Przejdź do głównej zawartości

D7 Tłuszcze - czy używać a jeśli tak to jak

            Tłuszcze to jeden z bardziej kontrowersyjnych tematów dotyczących diety. Przez ostatnie dziesięciolecia starano się nas przekonać, że tłuszcze nasycone są dla naszych organizmów złe i powinniśmy ich unikać, a w naszej diecie powinny królować tłuszcze nienasycone, czyli właściwie tłuszcze roślinne (poza olejem kokosowym). Dziś kolejne badania przeczą tej tezie i okazuje się, że tłuszcze nasycone czasem mogą być dla naszego zdrowia tak samo pożyteczne jak tłuszcze nienasycone. Najsmutniejsze jest to, że słuchając porad wielu dietetyków raczej się o tym nie dowiemy. Z resztą nie tylko o tym, ale także o wielu innych złych nawykach dotyczących obchodzenia się z tłuszczami, które my dziś wspólnie odkryjemy. Z pomocą przyjdzie nam nasza 13 zasada żywieniowa, której wyjaśnienie mam nadzieję nieco rozjaśni wątek dotyczący tłuszczów. Dziś skupimy się tylko na dobrych tłuszczach, które powinniśmy uwzględnić w swojej diecie. Natomiast temat jakich tłuszczy powinniśmy unikać jak ognia pozostawimy sobie na osobną publikację. Tak naprawdę jedyną rzeczą na jaką powinniśmy zwracać uwagę przed skonsumowaniem tłuszczu powinno być to, czy występuje on w naturalnej postaci i czy nie został on już „skrzywdzony” przez przemysł spożywczy lub też naszą obróbkę termiczną (oraz jest kilka olei, które nie stworzone dla człowieka). W tej publikacji znajdziesz informacje o tym czym smarujemy kanapkę, na czym smażymy oraz czy powinniśmy polewać warzywa olejem…


12.      Używaj tylko dobrych tłuszczów i tylko zgodnie z ich przeznaczeniem

Na początek trochę teorii na temat tłuszczów, którą niestety rzadko kto z nas miał okazję poznać. Dzięki poznaniu choć trochę struktury chemicznej kwasów tłuszczowych wszystko stanie się dla nas zdecydowanie bardziej zrozumiałe. Tłuszcze składają się z substancji nazwanych kwasami tłuszczowymi, które dzielimy na kwasy tłuszczowe wielonienasycone, jednonienasycone i nasycone. Tłuszcze, które spożywamy zazwyczaj zawierają mieszankę wyżej wymienionych kwasów choć najczęściej z przewagą jednego z nich. Ogólna zasada jest taka, że tłuszcze roślinne mają w sobie kwasy tłuszczowe nienasycone (jedno lub wielonienasycone), a tłuszcze zwierzęce zawierają kwasy tłuszczowe nasycone. Wyjątkiem jest tutaj olej kokosowy, który pod tym względem bardziej przypomina tłuszcz zwierzęcy i ma w sobie kwasy tłuszczowe nasycone. Pod względem chemicznym cząsteczka kwasu tłuszczowego nasyconego jest łańcuchem połączonych ze sobą atomów węgla z doczepionymi atomami wodoru. Długość łańcucha takiego kwasu jest różna w zależności od rodzaju tłuszczu. Każdy atom węgla jest połączony pojedynczym wiązaniem z atomem wodoru. Dzięki takiemu wiązaniu atom węgla nie może już się połączyć z innym pierwiastkiem stąd nazwa kwas tłuszczowy nasycony. Poniżej postarałem się ukazać taki łańcuch pod względem chemicznym, który jak widzimy nie jest zakończony co oznacza, że może się ciągnąć dalej:


Kwasy tłuszczowe o powyższej strukturze chemicznej jak już sobie powiedzieliśmy występują w tłuszczach zwierzęcych oraz w oleju kokosowym. O zalecie takiego wzoru chemicznego powiemy sobie w dalszej części artykułu, a teraz przyjrzyjmy się kwasowi tłuszczowemu jednonienasyconemu:

 
Jeśli się dokładnie przyjrzymy, to zauważymy, że przy 9 atomie węgla zabrakło jednego atomu wodoru, a teraz jego wcześniejsze wiązanie związało się z kolejnym atomem węgla tworząc wiązanie podwójne (zaznaczyłem kolorem czerwonym). W związku z brakiem jednego wodoru nazwa takiego kwasu tłuszczowego to jednonienasycony. Dodatkowo nazwa, która jest już bardziej precyzyjna takiego kwasu tłuszczowego to Omega 9, która wzięła się właśnie z braku wodoru przy 9 cząsteczce węgla. Ten rodzaj kwasu tłuszczowego nasz organizm potrafi wytworzyć sobie sam więc nie jest on niezbędny. Znajdziemy go w olejach roślinnych w tym przede wszystkim w oliwie z oliwek i często jest on określany jako kwas oleinowy (jest to jedna z odmian kwasów Omega 9). Tym prostym sposobem zauważyliśmy różnicę między kwasem tłuszczowym nasyconym a jednonienasyconym, która polega właśnie na braku jednego atomu wodoru oraz zawartości jednego wiązania podwójnego pomiędzy atomami węgla w przypadku tego drugiego. Teraz przyjrzyjmy się budowie chemicznej kwasu tłuszczowego wielonienasyconego:

Tym razem widzimy, że w naszym łańcuchu brakuje dwóch atomów wodoru. Jeśli brakuje więcej niż jednego atomu wodoru, to taki kwas nazywamy wielonienasyconym. Licząc od lewej strony brakujący wodór występuje przy szóstym atomie węgla. Stąd taki kwas tłuszczowy otrzymał nazwę kwas Omega 6. Podobnie jak wcześniej taki kwas znajdziemy w olejach roślinnych, w tym przede wszystkim w oleju słonecznikowym oraz z pestek dyni czy winogron. Ważne jest to, że nasz organizm nie potrafi sam wytworzyć takiego łańcucha stąd jest to kwas tłuszczowy niezbędny dla naszego zdrowia (należy do grupy NNKT co oznacza Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe). Zwróć uwagę, że teraz już mamy dwa wiązania podwójne prze atomach węgla. Przejdźmy teraz już do ostatniego kwasu tłuszczowego, który także nosi nazwę wielonienasyconego, ponieważ przy więcej niż jednym atomie węgla brakuje wodoru:


Powyższy kwas tłuszczowy nosi nazwę Omega 3 ponieważ przy trzecim atomie węgla brakuje wodoru. Ten rodzaj kwasu tłuszczowego także jest nam niezbędny i znajdziemy go przede wszystkim w oleju lnianym (więc razem z Omega 6 należy do NNKT). Jednak dla naszej analizy wbrew pozorom to nie brakujące atomy wodoru są najważniejsze, a utworzone podwójne wiązania pomiędzy atomami węgla. Mianowicie utworzone wiązanie podwójne jest bardzo niestabilnym wiązaniem i takie podwójne wiązanie będzie „szukało” innego pierwiastka, którym w tym przypadku jest tlen. Jeśli nasz łańcuch połączy się z tlenem, nasz kwas tłuszczowy się utleni, a nasz olej po prostu zjełczeje. Z punktu widzenia zdrowotnego istotne jest to, że jeśli kwas tłuszczowy połączy się z tlenem, to ulegnie on zniszczeniu i stanie się toksyną dla organizmu, a nie pożywieniem. Dodatkowo kwas utleniając się staje się producentem wolnych rodników, które spożywane w nadmiarze będą działać destrukcyjnie na tkanki naszego ciała (o wolnych rodnikach napiszemy sobie osobny artykuł, ponieważ nie zawsze są one złe). Zniszczony kwas tłuszczowy wraz z wolnymi rodnikami będzie bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia. Stąd wypływa nasze pierwsze zalecenie mówiące aby nie doprowadzać do utleniania kwasów tłuszczowych. Dlatego po otwarciu butelki oleju roślinnego (poza olejem kokosowym) starajmy się go trzymać w lodówce, aby proces utleniania kwasów tłuszczowych zwolnić maksymalnie (oczywiście warto go też zakręcić). Szczególnie dotyczy to olejów zwierających w sobie kwasy Omega 3 i 6, ponieważ one mają więcej wiązań podwójnych więc łatwiej się utleniają (podsumowanie naszych zaleceń zamieszczę na końcu publikacji więc nie musisz ich specjalnie wyłapywać z tekstu). 

W przypadku kwasów tłuszczowych nienasyconych istotne jest zauważenie, że procesy utleniania zachodzą wprost proporcjonalnie do wzrostu temperatury. Czyli podgrzewając jakikolwiek kwas tłuszczowy rozpoczną się w nim procesu wiązania z tlenem i taki tłuszcz stanie się wręcz maszynerią produkującą wolne rodniki. Nawet lekkie podgrzanie takiego tłuszczu będzie się wiązało ze wspomnianą szkodliwością, nie mówiąc już o smażeniu. Tak popularne smażenie na oliwie z oliwek czy na oleju rzepakowym w tym ujęciu jest zbrodnią przeciwko swojemu ciału. Kwasy omega 9 mają tylko jedno wiązanie podwójne (przynajmniej na 10 atomów węgla ponieważ nazwa Omega 9 oznacza, że wiązanie podwójne występuje przy pierwszym 9 atomie węgla, jednak liczba wiązań podwójnych w całym łańcuchu może być większa w zależności od jego długości – podobnie jest w przypadku kwasów Omega 3 i 6), więc proces utlenienia będzie zachodził wolniej niż w przypadku kwasów tłuszczowych Omega 6. Z kolei w przypadku kwasów tłuszczowych Omega 3 mamy już trzy wiązania podwójne, więc proces utleniania będzie zachodził o wiele szybciej (stąd z olejem lnianym zawierającym ich większą ilość musimy się trochę obchodzić jak z jajkiem i chronić przed jakimkolwiek niepotrzebnym podgrzaniem). Dlatego olej zawierający dużo Omega 3 będzie szybciej jełczał więc starajmy się go spożyć w krótszym czasie (ewentualnie jak nie używamy go za dużo, to kupujmy mniejsze butelki). Idąc tym tropem łatwo zauważymy, że poza olejem kokosowym wszystkie tłuszcze roślinne mają jakiś udział kwasów tłuszczowych Omega 3, 6 lub 9 więc każdy z nich w procesie podgrzania zostanie uszkodzony i wyprodukuje dużą ilość wolnych rodników. Stąd wysuwa się nam kolejna zasada odnośnie tłuszczu głosząca, aby niepotrzebnie nie podgrzewać jakiekolwiek (poza kokosowym) oleju roślinnego, o smażeniu nie wspominając! Dziś nie będziemy rozstrzygać, który olej jest najlepszy, ponieważ praktycznie każdy (no może poza sojowym i rzepakowym) w odpowiednich ilościach jest dla nas korzystny. Zapamiętajmy tylko, że oleje roślinne (poza kokosowym) używamy tylko do sałatek lub ewentualnie polewamy nimi już gotowe potrawy na talerzu (ja staram się jeśli to możliwe zrobić to jak najpóźniej, czyli nie polewam warzyw znajdujących się jeszcze w garnku – no może poza puree). Smażenie na oleju roślinnym w tym tak popularne na oliwie z oliwek czy oleju rzepakowym moim zdaniem powinno być po prostu zakazane.

