obciążanie naszego układu trawiennego będzie początkiem procesu chorobowego. Jeśli niestrawiona skrobia (a szczególnie białko) przedostanie się do krwi, może spowodować reakcje alergiczną. W związku z tym często nasze nietolerancje pokarmowe wynikają ze złego połączenia danych produktów, a nie ich samych. Nasz organizm będzie starał się pozbyć wyprodukowanych toksyn za pomocą wytworzonego śluzu w naszych płucach, który następnie zdarzy się nam odkaszlnąć następnego dnia lub będziemy się często przeziębiać, mieć katar itd. Poza tym, jeśli niestrawiona skrobia zostanie w naszych jelitach to będzie doskonałą bazą do stworzenia kamieni kałowych. Reasumując do strawienia takich pokarmów jak ziemniaki, kasze, ryż, produkty zbożowe (płatki, chleb, makarony) potrzebujemy zasadowego środowiska w naszym układzie pokarmowym.

Natura trawienia białek

Trawienie białek zaczyna się dopiero w naszym żołądku. Tutaj enzymy zawarte w naszej ślinie nie są w stanie naruszyć białek. Do strawienia białka (szczególnie zwierzęcego) nasz żołądek musi wyprodukować znaczne ilości kwasu solnego i pepsyny. W związku z tym, że białko zwierzęce spożywamy zazwyczaj jako gotowane, to jego strawienie jest trudniejsze niż u zwierząt mięsożernych (one jedzą mięso w postaci surowej). Dlatego nasz żołądek musi wyprodukować znaczne ilości kwasu solnego, co jeszcze bardziej zakwasza nasz organizm. Strawienie ugotowanego mięsa w samym żołądku jest praktycznie niemożliwe, więc w postaci jeszcze nierozłożonej trafia do naszego jelita cienkiego. 

Podobnie jak w przypadku skrobi tutaj także zostaje obciążona trzustka, tym razem będąca zmuszona do produkcji enzymu trawiennego o nazwie pepsyna. Ważne jest, że pepsyna do trawienia białek potrzebuje środowiska kwaśnego, zupełnie inaczej niż amylaza wykorzystywana do trawienia skrobi (pamiętajmy też, że w dwunastnicy mamy już środowisko zasadowe). W związku z tym, jeśli w jednym czasie w naszym układzie pokarmowym znajdują się skrobia wymieszana z białkami (szczególnie zwierzęcymi) to obydwa enzymy nie są w stanie prawidłowo funkcjonować. Warto też zauważyć, że aby strawić białko powinniśmy mieć dobrze zakwaszony żołądek. Brak w nim kwasów spowoduje, że niestrawione białko zalega w naszych jelitach, a czasem nawet przedostaje się do krwi powodując poważne konsekwencje zdrowotne. Jednak o zakwaszeniu żołądku napiszę w osobnym artykule, ponieważ jest to temat ważny i zasługujący na więcej niż tylko chwila uwagi.

Mając na uwadze odmienną fizjologię trawienia białek i skrobi ufam, że łatwiej będzie Ci zastosować naszą pierwszą zasadę. Skrobia i białka do trawienia potrzebują odmiennego środowiska i ich łączne trawienie jest po prostu niemożliwe. Tutaj warto przytoczyć zalecenia niektórych dietetyków, którzy rekomendują na obiad ryż z kurczakiem. To danie ma nam zapewnić, że długo będziemy syci i nie zgłodniejemy zbyt szybko przy konsumpcji małej ilości kalorii. Zastanówmy się jednak. Do strawienia samego kurczaka potrzebujemy około dwóch godzin. Do strawienia samego ryżu wystarczy nam półtora godziny. Czyli maksymalny czas trawienia tych pokarmów to dwie godziny. Natomiast, jeśli połączymy oba produkty w jednym posiłku, to potrzebujemy już około pięciu godzin. Dzieje się tak, ponieważ dla naszego organizmu prawidłowe strawienie tych dwóch produktów jednocześnie jest praktycznie niemożliwe. Jeśli coś syci nas dłużej to dlatego, że po prostu nasz układ pokarmowy ma trudności z trawieniem danego posiłku.

W tym artykule dam Ci tylko jedną zasadę, ale mam wrażenie, że wprowadzi ona najwięcej zamieszczania w Twoim życiu. Dla ułatwienia już teraz zamieszczę tabelkę jak łączyć dane produkty, do której będę się jeszcze odnosił przy omawianiu kolejnych zasad.



Powyższy rysunek pokazuje jak łączyć dane produkty w jednym daniu. Produkty określone jako neutralne (zielona ramka) możemy łączyć zarówno z produktami trawionymi zasadowo (niebieska ramka), jak i umownie nazwanymi trawionymi kwaśno (czerwona ramka). Natomiast w jednym posiłku nie możemy łączyć produktów trawionych zasadowo i kwaśno

W tabelce gdzie jest trawienie kwaśne dodałem też rośliny strączkowe, które tak naprawdę są zarówno węglowodanowe i białkowe, dlatego są dla wielu z nas tak trudno strawne. Jak przyrządzać strączki napiszę w innym artykule z tej serii. Teraz chcę tylko powiedzieć, że mimo wszystko łączenie strączków i produktów węglowodanowych w jednym posiłku jest "prawie" prawidłowe. Dzięki takiemu połączeniu nasz posiłek staje się pełniejszy i nawet jeśli będzie tylko roślinny, to połączanie na przykład ryżu z fasolką mung zapewni nam pełnowartościowe białko w jednym daniu. Czyli mówiąc inaczej dodatek strączków do obiadu, w którym występuje na przykład kasza czy inne zboże spowoduje, że nasz posiłek staje się optymalnie zbilansowany pod względem aminokwasów.

Ludzkość intuicyjnie sama do tego doszła i w tradycyjnych daniach z całego świata mamy połączenie zbóż ze strączkami, jak na przykład dal z soczewicy jako dodatek do ryżu, hummus plus jakieś zboża, tortilla z fasolą czy u nas grochówka z chlebem żytnim. Jednak ja uważam, że aby ten posiłek był łatwiej strawny, to strączki powinny być tylko dodatkiem, na przykład w postaci jakiegoś sosu, pasty czy dorzucenia ich w mniejszej ilości do posiłku. Osobiście jeśli chcę zjeść większą ilość na przykład fasoli czy soczewicy, to jem ją jednak oddzielnie z innymi neutralnymi warzywami, traktując ją jako węglowodan w moim posiłku, czyli zamiast kaszy czy ziemniaków.

Dodatkowo osobno powinniśmy jeść wszystkie świeże owoce, które najlepiej jadać na pusty żołądek. Jeśli chodzi o owoce suszone, to myślę (już bardziej z doświadczenia życiowego niż fizjologi trawienia), że możemy je dodawać do naszych zbożowych posiłków. Nie jest to połączenie idealne, ale nie zauważyłem aby takie połączenie stawało na drodze do pełni zdrowia. O samych owocach także napiszę osobną publikację.

Do powyżej tabelki będę się jeszcze odwoływał przy omawianiu kolejnych zasad. Dla mnie, jako wegetarianina, prawidłowe łączenie produktów jest bardzo łatwe. W mojej diecie większość produktów trawienia kwaśnego (tych z w czerwonej ramki) po prostu nie występuje (czasem może żółtko jajka). Natomiast, jeśli jesz mięso, nabiał, ryby czy jajka, to proponuję jeść je w towarzyskie sałatki, brokuła czy kalafiora. Szybko zauważysz, że trawienie nawet produktów zwierzęcych jest dla Twojego organizmu łatwiejsze, a przez to Twoje samopoczucie o wiele lepsze. Dodatkowo proponuję, aby produkty białkowe jeść w posiłku koło południa, a nie na kolację.

Zastosowanie naszej pierwszej zasady pomoże Ci łatwiej strawić spożywany posiłek. Produkty w nim zawarte będą lepiej przyswojone przy jednocześnie mniejszej produkcji substancji toksycznych. Dzięki temu zaoszczędzisz wiele energii życiowej, którą Twój organizm wykorzysta na bieżącą regenerację i wzmocnienie.