Odnośnie kwasów tłuszczowych nienasyconych przyjrzyjmy się jeszcze bliżej kwasom Omega 3 i 6, ponieważ to one są nam niezbędne, a więc warto wiedzieć o nich trochę więcej. Odnośnie kwasów Omega 3 co chwile jesteśmy atakowani informacjami jak one są pożyteczne dla naszego zdrowia, jak dobrze wpływają na układ krążenia itp. Wiele ludzi suplementuje te kwasy tłuszczowe, a inni jedzą duże ilości ryb tylko właśnie dla dobrego tłuszczu. Czy jednak słusznie? Odnośnie ryb zgodnie z powyższymi wiadomościami łatwo zauważyć, że jedząc ich nawet wielkie ilości nie dostarczymy sobie kwasów Omega 3, tylko skonsumujemy zniszczone kwasy Omega 3 oraz ogromną ilość wolnych rodników. Dlatego ryba w procesie jej przygotowania (pieczenie, gotowanie, smażenie) tak naprawdę staje się dla nas jeszcze bardziej szkodliwa niż była przed wyjęciem jej z kutra. Chcąc jednak odkryć prawdziwą tajemnicę kwasów Omega 3 musimy przyjrzeć się im jeszcze bliżej. Wtedy zauważymy, że z kwasu Omega 3 nasz organizm potrafi wytworzyć dwa inne, mianowicie kwasy o skrótach EPA i DHA. Czyli kwas Omega 3 jest kwasem tłuszczowym pierwotnym, który jest nam niezbędny, ponieważ organizm sam nie potrafi go wytworzyć natomiast kwasy tłuszczowe EPA i DHA są kwasami już wtórnymi, które organizm potrafi sam wyprodukować z kwasu Omega 3. Następnym razem jak będziesz miał pudełko suplementu kwasów Omega 3 zwróć uwagę na jego skład. Jeśli będą tam kwasy tłuszczowe EPA i DHA, to oznacza, że wcale nie przejmujesz niezbędnych kwasów tłuszczowych, ponieważ je akurat organizm sam potrafi wytworzyć. Dlaczego suplementy mają kwasy tłuszczowe Omega 3, ale tylko te wtórne jak EPA i DHA? Ponieważ zazwyczaj są wytwarzane z oleju rybnego, a w rybach nie ma pierwotnych kwasów Omega 3, a są tylko wtórne EPA i DHA! Ważne jest tutaj zauważenie, że suplementując kwasy EPA i DHA tak naprawdę nie dostarczamy kwasów tłuszczowych Omega 3 pierwotnych, których tak naprawdę organizm potrzebuje więc takie postępowanie jest co najmniej błędne. Tutaj warto też zwrócić uwagę, że organizm przetwarza pierwotne kwasy tłuszczowe Omega 3 na kwasy EPA i DHA tylko w takiej ilości jakiej faktycznie potrzebuje i zazwyczaj jest to tylko około 5%. Czyli łatwo zauważyć, że kwasy Omega 3 pierwotne są dla nas o wiele bardziej cenne od kwasów wtórnych, których specjalnie nie powinniśmy dostarczać w swojej diecie (organizm jak będzie ich potrzebował to sam je wytworzy czego już nie potrafi odnośnie kwasów pierwotnych Omega 3). Wiem, jest to trochę paradoksalne i smutna w tym obliczu staje się reklama radiowa z głosem znanego aktora z Akademii Kleksa, która reklamuje tak naprawdę szkodliwe dla naszego organizmu związki. Jedno z badań pokazało, że negatywne skutki stosowania suplementów z oleju rybnego utrzymywały się jeszcze 18 tygodni po jego zaprzestaniu.