Kłócą się i zaprzeczają Ci, którzy nie dostrzegają całości rzeczy
Budda

Komentarze

  1. Artykuł ciekawy i bardzo przydatny, na pewno skorzystam, ale kwasowość żołądka nie ma nic wspólnego z "zakwaszeniem" organizmu. To są 2 odrębne kwestie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. a gdzie tu napisano ze sa to te same kwestie czytaj ze zrozumieniem

      Usuń
  2. Witam serdecznie i dziękuje za Twój komentarz,
    Odnosząc się do zakwaszania organizmu to po części masz racje ponieważ głównie zakwasza nasz organizm metabolizm białek zwierzęcych już w samych komórkach i związana z tym produkcja kwasotwórczych produktów ubocznych. Poza tym zakwaszają nas minerały zawarte w mięsie takie jak fosfor, chlor czy siarka oraz większa ubogość niż w przypadku choćby warzyw w takie minerały jak potas, magnez itp, które są wykorzystywane do alkalizacji organizmu. Jednak ja jestem zdania, że podobnie jak w przyrodzie w naszym organizmie nic nie ginie. I tak produkując większe ilości kwasu solnego w żołądku gdzieś on musi zostać zneutralizowany (w dwunastnicy mamy już środowisko zasadowe) co w konsekwencji przyczynia się do zakwaszania organizmu. Oczywiście szybko można zripostować, że ten nadmiar kwasów zostanie wydalony przez płuca i nerki ale one jednak są często zbyt mocno obciążone. Mimo wszystko nie musimy się oto spierać ponieważ końcowy efekt zakwaszania produktów zwierzęcych chyba jest już bez sporny...
    Dziękują za czujność pozdrawiam,
    Marian

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam,

    W kuchni indyjskiej dość popularna jest potrawa tzw. Kitri - warzywa+ryż+soczewica (lub fasolka). Ponoć uchodzi za bardzo zdrową. Czy takie połączenie jest dopuszczalne?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Ogólnie soczewicę zaliczamy do produktów białkowych ale ma ona sobie także dużo węglowodanów (na marginesie jak większość strączków co sprawia że są tak ciężkostrawne). Ten fakt w połączeniu z ryżem sprawia, że jako cały posiłek jest on "prawie" węglowodanowy. Poza tym w potrawie o której wspomniałaś występuje ona w postaci zblendowanej (kremu), a więc jest łatwiejsza do strawienia. W moim odczuciu taka potrawa jest jak najbardziej dopuszczalna mimo iż teoretycznie można by było szukać w niej nie do końca dobrego połączenia.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  4. Witam,

    mam wątpliwość, czy awokado traktować jako owoc i spożywać go oddzielnie, czy też można go traktować neutralnie?
    Co Pan sądzi o połączeniu banana z awokado w celu zmniejszenia indeksu glikemicznego banana?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Awokado możemy traktować bardzo neutralnie. Składa się ono przede wszystkim z tłuszczów więc ciężko porównywać je do "normalnych" owoców. Ja osobiście awokado traktuje jako warzywo. Odnośnie połączenia banana z awokado, to jest to jak najbardziej dobry pomysł. Pozostaje jednak pytanie czy w naszej strefie klimatycznej w ogóle warto jeść banany? Ich proces produkcji tak naprawdę niszczy w nich wszystko co najcenniejsze. Awokado także niestety jest zbierane jako niedojrzałe, no ale to już inne tematy który kiedyś opiszę w artykule o owocach.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. To chyba tylko dla smaku jak ktoś lubi.

      Usuń
  5. Witam, jak w/g Pana w świetle pańskiego artykułu należało by się odnieść do kwestii iż w każdym niemal pokarmie występują zarówno węglowodany jak i białko i tłuszcz w różnych proporcjach rzecz jasna, więc niezależnie od łączenia i tak wędrują przez układ pokarmowy w komplecie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każdy naturalny pokarm zawiera wszystkie grupy (tłuszcze, węglowodany, białka). Jednak są pokarmy które mają w sobie dużą ilość węglowodanów złożonych (skrobi) jak choćby zboża czy ziemniaki. One trawią się zupełnie inaczej niż węglowodany choćby z cukinii. Z drugiej strony przysłowiowy "schabowy" ma w sobie dużą ilość trudno-strawnego białka, tłuszczu i zdecydowanie mniej węglowodanów. Dlatego jego lepiej nie jeść w towarzystwie zbóż czy ziemniaków, gdzie występują skrobia. Tutaj raczej ważne są proporcje i to, że w zbożach czy w ziemniakach występują węglowodany złożone:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  6. Cześć, chciałbym zapytać o sportowców. Regularnie ćwiczę na siłowni i biegam więc mam wyliczone odpowiednie zapotrzebowanie organizmu. Jem 5 posiłków dziennie. Chciałbym spróbować oddzielić węgle od białek, jednak nie bardzo sobie to wyobrażam. Obecnie zapotrzebowanie mam rozbite mniej więcej tak: białka 150g (5x30g), węgle 300g (5x60g, z wyjątkiem tego że rano jem większą porcję niż przed snem), tłuszcze 100g (5x20g). Gdybym teraz chciał jeść osobno B i W, musiałbym to rozbić, tylko nie wiem jak to odbije się na mojej sylwetce i osiągach.

    Jeśli by to policzyć, wyglądałoby to mniej więcej tak (tłuszczy nie liczę bo można je łączyć więc zostają jak były - 20g w każdym posiłku):

    1 posiłek - 50g białka
    2 posiłek - 125g węgli
    3 posiłek - 50g białka
    4 posiłek (przed treningiem) - 50g białka i 125g węgli - tutaj odbiegłbym od zasady, wykorzystał surowe jajka które zblendowałbym z płatkami dla łatwiejszego trawienia,
    5 posiłek (po treningu i przed snem) - 50g węgli

    Nie wiem czy to ma sens, proszę o opinię i wskazówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Szczerze mówiąc nie chciałbym wchodzić w takie rozważania, jaka dieta dla sportowca powinna być najlepsza. Każdy z nas jest inny więc nawet poszczególni sportowcy powinni mieć indywidualnie dopasowane diety. W tym także ilość spożywanych posiłków powinna być dopasowana indywidualnie, ponieważ na dłuższą metę jedzenie 5 posiłków dziennie jest jak dla mnie nie do końca przyjazne dla naszego układu trawiennego (kiedy ma on odpoczywać i się regenerować?). Ważne jest to co jemy w pierwszej połowie dnia, a co w drugiej. Piszesz mi o białkach, węglowodanach itp. Ja jako dietetyk Medycyny Chińskiej patrze na to zupełnie inaczej, dlatego ciężko byłoby nam dojść do porozumienia pisząc na takiej płaszczyźnie (tutaj raczej przydałaby się dyskusja na żywo:)). Ten temat jest zbyt obszerny aby za pomocą komentarzy coś doradzać. Osobiście preferowałbym dla Ciebie dietę zakładając, że węglowodany jemy rano, czyli zboża jemy na śniadanie (płatki owsiane, komosa ryżowa itp - tutaj także jest dużo białka). Na obiad zjadłbym posiłek bardziej białkowy (najlepiej koło godziny 12:00, a kolacja to były już warzywa bez skrobi. Dodatkowo odradzam Ci jedzenie surowych białek - nie chcę tego wyjaśniać ale ogólnie jest to niezdrowe (można np. od tego stracić włosy na głowie). Możemy jeść żółtka na surowo, ale nie białko (oczywiście jak zjemy raz na jakiś czas białko na surowo to nie powinno się nam nic stać). Jak ustawiam dietę to najpierw muszę daną osobę zdiagnozować i wtedy dopasować odpowiednią dietę. Co z tego, że teoretycznie dostarczysz 150 gram białka, jak tego nie strawisz w odpowiedni sposób i będzie to niepotrzebny balast. Ogólnie jedzenie takiej ilości białka może doprowadzić do rozmaitych chorób. Czasem można zjeść ich zdecydowanie mniej, ale bardziej zadbać o siły trawienne naszego organizmu. Efekt będzie taki sam, ale nie będą powstawać w dużych ilościach patologiczne substancje. Dziś coraz więcej sportowców jest na diecie wegetariańskiej i osiągają bardzo dobre wyniki nie jedząc aż tak dużych ilości białek. Jednak jeśli mimo wszystko będziesz chciał jeść białko to polecam zastępować je białkiem roślinnym. Dobra wydaje się komosa ryżowa oraz strączkowe. Wiem, że moja odpowiedź może być dla Ciebie niesatysfakcjonująca, no ale naprawdę nie można ustawiać komuś diety czy terapii nie znając go...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  7. Dziękuję za odpowiedź. Rozumiem w pełni podejście. Powiem więcej, sam chciałbym jeść 3 posiłki dziennie i nie czuć głodu. Jedzenie 5 posiłków dziennie jest uciążliwe - wszędzie muszę brać "pudło ryżu". Problem polega na tym, że po 3h zaczynam odczuwać potrzebę jedzenia, po 4h jestem głodny a po 5 robi się nieprzyjemnie (zaczynam być zdenerwowany, lekko osłabiony, czasem zaczyna mnie boleć głowa i brzuch). Miałem tak w zasadzie zawsze, nie ruszałem się nigdzie bez jedzenia. Wieczorami czuję się dość mocno zmęczony i wydaje mi się że może to być spowodowane właśnie nieustannym trawieniem.