Jednak nie szukam winnych, ponieważ odkrycia, o których mówię są stosunkowo nowe (choć odkryte już w poprzednim stuleciu), a w medycznym świecie (z resztą nie tylko tam) czasem musi minąć nawet trzydzieści i więcej lat aby coś co dzisiaj negujemy uznać za oczywistość. Wszystko co opisałem powyżej można powiedzieć także o kwasach Omega 6 (tutaj kwasy wtórne naszą nazwę GLA i AA) i mechanizm działania jest podobny więc nie będę go powtarzał. Powiem tylko, że oba kwasy Omega 3 i 6 w wersji pierwotnej są nam niezbędne więc wypisywanie w jakich sytuacjach pokazują swoją przydatność dla utrzymania zdrowia nie ma sensu. Warto tylko zauważyć, że tworzą one błony komórkowe, a o nie na pewno należy dbać. Jednak wszystkie dobroczynne właściwości kwasów Omega 3 i 6 stracimy kiedy olej zostanie podgrzany, w tym także w procesie produkcji. Stąd wysuwa się nam kolejne zalecenie mówiące, abyśmy zawsze kupowali tylko oleje tłoczone na zimno! Jeśli kupisz olej nie tłoczony na zimno, to prawdopodobnie przy jego produkcji użyto temperatury powyżej 200 stopni więc wszystkie nasze kolejne zabiegi będą pozbawione sensu, ponieważ już na wstępie mamy w nim wiele (np. 50%) uszkodzonych kwasów tłuszczowych i to do tego w towarzystwie armii wolnych rodników. Na marginesie dodam, że w niektórych badaniach naukowych, które pokazywały szkodliwość kwasów tłuszczowych Omega 6 zastosowano jego pochodne GLA i AA zamiast wersji pierwotnej. Na tym przykładzie widzimy jakie błędy można zrobić projektując badania naukowe, a wyciągnięte z nich wnioski mówiące o szkodliwości kwasów Omega 6 są po prostu błędem meteorycznym. Jednak informacja poszła w świat i niestety pewnie nikt już nie będzie do tego wracał. Przyglądając się wielu badaniom takich błędów są ogromne ilości jak np. pokazywanie szkodliwości witamin, w których zamiast wersji organicznej stosowano wersje syntetyczną, a która przecież nie jest naturalna więc choćby z tej racji musi być szkodliwa. Media podają później tylko wnioski, że nadmiar spożywanych witamin jest szkodliwy mimo, iż sam sposób przeprowadzanych badań z góry dawał jasno określone rezultaty. Czasem wręcz można odnieść wrażenie, że to wszystko trochę manipulacja. Jednak zostawmy to, ponieważ my w tym gąszczu informacji odnajdziemy właściwą drogę i nas te nieprawdziwe informacje nie dotyczą.

Przejdźmy teraz do tłuszczów składających się z kwasów tłuszczowych nasyconych, czyli zwierzęcych oraz oleju kokosowego. Może Cię zaskoczę, ale te tłuszcze są dla nas bardzo zdrowe i powinniśmy uwzględnić je w swojej diecie, także te zwierzęce. Z uwagi na moje wcześniejsze artykuły takie stwierdzenie może być co najmniej dziwne, ale jeśli dokładniej się w nie wczytasz, to zauważysz, że nigdy nie wspominałem aby tłuszcz zwierzęcy był dla nas szkodliwy. Mówiłem o toksynach zawartych w danych pokarmach zwierzęcych oraz o białku zwierzęcym, które faktycznie są dla nas bardzo szkodliwe. Mimo iż jestem weganinem i w swojej diecie nie uwzględniam produktów zwierzęcych (poza miodem), to mimo wszystko staram Ci się przekazywać informacje jak najbardziej rzetelnie bez rzutowania na to moich osobistych przekonań.

Wracając do tematu na początek obalmy wszystkie mity dotyczące tłuszczów zwierzęcych mówiące, że podnoszą poziom cholesterolu, sprzyjają zawałom serca itp. Takie teorie głoszące szkodliwość tłuszczów nasyconych zastały już dawno obalone przez dość pokaźną ilość badań naukowych i na dziś tym jednym zdaniem uznajmy, że tak jest. Oczywiście wrócę do tego w kolejnych publikacjach pokazując cały mechanizm powstawania tych chorób (a raczej desperackich procesów leczenia włączonych przez organizm), który jednak z tłuszczami zwierzęcymi nie ma nic wspólnego (choć już z białkiem zwierzęcym na pewno). Warto tutaj pamiętać, że mleko kobiecie zawiera w sobie więcej kwasów tłuszczowych nasyconych niż smalec. Na początek powiedzmy sobie o największej zalecie kwasów tłuszczowych nasyconych. Skoro są to kwasy tłuszczowe nasycone, to nie znajdziemy w ich łańcuchu brakującego atomu wodoru, a co za tym idzie także wiązań podwójnych pomiędzy atomami węgla. Oznacza to, że taki kwas tłuszczowy jest zdecydowanie bardziej odporny na procesy utleniania. Skoro procesy utleniania nasilają się wraz ze wzrostem temperatury, a w tym przypadku nie mamy wiązań podwójnych, które mogłyby ewentualnie wiązać atomy tlenu nasuwa się nam kolejny wniosek mówiący, że tłuszcze zawierające kwasy tłuszczowe nasycone nadają się do gotowania (czyli ich podgrzewania w tym smażenia). Ja osobiście preferuję olej kokosowy, w tym także do smażenia i to on ma zapewnić mojemu organizmowi tłuszcze nasycone. Olej kokosowy jest łatwiej przyswajalny dla naszego organizmu, ponieważ ma krótsze łańcuchy kwasów tłuszczowych niż tłuszcze zwierzęce, ale o oleju kokosowym napisałem osobna publikację więc nie będę powtarzał tutaj jego dobroczynnych właściwości.

Innym tłuszczem, który możemy używać do smażenia i nie tylko jest masło, a jeszcze lepiej masło sklarowane w Ajurwedzie określane jako Ghee. Masło Ghee ma zupełnie inne właściwości niż masło i różni się tym od masła tym, że zawiera w sobie sam tłuszcz bez niepotrzebnych zanieczyszczeń czy białka zwierzęcego, które w samym maśle możemy jeszcze znaleźć. W Ghee nie mamy też zbyt wiele bakterii (zginęły podczas przygotowania) więc takie masło Ghee praktycznie nie jełczeje. Nie musisz kupować Ghee w sklepie, ponieważ możesz je zrobić ze zwykłego masła w swoim domu. Nie będę opisywał sposobu, ponieważ póki co sam tego nie wykonywałem, a metodykę znajdziesz w Internecie lub zapytaj babcię. Nasze babcie często nieświadomie robiły Ghee klarując masło aby po prostu miało dłuższy termin przydatności. Ghee pomoże nam lepiej strawić jedzenie oraz pozwoli na zdecydowanie lepsze wchłonięcie substancji odżywczych w tym wielu witamin zawartych w warzywach. Polecam je szczególnie osobom o konstytucji Pitta, ponieważ to właśnie tę doszę masło będzie równoważyć. Oczywiście i w tym przypadku jak zawsze mówimy o produktach naturalnych i najwyższej jakości (czytaj normalnej). W tym zestawieniu także smalec zawierający kwasy tłuszczowe nasycone może być przez nas używany jako tłuszcz do smażenia czy smarowania kanapek. Jednak zaznaczam, że nie mówię o spożywaniu produktów zwierzęcych jako takich, ale o wyodrębnionym z nich tłuszczu, który tylko samotnie jest dla nas korzystny. W związku z tym jeśli chcielibyśmy utworzyć idealną dietę, to byłaby to dieta roślinna z niewielkim dodatkiem masła. Choć tak jak napisałem masło można zastąpić olejem kokosowym i ten olej używać do ewentualnego smażenia czy gotowania. Moja żona czasem używa olej kokosowy jeśli chce upiec warzywa w piekarniku. Wystarczy taki olej lekko podgrzać w osobnym garnku aby przeszedł w formę płynną i następnie skropić nim wspomniane warzywa. Niektórym osobom przeszkadza zapach oleju kokosowego choć moim zdaniem jest to tylko kwestia przyzwyczajenia. Początkowo ja także miałem pewne obiekcje, a dziś razem z żoną jestem jego największym fanem (przynajmniej w okolicy).

Ze swojej strony uważam, że warto dodać choć odrobinę tłuszczu do każdego posiłku. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej nasz układ pokarmowy przyswoi dany pokarm. Ja nawet do płatków owsianych dodaję odrobinę oleju kokosowego choć w nich już mam wiele kwasów tłuszczowych pochodzących z nasion słonecznika czy pestek dyni. Kanapki także polecam posmarować jakimś tłuszczem (olejem kokosowym, masłem klarowanym, pastą z awokado czy z nasion słonecznika itp.) lub ewentualnie skropić je olejem płynnym. Można też zrobić pasty z awokado, nasion czy orzechów, które w tym przypadku same w sobie mają duże ilości kwasów tłuszczowych. Do sałatek zawsze dodajmy trochę oleju roślinnego. Natomiast jeśli chcemy coś usmażyć lub ugotować z dodatkiem tłuszczu wybierajmy masło (a najlepiej Ghee) lub olej kokosowy. W jednym z większym badań, które obejmowało blisko 50 tysięcy kobiet odkryto, że diety niskotłuszczowe nie mają żadnych korzyści zdrowotnych wpływający na zmniejszenia zagrożenie przed zachorowaniem na najpopularniejsze w naszej cywilizacji choroby. Jeśli czujesz, że masz kilka kilogramów za dużo, to przyczyny nie szukaj w spożywaniu tłuszczu. Wraz z oczyszczeniem organizmu i przejściem na dietę składającą się w minimum 80% z produktów roślinnych Twój organizm sam wyrówna swoją wagę do optymalnej bez zważania na ilość spożywanych kalorii. Oczywiście nie namawiam do jedzenia kostki masła na śniadanie tylko racjonalnego używania tłuszczów w swojej diecie (choć nawet taka ilość nie wpłynie na wzrost poziomu cholesterolu w Twojej krwi przed czym tak jesteśmy ostrzegani). Zanim przejdziemy do podsumowania jeszcze jedna ważna rzecz. Tłuszcze roślinne najpierw potrafią zjełczeć, czyli się utlenić a dopiero później zasygnalizować to nam swoim zapachem. Wniosek z tego taki, że olej roślinny może być już szkodliwy mimo braku przykrego zapachu (szczególnie mam tu na myśli kupiony w sklepie olej tłoczony na ciepło).

Wnioski:
  • Nie doprowadzajmy do utleniania kwasów tłuszczowych. Po otwarciu butelki jakiegokolwiek oleju roślinnego starajmy się go trzymać w lodówce, aby proces utleniania kwasów tłuszczowych zwolnić maksymalnie, w szczególności jeśli nasz olej zawiera dużo kwasów omega 3. Nie dotyczy to oleju kokosowego, który spokojnie możemy przechowywać na półce nawet po otwarciu.
  • Olej zawierający dużo Omega 3 (taki jak olej lniany) będzie szybciej jełczał więc starajmy się go spożyć w krótszym czasie (ewentualnie jak nie używamy go za dużo, to kupujmy mniejsze butelki).
  • Nie podgrzewajmy jakiegokolwiek (poza kokosowym) oleju roślinnego, o smażeniu nie wspominając! Od dziś zapomnij o oliwie z oliwek oraz o oleju rzepakowym do smażenia!
  • Dostarczaj Omega 3 i 6 tylko w wersji pierwotnej a nie wtórnej jak to jest w przypadku wielu suplementów diety i ryb.
  • Sałatki warto skropić odrobiną wybranego przez Ciebie oleju.
  • Kupuj tylko oleje tłoczone na zimno (niestety nasz zapach często nie potrafi wyczuć już uszkodzonych kwasów tłuszczowych więc warto być czujnym).
  • Do gotowania używaj tłuszczów nasyconych takich jak masło klarowane czy olej kokosowy. Tylko na tych tłuszczach możemy smażyć.
  • Warto aby w każdym posiłku była choć odrobina tłuszczu. Nie zawsze  to musi być olej, ale może to być np. pasta ze słonecznika, z awokado czy coś podobnego o dużej zawartości tłuszczu (np. same nasiona). 