    Nie wyobrażam sobie jednak na chwilę obecną żeby jeść tylko 3 posiłki. Czasem zdarzy się że zjem 4, ale w takim dniu jestem po prostu głodny. Do tego pojawia się problem zapotrzebowania - jak mam dostarczyć odpowiednią ilość kalorii w ciągu dnia (która z racji na mój tryb życia jest jeszcze zwiększona) jeśli mam ograniczyć liczbę posiłków do 3, które jednocześnie nie mogą być zbyt duże? Czy to nie wiąże się ze spowolnieniem metabolizmu?

    Dodam że mam 25 lat i budowę mezomorfika. Wzrost 181cm, waga 83kg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro cały czas odczuwasz głód, to Twój organizm faktycznie potrzebuje składników odżywczych. Problem polega jednak na tym, aby dostarczyć mu to co on naprawdę potrzebuje oraz to, co on w odpowiedni sposób strawi. Wiele osób jest mocno otyłych a mimo wszystko ciągle odczuwają głód. U nich pojawia się problem nadmiaru z jednoczesnym niedoborem składników odżywczych. Jedząc więcej posiłków w ciągu dnia faktycznie podkręcamy metabolizm. Jednak tutaj znowu czai się wiele nieporozumień, ponieważ wielu z nas ma zbyt mocno ten metabolizm podkręcony i im właśnie należy go spowolnić (oni nie przyswajają zbyt dużo składników odżywczych z jedzonych pokarmów). Tak jak napisałem wcześniej ja nie jestem Ci w stanie nic doradzić. Przykładowo dobrymi produktami bogatymi w białko i rozmaite składniki odżywcze są algi morskie, czyli na przykład chlorella lub spirulina. Jednak one są termicznie bardzo zimne i nie dla wszystkich się nadają. Po prostu u wielu z nas osłabią układ trawienny do tego stopnia, że zamiast przyczynić się do poprawy naszego zdrowia mogą je jeszcze pogorszyć. Czyli mówiąc jak najbardziej prosto, doradzanie bez diagnozy na żywo jest totalnie pomyłką więc i ja nie będę tego robił. Nawet tak teoretycznie prosty produkt jak zwykła "woda" dla jednej osoby może być zbawienna, a dla innej mającej w sobie dużo wilgoci i mało "ognia trawiennego" będzie toksyną. A więc dla każdego co innego jest dobre...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  8. Witaj. Czy dobrze rozumie że właściwe zastosowanie tej zasady wyklucza jedzenie np. na śniadanie jogurtu naturalnego owocami i płatkami np. owsianymi.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Ogólnie połączenie jogurtu z płatkami nie jest dobrym połączeniem. Zdecydowanie lepiej jest gotować płatki owsiane na wodzie (wcześniej namoczone na noc, gotowane w tej samej wodzie) i ewentualnie jeśli lubimy jeść na słodko to dodajemy suszone owoce (polecam suszone morele, jagody goi i inne), ewentualnie trochę miody do smaku i jakiś tłuszcz, które dodajemy na końcu gotowania (może być olej kokosowy, masło czy olej sezamowy). Czyli potwierdzam, łączenie jogurtu i płatków śniadaniowych nie jest najlepszym pomysłem...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  9. Witam,
    Orzechy są neutralne Zawsze myślałem że bardziej białkowe :) ale mniejsza o to :)
    Piszesz o nie łączeniu węglowodanów z białkiem w jednym posiłku, a węglowodany z tłuszczem można łączyć? Np. orzechy z grupy neutralnej (które de facto mają więcej tłuszczu niż białka) połączymy z suszonymi owocami to mamy mieszankę dużo tłuszczu i dużo węglowodanów. Słyszałem, że organizm powinien być nastawiony na spalanie jednego paliwa - albo węglowodany, albo tłuszcze, ponieważ mieszanie dwóch paliw jest podobno najbardziej uzależniającym połączeniem https://www.youtube.com/watch?v=1hW1B1Gf47I i niesie dużo problemów. Jakie paliwo jest lepsze dla organizmu bo wszyscy wege krzyczą, że węglowodany, a paleo i optymalni udowadniają, że tłuszcz i to zwierzęcy a nie roślinny http://dr-kwasniewski.pl/?id=2&news=80