Wiedza jest drugim Słońcem dla nas
Dlatego warto ją poznawać ze wszystkich możliwych stron

Komentarze

  1. Przed wyjsciem do lasu polecam wysmarowac sie delikatnie olejem kokosowym i zapewniam ze wrocimy do domu bez nieproszonego goscia, KLESZCZA. Zapach, chodz dla nas tak przyjemny odstrasza kleszcze.
    Bardzo polecam smarowac miejsca pogryzienia przez komary wlasnie olejem kokosowym.
    I na koniec zalecam do plukania olejem kokosowym jamy ustnej, zawsze rano zaraz po wstaniu z lozka. Bierzemy jedna lyzeczke od herbaty oleju kokosowego do ust, plukamy, gurgamy, przepuszczamy przez zeby. Cala procedura trwa 10-15 minut. Po zakonczeniu przeplukiwania jamy ustnej, dziasel, gardla, olej nie wypluwamy do umywalki ani sedesu tylko do papieru toaletowego lub innego i wyrzucamy do KOSZA, nigdy do zlewu i nastepnie usta, gardlo, dziasla przeplukujemy woda, ktora juz mozna wypluc do zlewu . W ten sposob pozbywamy sie wielu patogennych bakterii zasiedlajacych nasze zeby, gardlo i jame ustna oraz jednoczesnie pielegnujemy nasze zeby, ktore w naturalny sposob nabieraja swiezego, bialego koloru. Nie nalezy zapomniec o systematycznym myciu zebow po calej procedurze. Czynnosci te powinny byc wlaczone do codziennej pielegnacji jamy ustnej, gardla i zebow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twój komentarz I
      dodatkowe informacje a dla zainteresowanych płukaniem ust olejem polecam artykuł zaczynający się na literę O7 :)
      pozdrawiam, Marian

      Usuń
  2. Witam,

    mam problem z ustaleniem dziennej racji spożywanego tłuszczu. Przeważnie spożywam 2-3 łyżeczki oleju kokosowego dodanego do potraw. Polewam sałatkę łyżką oleju lnianego, do kolacji dodaję łyżkę oleju z wiesiołka. Oprócz tego zjadam pół/całe awokado?
    Czy uważa Pan, że jest to zbyt duża ilość tłuszczu spożywana w ciągu dnia?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Ogólnie uważam, że tłuszcze są nam potrzebne i podane przez Ciebie ilości na pewno nie są za duże. Jeśli Twoja dieta jest przede wszystkim roślinna, to spokojnie możesz jeść nawet duże ilości zdrowych tłuszczów:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  3. Dzień dobry!
    Przeczytałem cały blog i uważam go za bardzo pomocny. mam taki jeden problem i mam nadzieje, że rozwieje pan moje wątpliwość. W którymś z artykułów ktoś napisał o złym samopoczuciu po braniu oleju lnianego i nie mogę tego znaleźć. Odczuwam bóle żołądka i ogólne rozbicie oraz słabośc po przyjmowaniu jednej łyżeczki oleju z czarnuszki po 1 łyżeczce dziennie. Nie ma żadnego znaczenie czy na no noc czy w dzień.Jest to jedyna nowość którą wprowadziłem do diety, także tylko to może tak na mnie działać. Dlaczego tak się dzieję skoro miał to być super zdrowy tłuszcz i czy w tej sytuacji odstawić go całkowici? pozdrawiam i dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Nie jestem zwolennikiem takiego przyjmowania nawet najlepszych olejów. Zdecydowanie lepiej dodawać tłuszcze do pokarmów i wraz nimi je spożywać. Czarnuszka jest bardzo aromatycznym ziołem, a wręcz lekiem więc należy ją stosować bardzo ostrożnie. Łyżka oleju z niej na pusty żołądek to po prostu za dużo dla Ciebie. Postaraj się dodawać jej odrobinę do np. zupy. Jednak kiedy dalej będziesz odczuwał jakieś dolegliwości to oznacza, że Twój organizm jasno daje do zrozumienia, że akurat Tobie olej z czarnuszki nie służy. Osobiście rzadko stosuje olej z czarnuszki (choć sporadycznie zdarza mi się), a preferuje raczej świeżo zmieloną czarnuszkę dodaną do potraw (mielę w młynku do kawy).
      Pozdrawiam,
      Marian.

      Usuń
  4. Witam Serdecznie
    W książce "ukryte terapie" Pan Jerzy Zięba powołując się na najnowsze badania poleca mieszać Omega 3 np. olej lniany z olejem o dużej zawartości omega 6 np. olej barwierski lub słonecznikowy tak aby stosunek wyniósł 3:1 w przewadze omega 6. Taki stosunek ma być zbliżony do stosunku w mleku matek karmiących i większości tkanek człowieka. Jednocześnie Pan Zięba informuje iż pierwotne Omega 6 są znacznie ważniejsze dla naszego organizmu niż pierwotne Omega 3 a ich niedobór dużo szybciej odbija się na organizmie niż niedobór omega 3. Mają to być informacje zmieniające niejako pogląd iż to omega 3 mają większe znaczenie. Jakie jest twoje zdanie na ten temat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Dokładnie jest tak jak napisał Pan Zięba. Jednak problem polega na tym., że my zazwyczaj jemy tylko Omega 6, trochę Omega 9. Większość orzechów ma kwasy omega 6, w pokarmach roślinnych też zazwyczaj są Omega 6. Dzisiaj także jak jemy jajka to mają więcej Omega 6, a mało Omega 3 które kiedyś jeszcze tam były (jak kury jadły trawę a nie zboża). Czyli ważne jest aby dbać o Omega 3, ponieważ Omega 6 w przeciętnej diecie będzie i tak pod dostatkiem. Czyi warto stosować choćby olej lniany jako główny z olei, tym bardziej że jest to nasz słowiański olej:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  5. Dzień dobry,
    dziękuję za ten wspaniały blog, porządkuje wiedzę i dostarcza nowej.
    Chciałabym używać oleju kokosowego do smażenia i pieczenia, ale mam z nim problem - nie znoszę tego zapachu, nawet bardzo delikatnego. W związku z tym kupiłam olej kokosowy eko BEZWONNY. W internecie niestety jest bardzo mało informacji na temat procesu pozbawiania zapachu tego oleju. Na opakowaniu jest znaczek produktu ekologicznego (zielony listek z gwiazdek), a kraj pochodzenia: Filipiny. Nie ma ani słowa, że jest rafinowany, natomiast jest "podgrzewany przez 45 min. do 200 C, a następnie odfiltrowany z wytrąconych pozostałości". Czy w związku z tym taki olej zachowuje jeszcze choć trochę swoich właściwości, albo przynajmniej czy nie jest szkodliwy.
    Masz może jakąś wiedzę na ten temat?
    Serdecznie pozdrawiam. J.Ł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Osobiście nie stosuje oleju kokosowego bezwonnego, ponieważ przeszedł on już jakiś proces przetworzenia. Aczkolwiek w przypadku tego oleju aż tak bardzo bym nie uważał. Producenci pozbawiają go zapachu zazwyczaj za pomocą pary wodnej, a więc taki proces nie budzi we mnie zagrożenia (oczywiście mam na myśli dobrych producentów). Dodatkowo olej kokosowy jest odporny na temperatury więc takie działanie aż tak bardzo nie wpływa na jego jakość. A więc można stosować taki olej dość bezpiecznie, choć ja tego nie preferuje. Innym pomysłem jest używanie masła klarowanego. Fakt są tam kwasy tłuszczowe mogące się utlenić, ale jest to zdecydowanie mniejsza ilość niż ta w olejach roślinnych. Poza tym jest to stary sposób smażenia wypróbowany przez wieki. Dodatkowym argumentem jest to, że według ajurwedy masło klarowane (ghee) wzmacnia nasz Ojas, czyli naszą esencję, witalność...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  6. A co z olejem ryżowym? Czy można na nim bezpiecznie smażyć?
    Pozdrawiam Wiola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Nie polecam smażenia na oleju ryżowym. Wiem, że producenci go polecają do smażenia, ale jest to totalny chwyt marketingowy. Olej ryżowy co prawda ma wysoką temperaturę dymienia, ale nie ma to nic wspólnego z jego utlenianiem podczas smażenia. Czyli na patelni będzie produkował bardzo wiele wolnych rodników jak każdy olej roślinny (poza oczywiscie olejem kokosowym). Czyli stanie się toksyną dla naszego ciała. Poza tym zazwyczaj olej ryżowy jest poddany rafinowaniu - sprawdź na swoim opakowaniu;)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  7. Witam Cię,
    czytając Twojego bloga nasunęło mi się pewne spostrzeżenie. Chciałabym prosić Cię o kilka dodatkowych informacji - oczywiście w miarę możliwości :) Z jednej strony piszesz, że smalec może być korzystnym składnikiem diety (również podgrzewany). Z drugiej zaś, że w komórkach tłuszczowych naszych organizmów gromadzone są toksyny. Czy w przypadku tłuszczu pochodzenia zwierzęcego ma zastosowanie ten sam mechanizm ich gromadzenia? Czy formy, w jakiej go spożywamy (na zimno lub ciepło) mają wpływ na jego "skład"? Czy typowe dodatki naszej tradycyjnej kuchni np. kiszony ogórek do smalcu i kiszona kapusta do ryby, to pozytywne czy raczej negatywne połączenia?