    Druga sprawa chciałem się zapytać jakie jest Twoje zdanie na temat witarianizmu czyli surowego jedzenia - wystarczy poczytać na temat leukocytozy trawiennej (poposiłkkowej) - skoro udowodniono takie zjawisko to chyba jest coś na rzeczy i powinniśmy jeść surowy - żywy pokarm a nie zniszczony termicznie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Orzechy oczywiście mają w sobie duże ilości białka, ale z racji dużej obecności tłuszczu (ale i też węglowodanów) ich trawienie jest inne od białek zwierzęcych, stąd możemy je łączyć z innymi produktami. Bardziej chodzi tutaj o proporcje. Opieramy się na doświadczeniach ludzkości, którzy właśnie taki model odżywiania preferowali w tradycyjnym odżywianiu sprzyjającym zdrowiu. Dzisiaj możemy tylko za pomocą fizjologii próbować to potwierdzić. Ja jako bardzo uważny obserwator, w tym na dużej grupie swoich "pacjentów" potwierdzam, że orzechy mogą być łączone z rożnymi produktami (oczywiście wcześniej namoczone lub podprażone oraz w czasie kiedy nasze trawienie nie jest zbyt zaburzone). Filmik, który mi wysłałeś pokazuje tylko, że połączenie tłuszczu i cukrów jest uzależniające, co oczywiście wiadomo od dziesiątek lat, co przemysł spożywczy skutecznie wykorzystuje. Ja jednak na tej stronie zawsze mówię o naturalnych produktach. Nie mówimy o chipsach, pączkach, cukrze rafinowanym itd. bo to są produkty, które naturalnie nie powinny występować w naszej w diecie. Kiedy jesz prawidłowo, w pewnym momencie Twoje ciało staje się nasycone i Twój nadmierny apetyt się normuje. Ja na przykład nie mam problemu aby jeść dwa posiłki dziennie, w tym ostatni do 13:00. Nie jem tak codziennie (przynajmniej na dzień odpisywania Ci na komentarz, ponieważ po prostu czasem lubię zjeść kolację dla przyjemności, no ale może to się kiedyś zmieni), ale w większości dni w tygodniu. Nie czuje głodu, ponieważ moje ciało jest nasycone składnikami odżywczymi. Ogólnie łączenie zbóż z tłuszczami jest wręcz wskazane:) Oczywiście mówimy o dobrym tłuszczu i dobrych zbożach (np. kasza jaglana polana już po ugotowaniu olej lnianym). Jeśli chodzi o paliwo dla naszego ciała to wszystko zależy. Prawda pewnie jest gdzieś pośrodku. Ale odpowiem Ci tak: jednym swoim "pacjentom" polecam dietę wege, innym większe ilości mięsa, jeszcze innymi dietę opartą na zbożach, o kolejnych zachęcam do jedzenia dużej ilości warzyw. Dodatkowo u tych samych "pacjentów" w czasie zmieniamy proporcje poszczególnych grup żywieniowych w diecie. A więc nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ to zależy od indywidualnej konstytucji ciała, która też jest zmienna w czasie. Może czytając inne moje artykułu trochę to się rozjaśni...
      Jeśli chodzi o witarianizm to nie polecam go nikomu, żyjącemu w Polsce. W naszej strefie klimatycznej, potrzebujemy ciepła dostarczanego wraz z pożywieniem. Witarianizm w perspektywie wieloletniej może wyczerpać nasz wewnętrzny "ogień" i przez co mocno osłabić nasze ciało, co trudno będzie odrobić. Napisałem artykuł o tym, że polecam gotowanie, także w serii na literę "D". Może warto abyś sobie go przeczytał, choć pisałem go chyba ze dwa lata temu więc dziś pewnie napisałbym go inaczej, ale wnioski były podobne:) W Polsce jedzmy gotowane posiłki i nie bój się tłuszczu:) W Kalifornii, gdzie prawie zawsze świeci słońce możemy jeść więcej surowego i mniej tłuszczu...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  10. Dodam jeszcze tylko, że jakby nie patrzeć w przyrodzie nie ma chyba żadnego naturalnego produktu, który jest jednocześnie tłusty i słodki - albo inaczej: bogaty w tłuszcz i bogaty w węglowodany jednocześnie. W naturze najczęściej tłuszcz połączony jest z białkiem, czasami węglowodany z białkiem - jak chociażby te strączki, ale połączenia tłuszczu z węglowodanami raczej chyba nie ma co też może o czymś świadczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba odpowiedziałem na to w powyższym komentarzu. No ale jeśli chciałbyś akurat przykłady produktów tłustych i węglowodanowych to np. awokado, kokos, siemię lniane - choć musiałem się chwilę zastanowić;) W przyrodzie też nie jest tak, że jakieś zwierzę podkrada mleko innym, je mięso świni czy kury, mimo iż bez specjalnych narzędzi nie za bardzo potrafiłoby się chociażby przebić przez skórę itd. Ale czy to oznacza, że nabiał jest tylko zły? Moja odpowiedź nie:) Moja dobra rada - opieraj się na doświadczeniach ludzkości, a nie na badaniach naukowych czy nawet tylko logice, ponieważ czasem ona nas myli bo nie bierzemy wszystkich elementów pod uwagę (ja np. znając bardziej chociażby medycynę chińską zwracam uwagę na zupełnie inne aspekty niż typowo zachodni naukowiec). Dla mnie najcenniejsze są praktyki stosowane przez ludy długowieczne (np. te określane jako niebiańskie strefy, gdzie odsetek ludzi żyjących więcej niż sto lat jest zdecydowanie większy niż u nas). Na doświadczeniu staram się opierać swoją wiedzę, bo przecież nie jesteśmy tu od wczoraj i akurat odnośnie żywności już wszystko wcześniej było testowane (już Hipokrates pokazał jak wtedy wielką wiedzę mieliśmy a przecież jej z biegiem czasu przybywało). Tylko my, ludzie zachodu z XX i XXI wieku musimy wszystko odkrywać na nowo...
      Marian