    Dziękuję za chęć dzielenia się wiedzą i doświadczeniami oraz wiele interesujących informacji.
    Z pozdrowieniami
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Faktycznie w tłuszczu organizmy żywe gromadzą rozmaite toksyny, w tym także zwierzęta inne niż człowiek. Stąd teoretycznie jedząc smalec narażamy się na przyjmowanie toksyn. Dlatego czasem tak mocno zwracam uwagę aby jeść pokarmy dobrej jakości. Jeśli zjemy smalec pochodzący od zwierzęta hodowanego w miarę w naturalny sposób, to w ogóle nie przejmowałbym się toksynami. Jego ciało jest zbyt młode aby zdążyło zgromadzić większe ilości toksyn. Do smażenia idealny jest olej kokosowy, dopiero później smalec, masło klarowane czy samo masło. Część ze składników w smalcu podczas smażenia się utleni, jednak przy zdrowej diecie nasz organizm poradzi sobie z takim obciążeniem z dużą nawiązką:) A więc polecam smalec, najlepiej z jakieś naturalnej hodowli. A nawet jeśli będzie z hodowli przemysłowej, to możemy założyć, że zbyt wiele toksyn się w nim nie zdążyło odłożyć ze względu na krótki okres życia zwierząt. Odnosząc się do kiszonek to uważam, że są one praktycznie dobre w każdym połączeniu. Tutaj trzeba jednak bardziej postawić na regularność ich spożywania i jeść je w małych ilościach. Czyli częściej, nawet codziennie, ale tylko jako mały, przyjemny dodatek. O kiszonkach napiszę osobny artykuł:)
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
  8. Witam,czy łączenie tłuszczów i węglowodanów nie obciąża organizmu ? Czy łączenie cukrów glownie prostych i tłuszczów jest prawidłowe?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie,
      Wręcz powinniśmy łączyć odpowiednie węglowodany założone takie jak te w pełnoziarnistych zbożach z tłuszczami. Natomiast czy powinniśmy je łączyć z cukrami prostymi? Odpowiedź jest taka, że nie powinniśmy jeść cukrów prostych...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń
    2. Czyli nie powinniśmy też ograniczyć owoce?;((

      Usuń
    3. No ale owoce jemy oddzielnie;) Cukier z owoców jest zupełnie innych, ale faktycznie w naszym zimnym kraju zimą nie powinniśmy ich spożywać w nadmiarze...
      Pozdrawiam,
      Marian

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O2 Lewatywa z Kawy

W temacie dlaczego czyścimy jelito starałem się opisać jak ważne jest posiadanie czystego jelita. W tym poście zaprezentuję jeden ze sposobów jego oczyszczania za pomocą lewatywy z kawy. W innych publikacjach już wspominałem, że lewatywa z kawy była jednym z kluczowych elementów mojej terapii przy nowotworze i uważam ją za jeden z najłatwiejszych i najskuteczniejszych sposobów oczyszczenia jelita grubego, wątroby oraz krwi z nagromadzonych toksyn. Oczywiście nie jest to jedyny sposób oczyszczania ciała i kiedy się wie jak, to można spokojnie oczyścić organizm bez wykonywania lewatywy. Jednak zazwyczaj jest to najprostszy sposób na rozpoczęcie nowej zabawy z uzdrawianiem swojego ciała. Na początek proponuję zadać pytanie - Jak to działa?

Kryzys ozdrowieńczy

Podejmując trud oczyszczania naszego organizmu w pewnych momentach nasze samopoczucie może ulec pogorszeniu. Tworząc odpowiednie warunki dla organizmu służące pozbywaniu się zgromadzonych przez lata toksyn, narażamy się na chwile kryzysowe, które nazywamy kryzysami ozdrowieńczymi, oczyszczającymi (choć to dwa różne kryzysy). Mianowicie w czasie zmiany drogi z rozwoju zanieczyszczeń i chorób na ich redukcję, w naszej krwi zaczynają krążyć duże ilości toksyn pochodzące z tkanek naszego organizmu. W początkach oczyszczania nasz układ wydalniczy może nie być w stanie na czas usuwać wszystkich gromadzących się toksyn i objawi się to naszym kryzysem ozdrowieńczym, czyli np. bólem głowy, nudnościami, gorączką itp. Jeśli w tym momencie źle zinterpretujemy nasze objawy i zahamujemy cały proces, to nasze wysiłki pójdą na marne. Wstrzymując dietę lub biorąc leki przepisane na dane objawy cały proces uzdrawiający może zostać przerwany. Pisząc artykuły na tej stronie staram się tak dopisywać kolej…

O5 Zabieg płukania wątroby

W artykule zaczynającym się na literę O4 starałem się ukazać potrzebę usunięcia kamieni z naszej wątroby. Jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, to proszę zrób to przed przeczytaniem tej publikacji. Dzisiaj postaram się w czytelny sposób opisać jedną z metod oczyszczania wątroby. Poniższa procedura jest znana ludzkości od tysięcy lat z różnymi modyfikacjami w zależności od miejsc jej wykonywania na naszej planecie. Ja skupiłem się na starożytnej metodzie lekko ulepszonej przez Andreasa Moritza. Wydaje mi się, że zaproponowana metoda jest najbardziej efektywna przy jednoczesnym najmniejszym ewentualnym złym samopoczuciu. Możliwe, że znasz lub poznasz inne metody, ale wszystkie oparte na wypiciu dużej ilości oleju roślinnego mają podobne działanie. Samo płukanie wątroby zajmie nam jeden wieczór, ale trzeba się do niego przygotowywać przez 6 dni. Warto także zaplanować wolny dzień po płukaniu wątroby, więc samą procedurę najczęściej przeprowadza się w weekend. Ze swojej strony zaznaczam…