      Usuń
  11. Czyli najgorsze są białka zwierzęce tak? A co z tłuszczami zwierzęcymi? One są zdrowe dla nas? Widzę, że polecasz masło, śmietanę, żółtka jaj - czyli w zasadzie same tłuszcze zwierzęce - do nich nie masz większych zastrzeżeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Białka zwierzęce nie są najgorsze, ale stanowczo jemy ich jako społeczeństwo w nadmiarze. Dla niektórych z nas są one korzystne, dla innych mniej, ale ogólnie nie powinny one dominować w naszej diecie, a być dodatkiem. Nadmiar białka zwierzęcego na pewno będzie przyczyniał się do naszego gorszego zdrowia. Natomiast jeśli chodzi o tłuszcze to oczywiście także nie powinniśmy z nimi przesadzać. Jednak żyjąc w naszej strefie klimatycznej, dość zimnej, tłuszcze będę dawały ciepło dla naszego ciała. Czyli one będą bardzo dobrym dodatkiem szczególnie dla diet wegetariańskich. Natomiast polecam masło, jeszcze lepiej klarowane i żółtka jaj. W żółtku jaj znajdziemy większość potrzebnych nam do życia produktów więc po prostu warto traktować je jako element bezpieczeństwa, aby w naszej diecie czegoś nie zabrakło. Śmietany i inne produktów nabiałowych nie polecam dla większości z nas do jedzenia na co dzień (oczywiście okazjonalnie jeśli jesteśmy zdrowi można sobie na nie pozwolić). Oczywiście tłuszcze lepiej jadać w pierwszej połowie dnia, a kolacja powinna być już lżejsza, bardziej warzywna...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  12. A czy może, i chce, Pan publicznie wyrazić swoje zdanie na temat diety optymalnej Kwaśniewskiego? Oni opierają całą dietę na badaniach biochemicznych i jak poczytać ich argumenty to wydają się naprawdę naukowe. W końcu czy biochemia kłamie? A według tej biochemii to tłuszcze są najlepszym paliwem dla człowieka i organizm preferuje właśnie tłuszcze. Skoro nauka - biochemia potwierdza takie rzeczy to dlaczego dieta ta ma tylu krytyków w świecie nauki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Ja także nie jestem zwolennikiem odstawiania tłuszczy z diety w naszym chłodnym klimacie. Stąd często polecam masło, żółtka jaj czy polewanie warzyw, kasz olejem, np. lnianym. Jednak na pewno nie przesadzałbym z tym tak jak jest do diecie w Kwaśniewskiego. Ta dieta oczywiści potrafi wyleczyć wiele chorób, ale w innych potrafi bardzo zaszkodzić. Mówiąc inaczej nie jestem zwolennikiem żadnej diety, nawet sam na tym blogu daje wskazówki, które nie zawsze są trafione. Każdy z nas jest inny i potrzebuje co innego. Jednemu pomoże Dieta Kwaśniewskiego, innemu dieta Dr Dąbrowskiej, innym diety zgodnie z duchem Medycyny Chińskiej itd. Ja w swoim gabinecie zalecam tak rożne diety, czasem w podobnych chorobach więc naprawdę to nie jest tak, że jest jedna uniwersalna dieta. Dodatkowo nie jestem zwolennikiem badań naukowych jako takich. Sam je czytam, czasem się na nie powołuje ale to doświadczenie jest dla mnie najcenniejsze. Stąd ja szczególnie sobie cenie doświadczenia ludzi długowiecznych czy też całych społeczności gdzie ludzie żyją zdecydowanie dłużej niż reszta świata. Ich dieta zdecydowanie odbiega od Diety Kwaśniewskiego, gdzie w badaniach czasem możemy czegoś nie uchwycić, skupić się na tym co korzystne, przypadkiem nie zauważając tego co jest mniej korzystne długofalowo. Nie wiem czemu tak mocno uciekamy od tego co ludzkość już dawno odkryła, a ja odnajduje to akurat w Medycynie Chińskiej. A tak naprawdę najlepsza dieta, to dieta Serca, czyli kierowanie się naszym apetytem, no ale najpierw trzeba go odzyskać w formie pierwotnej co zazwyczaj zajmuje kilka lat...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  13. "Dlatego nasz żołądek musi wyprodukować znaczne ilości kwasu solnego, co jeszcze bardziej zakwasza nasz organizm." Czy to znaczy że im więcej kwasu solnego w zoladku to bardziej zakwaszamy organizm ? Czy białka roślinę zwierzęce łączymy z" dobrymi "tluszczami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Nie można jednoznacznie tak stwierdzić, że produkcja kwasu solnego przyczyni się do zwiększenia kwasowości naszego ciała na poziomie biochemicznym. Jednak moim zdaniem w naturze nic nie ginie, więc wzmożona produkcja kwasu solnego będzie musiała zostać zbuforowana przez nasz organizm, co zuboży go w substancje mające na celu utrzymać go w równowadze zasadowej. Czyli pośrednio można tak stwierdzić;) Ogólnie chodzi oto, abyśmy nie obciążali organizmu tam gdzie możemy mu ulżyć... Natomiast nawiązując do łączenia produktów, to jak najbardziej możemy łączyć białka zwierzęce i roślinne z dobrymi tłuszczami.
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…